Prezes NBP Adam Glapiński ponownie powiedział, iż za jego kadencji Polska nie przyjmie wspólnej waluty. Deklaracja padła podczas konferencji otwierającej premierę książki „Współczesny bank centralny. Wybrane aspekty działalności Narodowego Banku Polskiego”, wydanej pod jego redakcją naukową. Szef banku centralnego przedstawił na niej cele NBP do końca kadencji. Według komunikatu NBP są to: stabilność cen, zwiększenie zasobów złota do 700 ton, obrona gotówki i ochrona polskiego złotego.
„Nie wejdziemy do strefy euro, dopóki będę prezesem. Nie wejdziemy do strefy euro ani choćby nie będziemy kreślić takich planów – z czysto ekonomicznego punktu widzenia oznaczałoby dla Polski radykalne spowolnienie wzrostu gospodarczego. […] Ja do przyjęcia euro w Polsce nie dopuszczę, bo przecież polską walutą zgodnie z Konstytucją RP […] jest polski złoty” – powiedział prof. Adam Glapiński.
Argument z porównania z Niemcami
Glapiński przekonywał, iż wspólna waluta zahamowałaby proces doganiania przez Polskę bogatszych państw Zachodu i mogłaby doprowadzić do wieloletniej stagnacji. Jako przykład wskazał Niemcy. Na poparcie swojej tezy przytoczył dane z ostatniej dekady, w której kieruje NBP. Według niego polska gospodarka urosła w tym czasie o 43%, a gospodarka strefy euro o 15%. Zastrzegł przy tym, iż w odległej przyszłości sytuacja może się zmienić.
Prezes NBP zajmuje takie stanowisko od lat. Już w 2019 roku zapowiedział, iż niezależnie od tego, kto będzie rządził w Polsce, za jego kadencji kraj nie przystąpi ani do ERM II, czyli dwuletniej „poczekalni” przed przyjęciem euro, ani do samej strefy euro. Uzasadniał to tym, iż płynny kurs złotego jest najskuteczniejszym stabilizatorem koniunktury.
Kryteria i polityka mówią to samo
Glapiński nie jest w tej sprawie odosobniony. Z opublikowanego w 2026 roku raportu Komisji Europejskiej o konwergencji wynika, iż Polska nie spełnia żadnego z kryteriów z Maastricht. W 2025 roku deficyt sektora finansów publicznych wyniósł 7,3% PKB, przy limicie 3%. Dług publiczny ma według prognoz KE wzrosnąć do 68,3% PKB w 2027 roku. Średnia inflacja w ciągu 12 miesięcy do maja 2026 roku sięgnęła 2,9% przy wartości referencyjnej 2,7%, a długoterminowe stopy procentowe przekraczały próg o około 0,3 pkt proc. Złoty nie uczestniczy też w mechanizmie ERM II. Do tego ustawa o NBP i Konstytucja nie są dostosowane do wymagań Eurosystemu.
Rząd również nie planuje przyjęcia euro. Rzecznik rządu Adam Szłapka odpowiadał na zarzuty PiS, które uzasadniało nimi wniosek o wotum nieufności wobec ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Zapewnił, iż „nie ma żadnych rozmów na ten temat” i iż walutą Polski pozostanie złoty, „dopóki rządzi ten rząd”. Spór dotyczy więc dziś raczej retoryki politycznej niż realnych planów.
Kadencja do 2028 roku i Trybunał Stanu w tle
Deklaracja prezesa NBP ma ograniczony horyzont czasowy. Jego druga i zgodnie z prawem ostatnia kadencja kończy się w czerwcu 2028 roku. Wypowiedź padła w okresie napięć między bankiem centralnym a koalicją rządzącą. 9 października sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej podtrzymała wszystkie osiem zarzutów wobec Glapińskiego i wniosła o postawienie go przed Trybunałem Stanu. Sejm może głosować nad tą sprawą jeszcze w tym roku. NBP uważa zarzuty za bezpodstawne.
Rynek nie zareagował na te słowa. Deklaracja nie zmienia ani perspektyw polityki pieniężnej, ani wyceny złotego, bo inwestorzy od dawna nie uwzględniają w cenach wejścia Polski do strefy euro. Kursem złotego rządzą dziś inne czynniki. RPP utrzymała w październiku stopę referencyjną na poziomie 3,75%, a Glapiński ostrzega, iż droższa energia może na pewien czas podnieść inflację powyżej celu NBP.

6 godzin temu







