Patrzysz na jedną gospodarkę i słyszysz dwie zupełnie różne historie.
Jedna mówi: rekordy na giełdzie, brak recesji, inwestycje trzymają wzrost.
Druga: małe firmy łapią zadyszkę, kredyt boli, a praca przestaje dawać poczucie bezpieczeństwa.
To nie jest sprzeczność. To właśnie gospodarka w kształcie litery K.
W takim układzie jedna część gospodarki idzie w górę, a druga w dół. Duże firmy, kapitał i rynki finansowe radzą sobie dobrze, podczas gdy mały biznes i część konsumentów funkcjonują pod coraz większą presją. Średnie dane wyglądają „w porządku”, ale pod spodem napięcie narasta.
W tym materiale pokażę, skąd bierze się ten rozjazd, dlaczego w 2025 roku Wall Street może wyglądać zdrowo, a Main Street już niekoniecznie, jaką rolę odgrywają w tym wysokie stopy procentowe, Big Tech i ogromne inwestycje w infrastrukturę sztucznej inteligencji. A na końcu odpowiemy na najważniejsze pytanie: czy w 2026 roku te dwa światy zaczną się znowu do siebie zbliżać.
Giełda zdominowana przez gigantów. Dlaczego 2026 może to zmienić!
Inwestuj z XTB! Podczas rejestracji podaj kod DNARYNKOW i odbierz darmowy kurs inwestowania dla początkujących
Załóż konto na: https://link-pso.xtb.com/pso/aKgIe
Gdy średnia kłamie
Klasyczna opowieść o gospodarce jest prosta: albo rośnie, albo spada. W praktyce jednak gospodarka nie jest jednorodna. To cały zestaw naczyń połączonych, różnych sektorów, branż i regionów, które są zdane na różne czynniki. jeżeli w jednej części dobrobyt rośnie, a w drugiej spada, to średnia może wyglądać „w porządku”, tylko iż część ludzi ma się doskonale, a inna część liczy każdy grosz.
Gospodarka K-shaped opisuje sytuację, w której po jakimś wstrząsie lub dłuższym okresie napięć, różne grupy zaczynają poruszać się w przeciwnych kierunkach. Jedni idą w górę, inni w dół. Stąd litera K.

To może dotyczyć gospodarstw domowych, bo część wydaje bez problemu, a część tnie swoje koszyki. Może dotyczyć firm, bo wielkie korporacje biją rekordy marż, a mali przedsiębiorcy walczą o oddech. Może dotyczyć rynku pracy, bo wysokopłatne segmenty trzymają się stabilnie, a słabsze zaczynają się kruszyć. Może dotyczyć kredytu, bo jeden podmiot finansuje się taniej i łatwiej, a drugi słyszy od banku „może za rok”.
Właśnie dlatego w 2025 roku można mieć jednocześnie silne nagłówki z Wall Street i słabsze sygnały z Main Street.
Górne ramię K – skala, kapitał, przewaga
Górne ramię K to ta część gospodarki, która ma trzy przewagi: skalę, dostęp do kapitału i siłę negocjacji. Tu zwykle trafiają:
- Duże korporacje, które mają marżę i potrafią ją bronić.
- Branże o wysokiej produktywności, często technologiczne.
- Gospodarstwa domowe o wyższych dochodach, które mają odpowiednio więcej aktywów finansowych, głównie akcji.
- Duzi inwestorzy, bo rosnące wyceny aktywów działają jak paliwo do wydatków.
Mechanizm jest dość brutalny, ale prosty. jeżeli masz skalę, to łatwiej przerzucasz koszty, łatwiej negocjujesz umowy, łatwiej zmieniasz dostawców, łatwiej przetrzymujesz słabszy kwartał. jeżeli masz dostęp do kapitału, to choćby przy wysokich stopach procentowych wciąż jesteś w stanie finansować inwestycje, bo masz gotówkę, kredyt, obligacje, rynek akcji i cały arsenał. Najlepszym tego przykładem są ostatnie emisje obligacji przez Amazona. Prywatna firma wyemitowała 40-letni dług, który jest oprocentowany zaledwie o zaledwie 0,85 punktu procentowego wyżej niż obligacje skarbowe USA. To dobre świadectwo, jak bardzo rynek wierzy w przetrwanie i wypłacalność Big Tech na przestrzeni kolejnych 40 lat. Amazon jest uważany za pewniejszego emitenta niż nie jedno państwo.

Jeśli jesteś duży, to często masz też przewagę w polityce cenowej. Możesz podnieść ceny. Możesz zredukować ofertę. Możesz zmienić warunki płatności. Możesz docisnąć dostawców. Mały biznes z reguły nie może zrobić nic z tych rzeczy w takim samym stopniu.
AI jako dopalacz wzrostu w 2025
Dodatkowo w 2025 roku górne ramię K dostało jeszcze jeden dopalacz: inwestycje w infrastrukturę sztucznej inteligencji, które stały się głównym komponentem wzrostu gospodarczego w 2025 roku. Inwestycje związane z AI i centrami danych miały w 2025 roku bardzo duży wkład do wzrostu w USA, co widać na wykresie. Czarna linia to całkowity wzrost PKB, a żółto-niebieskie słupki to inwestycje w sprzęt IT i oprogramowanie.

Kiedy gospodarka jest zmęczona wysokimi stopami i słabszym zatrudnieniem, inwestycje potrafią być tym elementem, który utrzymuje całość na powierzchni. Najwięcej zyskiwał na tym konkretny segment całej gospodarki, ale jeszcze nie cała gospodarka.
Dolne ramię K – krótki oddech i drogi pieniądz
Dolne ramię K to świat mniejszego bufora bezpieczeństwa. Mniej gotówki. Mniejsza przewidywalność popytu. Gorsza pozycja negocjacyjna. I przede wszystkim większa wrażliwość na koszt pieniądza.

Najczęściej są tu:
- Małe i średnie firmy, które finansują się kredytem obrotowym, leasingiem, krótkimi liniami kredytowymi i nie mają komfortu emisji obligacji.
- Gospodarstwa domowe o niższych i średnich dochodach, dla których wyższe raty i droższe życie są większym problemem, bo mają mniejszy margines.
I teraz najważniejszy element edukacyjny, bez którego K-shaped staje się tylko chwytliwą metaforą. Dlaczego wysokie stopy procentowe uderzają w dolne ramie litry K szybciej niż w te górne?
Stopa procentowa banku centralnego to nie jest tylko liczba w telewizji. To cena pieniądza w całej gospodarce, punkt odniesienia dla kredytu. Tymczasem małe firmy są po prostu bardziej zadłużone, co wynika bezpośrednio z dostępnych danych.

Gdy stopy są wysokie, rośnie koszt finansowania. To uderza w mały biznes natychmiast, bo on żyje na krótkim oddechu finansowym. Każda zmiana warunków boli tu bardziej i szybciej. jeżeli są klienci, którzy zaczynają płacić później, to firma potrzebuje więcej kapitału na bieżące działanie, a ten kapitał jest droższy.
Duża korporacja może mieć gotówkę i łatwiej jej o finansowanie długoterminowe. Może mieć wyemitowane obligacje sprzed pięciu lat, na stałej stopie. Może mieć lepszy rating i niższe marże kredytowe. Mały biznes zwykle nie ma tak silnego komfortu.
Niepewność, rynek pracy i rozjazd firm
Jeśli do tego dorzucisz niepewność regulacyjną i handlową, którą firmą zaserwował Trump w kwietniu 2025 roku, to okaże się, iż mały biznes częściej zamraża decyzje biznesowe, bo czeka na rozwój sytuacji. Dla niego jeden zły ruch może być końcem gry.
To jest główne paliwo dla rozjazdu, który prowadzi do tego, iż małe firmy toną, a duże trzymają się świetnie: wysokie stopy procentowe i niepewność regulacyjna. Od połowy 2025 roku obserwujemy sytuację na rynku pracy, gdzie małe firmy niszczą miejsca pracy, a to duże firmy je tworzą. I kiedy duże firmy zaczęły odbijać od dna w odczytach ADP, to małe firmy tylko zanurkowały jeszcze głębiej.

Powiedzieliśmy już o sile cenowej, kwestiach związanych z finansowaniem i odkładaniu decyzji biznesowych, ale to jeszcze nie wszystko.
Efekt majątkowy i K u konsumentów
Kolejny element to rynek aktywów i efekt majątkowy. jeżeli duże firmy mają się dobrze, to indeksy na giełdzie rosną. jeżeli ceny akcji rosną, część społeczeństwa czuje się bogatsza i wydaje więcej. Jednak to nie działa równomiernie, bo akcje są skoncentrowane w rękach zamożniejszych gospodarstw. Dziś ponad 90% wszystkich akcji USA jest skoncentrowane w rękach 10% najbogatszej części społeczeństwa. Bogatszych po prostu stać na inwestowanie nadwyżek na giełdzie, a biedniejszym często nie zostaje nic ponad bieżące wydatki.

Czyli giełda jest w pewnym sensie pośrednikiem, który powoduje, iż gospodarka w kształcie litery K zaczyna przenosić się ze świata biznesu na świat konsumentów. Ci bogatsi, którzy posiadają akcje bogacą się wraz z dużymi firmami, a Ci biedniejsi nie, a przynajmniej nie w takim stopniu.
Czy Big Tech chroni przed recesją? AI jako inwestycja
Skoro małe biznesy i biedniejsi konsumenci, trzymają się słabo, a jednocześnie inwestycje w sprzęt IT i centra danych są głównym motorem wzrostu gospodarczego w 2025 roku, to czy można powiedzieć, iż Big Tech tak naprawdę chroni USA przed recesją? Czy gdyby nie największe korporacje i olbrzymie inwestycje, to gospodarka USA dzisiaj by się kurczyła?

Najpierw trzeba rozróżnić dwa pojęcia, bo często się je miesza. Pierwsze to „AI jako produkt”, czyli aplikacje, modele, usługi.
Drugie to „AI jako inwestycja infrastrukturalna”, czyli budowa mocy obliczeniowej, centrów danych, zakup sprzętu, oprogramowania, rozbudowa sieci energetycznych i całego zaplecza.
W 2025 roku to drugie było szczególnie widoczne w danych. Mówiąc prosto: firmy wydawały dużo pieniędzy na rzeczy, które fizycznie i księgowo są inwestycją, a inwestycje są jednym z komponentów PKB.

Boom na centra danych, rosnące wydatki na sprzęt do przetwarzania informacji i oprogramowanie, a do tego pośredni efekt dla budownictwa i infrastruktury, która musi powstać, żeby te centra danych obsługiwać.
To ten typ inwestycji, który ma realny efekt rozchodzenia się po gospodarce. Budowa centrum danych to nie tylko skala dla Big Tech. To też wykonawcy, materiały, transport, usługi, projektanci, a dalej energetyka, bo te obiekty potrzebują prądu i stabilnych przyłączy. To wszystko generuje miejsca pracy i napędza gospodarkę.
W tym miejscu pojawia się pierwszy powód, dla którego górne ramię K może „chronić” gospodarkę przed klasyczną recesją. To nie tylko statystyczny efekt wyciągania średniej z dwóch niezależnych elementów. To także efekt tego, iż zainwestowane przez Big Tech pieniądze następnie rozpływają się po gospodarce za pośrednictwem pracowników, którzy zarabiają przy stawianiu tych centrów danych.
Jeśli prywatne inwestycje są mocne, to choćby gdy konsument z dolnego ramienia tnie wydatki, całość może się trzymać. To trochę jak w gospodarstwie domowym, gdzie jedna osoba ma gorszy miesiąc, ale druga ma premię. Rachunki dalej da się zapłacić, tylko napięcie w domu rośnie.
Niewidzialna recesja dołu i toksyczna psychologia
Jednocześnie trzeba pamiętać, iż górne ramię K nie „uzdrawia” automatycznie dolnego ramienia. Wydatki kilku dużych firm mogą wspierać rynek pracy i konsumentów w konkretnych regionach, ale nie udźwigną całej gospodarki. W efekcie część społeczeństwa może doświadczać recesji, której nie widać w statystykach. No… chyba, iż spojrzymy na odpowiednie statystyki. Na przykład liczba wniosków o upadłość małych firm w ramach tak zwanego Subchapter V Filings wzrosła w 2025 roku o 9% i jest najwyższa od 5 lat.

To jest też powód, dla którego K-shaped bywa psychologicznie toksyczne. Bo górze idzie dobrze i to jest widoczne na wykresach. Dół czuje, iż mu nie idzie i to jest widoczne w portfelu. Potem te dwa światy zaczynają się wzajemnie oskarżać. Bogaci jeszcze bardziej nie rozumieją problemów biednych, a biedni szukają kozła ofiarnego, którego można oskarżyć o swoją złą sytuację. I w ten sposób napięta sytuacja gospodarcza zaczyna wychodzić poza świat ekonomii.
2026 – pościg dołu, bodźce i ryzyka
No dobrze, jednak to wszystko co zostało powiedziane do tej pory odnosi się do przeszłości lub teraźniejszości, ale dla inwestora zawsze najważniejsze jest pytanie „Co dalej?” Czy dolne ramie zacznie gonić górne, a może na odwrót i to góra też się załamie? Możliwa jest też trzecia droga, gdzie oba światy jeszcze bardziej się rozjeżdżają.
No i wszystkich tych, którzy już się cieszyli na Cymcyka, który w końcu też zwiastuje koniec świata i katastrofę, muszę znowu rozczarować. Według mnie 2026 rok, będzie rokiem, kiedy to dolne ramie zaczyna gonić te górne, a szeroka gospodarka w USA jeszcze bardziej przyspieszy. Czemu?
Po pierwsze, koszt pieniądza zaczyna schodzić w dół, a w przyszłym zejdzie w dół jeszcze bardziej. Stanowisko przewodniczącego Fed obejmie człowiek Donalda Trumpa, który będzie bardziej gołębiem.

Po drugie, pojawia się wsparcie fiskalne w kanale konsumpcyjnym. Mowa o większych niż zwykle zwrotach podatkowych, które mogą podbić wydatki gospodarstw domowych, szczególnie tych, które mają mniejsze dochody.
Ustawa One Big Beautiful Bill Act, podpisana w lipcu, zawierała kilka przepisów, które mogą prowadzić do większych zwrotów. Dodatkowo, Amerykanie będą mogli odliczać odsetki od pożyczek zaciągniętych na zakup pojazdu, a wielu seniorów w wieku 65 lat i starszych może ubiegać się o dodatkowe odliczenie w wysokości 6000 dolarów. Scott Bessent już wspomina o specjalnych czekach, które mają dostać zwykli Amerykanie w ramach „zwrotu ceł dla społeczeństwa”.
To nie są magiczne leki, ale dla dolnego ramienia K liczą się właśnie takie elementy, które poprawiają krótkoterminową płynność. o ile ktoś żyje bardziej „z miesiąca na miesiąc”, to dodatkowy zwrot działa jak mały reset, który pozwala spłacić kartę, ogarnąć rachunki, zrobić większy zakup, nadrobić zaległości.
Gdy konsument będzie odrobinę spokojniejszy, to małe firmy też oddychają łatwiej, bo ich sprzedaż jest bardziej zależna od nastroju i bieżącego dochodu klienta.
Po trzecie, dyfuzja AI może dopiero zacząć schodzić niżej do gospodarki.W 2025 AI było głównie historią o infrastrukturze i o dużych firmach. Ale w miarę jak narzędzia tanieją, standaryzują się i stają bardziej dostępne, pojawia się szansa, iż produktywność zacznie rosnąć także w mniejszych firmach.
To jest kluczowe, bo długoterminowo dół nie uratuje się dopłatą czy jednorazowym bodźcem. Dół potrzebuje wzrostu produktywności albo stabilnego popytu, najlepiej obu naraz.
AI może pomóc małym firmom automatyzować obsługę, marketing, analizę danych, księgowość i pewne elementy sprzedaży. To nie jest hollywoodzka wizja. To jest zwykłe „robię więcej mniejszym zespołem”. jeżeli taki wzrost produktywności stanie się powszechniejszy, to dolne ramię ma szansę wreszcie przestać osuwać się w dół.
Zresztą prognozy odnośnie PKB na przyszły rok też wskazują, iż zaobserwujemy powolne odbicie i przyśpieszenie w gospodarce amerykańskiej. Ze wzrostu 1,8%, jaki szacuje się dla 2025 roku do wzrostu 1,9% w przyszłym roku. Myślę, iż mocno niedoszacowany jest tu komponent konsumenta z dolnej kreski K i rozchodzenia się AI, a sam wzrost przebije 2%.

Cały ten obraz skłania mnie do powtórzenia po raz kolejny, iż Big Tech i AI uchroniły USA przed recesją, a ich działania teraz zaczną wyciągać gorzej radzące sobie sektory do góry. Oczywiście nie można tego stwierdzić w 100%, bo nie wiemy, jak wyglądałaby alternatywna rzeczywistość bez inwestycji w centra danych, ale na teraz wszystko wskazuje na to, iż ogromy boom infrastrukturalny związany z AI pozwolił amerykańskiej gospodarce „przetrwać” gorszy okres wysokich stóp procentowych. Ogromne inwestycje Big Tech zamieniły się w wypłaty dla masy pracowników, a te zamieniły się w większy popyt, co poprawiło sytuację wielu biznesów i pracowników orbitujących wokół największych korporacji. Bez tych inwestycji gospodarka zostałaby tylko z dolnym ramieniem litery K, które dopiero teraz zaczyna wychodzić na prostą.
Odważę się choćby porównać inwestycje Big Tech do inwestycji państwowych, które w czasie recesji mają pompować więcej pieniędzy w gospodarkę i pobudzać popyt. Trochę tak to wygląda. Małe i średnie firmy kiszą się w marazmie i na białym koniu wpada Amazon, Meta, czy Google ze swoim workiem pełnym pieniędzy, które rozrzucają na prawo i lewo, całkowicie nie przejmując się tym, co się akurat dzieje w gospodarce. Dla nich liczy się wyścig AI, a nie to, czy teraz jest odpowiedni czas na inwestycje. No, a w normalnej sytuacji (czytaj: bez rewolucji technologicznej) taka skala inwestycji przy tak wysokich stopach i negatywnych sygnałach z rynku pracy byłaby nie do pomyślenia.
Jednak, żeby nie brzmieć jak ulotka reklamowa, trzeba powiedzieć jasno: Scenariusz wzrostu w 2026 roku ma ryzyka.
Pierwsze ryzyko to infrastruktura i energia. Boom na centra danych zwiększa zapotrzebowanie na prąd i na modernizację sieci. jeżeli koszty energii zaczną rosnąć zbyt mocno, to może uderzyć szerzej w koszty firm i w rachunki gospodarstw domowych, czyli znów podbić inflacyjną dla tej części społeczeństwa na dolnym ramieniu litery K.

Drugie ryzyko to koncentracja. jeżeli wzrost gospodarczy i wzrost rynku akcji są zbyt zależne od jednego wątku, to schłodzenie tego wątku może być szokiem. To znaczy, iż jeżeli dolne ramie K będzie się podnosić zbyt wolno, a w międzyczasie inwestycje w AI się nagle zatrzymają, to możemy zaobserwować dynamiczne załamanie wzrostu gospodarczego. Póki co jednak na takie zatrzymanie inwestycji nic nie wskazuje.
Trzecie ryzyko to polityka i niepewność. jeżeli otoczenie regulacyjne, handlowe albo fiskalne dalej będzie generować dodatkową niepewność, to małe firmy znów będą reagować defensywnie. Czyli Trump powinien się uspokoić z niektórymi dziwnymi pomysłami, żeby nie straszyć małych firm.
Ostatecznie jednak jestem tutaj optymistą i nie przewiduję, żeby któreś z tych ryzyk miało się zmaterializować w tak dużym stopniu, żeby doprowadziło do załamania amerykańskiej gospodarki.
Na koniec warto przypomnieć, iż gospodarka K-shaped nie jest ciekawostką. To jest wyjaśnieni tego, czemu w 2025 roku nagłówki mogły brzmieć dobrze, a jednocześnie sporo ludzi i firm miało poczucie, iż stoi pod ścianą.
Górne ramię K, napędzane skalą, dostępem do kapitału i falą inwestycji w AI, mogło realnie zmniejszyć ryzyko klasycznej recesji, bo podtrzymywało inwestycje i kanał majątkowy konsumpcji.
Dolne ramię cierpiało, bo wysokie stopy, drogi kredyt i mniejszy bufor działają jak stały ciężar na plecach.
Ale jeżeli 2026 ma przynieść coś lepszego, to właśnie w tych miejscach, które najbardziej bolały: koszt pieniądza, płynność konsumenta, stabilizacja warunków i powolna dyfuzja technologii, która nie zostaje tylko na szczycie.
Czy to oznacza, iż będzie pięknie? Nie. To nie jest bajka do poduszki, ale jeżeli miałbym spiąć to w jedną myśl, to brzmiałaby tak: W 2025 najważniejsze było to, iż gospodarka znalazła motor wzrostu mimo tarcia i problemów. W 2026 najważniejsze będzie to, iż te tarcia i problemy będą dużo mniejsze, a główny motor dalej powinien działać.
Inwestuj z XTB! Podczas rejestracji podaj kod DNARYNKOW i odbierz darmowy kurs inwestowania dla początkujących
Załóż konto na: https://link-pso.xtb.com/pso/aKgIe
Do zarobienia!
Piotr Cymcyk

21 godzin temu
![Perfekcja Huberta Hurkacza. Akcja jak z elementarza [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/69638f715e7710_91707945.jpg)







