Gmina odcina ludzi od ciepła. Mieszkańcy nie dowierzają

2 godzin temu

Gmina Oświęcim likwiduje rurociąg, którym od 30 lat płynie ciepło do mieszkańców Zaborza. Powodem ma być jego fatalny stan techniczny i ogromne koszty remontu, sięgające 10 mln zł. Mieszkańcy nie wierzą w te wyliczenia i pytają, dlaczego przez lata nikt nie dbał o publiczną sieć, na którą regularnie płacili. Materiał "Interwencji".

"Interwencja"
Gmina Oświęcim chce zlikwidować ciepłociąg, mieszkańcy protestują

- Kolektor główny, bardzo istotny odcinek, który dostarcza ciepło do osiedla domów jednorodzinnych jest do uratowania. Dziury w rurociągu, zarośnięty rurociąg pnączem, to są elementy, które powinny być naprawiane na bieżąco, za to odpowiada właściciel wodociągu, czyli gmina Oświęcim - mówi Leszek Śpiewak, okoliczny mieszaniec.

Mieszkańcy wsi Zaborze w gminie Oświęcim poprosili o pomoc w nagłośnieniu problemu. Decyzją wójta i rady gminy centralne ogrzewanie z miejskiej elektrowni będzie zlikwidowane, bo ciepłociąg jest w złym stanie technicznym. Przed mieszkańcami około 100 domów to ostatni sezon z ciepłem systemowym. Potem sami muszą się ogrzewać.

- Rada gminy po 40-sekundowej dyskusji podjęła uchwałę o wyrażeniu woli likwidacji tego ciepłociągu. Nikt nie pochylił się nad najważniejszym, nad losem ludzkim. Tu nie mieszkają milionerzy, to nie Las Vegas. Tu zostali ludzie już samotni, wdowy, wdowcy, schorowani - opowiada Bogdan Połącarz, przedstawiciel protestujących mieszkańców.

- Taryfa składa się z dwóch zasadniczych części, pierwsza część to jest ciepło, druga część to są opłaty przesyłowe, które mają być przeznaczone, ogólnie mówiąc, na utrzymaniu rurociągu. Wyszło mi, iż w ciągu ostatnich 10 lat zapłaciliśmy opłat przesyłowych 3 mln 460 tys. zł - zaznacza Leszek Śpiewak, mieszkaniec gminy Oświęcim.

Spór o ciepłociąg. Gmina Oświęcim zdecydowała o jego likwidacji

Wybudowany ponad 30 lat temu w czynie społecznym ciepłociąg jest własnością gminy Oświęcim. Ciepło dostarcza spółka miejska Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, która dzierżawi rurociąg. Ale za jego stan techniczny, jako właściciel, odpowiada gmina. Opłaty przesyłowe od mieszkańców trafiały do PEC, na co przeznaczono pieniądze?

- PEC nam odpowiada na to pytanie w taki sposób, iż przecież do tej granicy gminy też trzeba to ciepło doprowadzić, więc te nakłady, które PEC ponosi, na całą sieć którą zarządza, czyli i w mieście Oświęcim, i na terenie gminy, no to te pieniądze wpadają do tego jednego, dużego wora, biorąc pod uwagę, iż jest jedna taryfa - mówi Rafał Zieliński, zastępca wójta gminy Oświęcim.

ZOBACZ: Chore dzieci czekają na hospicjum. Inwestycję w Kielcach blokują sąsiedzi

Nasza reporterka zwraca uwagę, iż ciepłociąg to mienie publiczne, które latami niszczało, co może narazić zarządców gminy co najmniej na zarzuty o niegospodarność. Dodaje, iż przez takie zaniedbania wartość okolicznych domów spadła. - Czy zostało złożone zawiadomienie do prokuratury? - pyta.

Zastępca wójta: Nie zostało, dlatego iż to jest własność gminy. Gmina ponosiła te koszty i ponosiła nakłady na tę sieć, co najmniej do wysokości podatków, które wpływały.

Reporterka: To kto nie dbał o te ciepłociągi gmina czy PEC?

Zastępca wójta: Tak naprawdę nie umiem na to pytanie do końca odpowiedzieć, bo myślę, iż wina jest w wielu miejscach w tym wszystkim. Gmina zostaje z problemem wydatkowania ponad 10 mln zł na modernizację sieci dla grupy mieszkańców i czy tutaj byłaby niegospodarność?

Gmina Oświęcim podaje, iż koszt modernizacji sieci to 10 mln złotych. Mieszkańcy, którym bardzo zależy na utrzymaniu ciepła systemowego, bo nie stać ich na prywatne grzanie, są zdania, iż rury przesyłowe nie są w tak złym stanie, a ich naprawa będzie dużo tańsza. Jedna i druga strona opiera się na domysłach, bo jak na razie żadnych ekspertyz technicznych nie wykonano.

- Gmina wystąpiła do PEC o ponowne zawarcie umowy dzierżawy, jednak warunek, który postawił PEC, to jest przeznaczenie miliona złotych rocznie na modernizację sieci. Gmina takich środków nie miała zabezpieczonych w budżecie, więc takiej umowy zawrzeć nie mogła, bo to byłoby niezgodne z przepisami prawa - twierdzi Rafał Zieliński, zastępca wójta gminy Oświęcim.

- Przed podjęciem uchwały oni powinni ocenić stan ciepłociągu. Żeby coś takiego zrobić, to trzeba mieć podstawy, czyli ekspertyzę techniczną, której nie było. To był ich obowiązek - uważa pan Mirosław, mieszkaniec gminy.

"Nie mają żadnych przeglądów, które są wymagane prawem budowlanym"

Zastępca wójta odpowiada, iż 10 mln zł to wyliczenia spółki PEC, "która zakładamy, iż jest spółką profesjonalną".

- Ten rurociąg jest w bardzo dobrym stanie. Jestem z zawodu spawaczem, izolatorem, to jest ścianka rur, 4 mm, bezszwowe. Trzeba blachę ściągnąć wierzchnią i zakonserwować rury i to wszystko. Są różne grubości tych rur, więc potrzebne są czasem większe średnice blachy. Ale średnio remont wyniósłby 1,2 mln zł - szacuje pan Czesław, mieszkaniec gminy, który budował rurociąg.

- Przez 20 lat, jak widzę, nie mają żadnych przeglądów zrobionych, wymaganych prawem budowlanym, ani rocznych, ani pięcioletnich. I mamy to na papierze, nie wymyśliłem sobie tego. Taki przegląd by pokazał, jaki jest stopień zużycia w danym momencie, w danym roku itd. - mówi pan Mirosław, mieszkaniec gminy.

ZOBACZ: Osiem godzin oczekiwania na Oddział Intensywnej Terapii. 20-letnia Julia nie żyje

- Gmina przeglądów nie zlecała, bo był dzierżawca tej sieci. Możliwe, iż PEC dysponuje własną kadrą, która te przeglądy wykonywała - stwierdza Rafał Zieliński, zastępca wójta gminy Oświęcim. Jego zdaniem los ciepłociągu jest już przesądzony.

- Większość z nas ma grzejniki żeliwne, one są bardzo dobrej jakości, ale o ile chodzi o ogrzewanie gazowe, to niestety grzejniki by trzeba było wymienić. Wszystkie rurki tak samo. Cała instalacja do wymiany, a to koszt rzędu 40-50 tys. zł - mówi.

Wsparcie obiecuje wojewoda. Gmina twierdzi, iż nie ma takich możliwości.

- Okazało się, iż praktycznie nie możemy liczyć na żadne dofinansowanie, bo przechodzimy z najbardziej proekologicznego ogrzewania, jakim jest ogrzewanie systemowe. Inne są gorsze - opowiada Bogdan Połącarz, przedstawiciel protestujących mieszkańców.

- Ja mogę jasno zadeklarować wsparcie ze strony małopolskiego urzędu, pomoc w pozyskaniu tych środków, mieszkańcy mogą na mnie liczyć. Na pewno będę starał się im tak pomóc, żeby jakieś środki finansowe, gdzieś udało się to znaleźć - deklaruje Ryszard Śmiałek, wicewojewoda małopolski.

Reportaż Małgorzaty Pietkiewicz można zobaczyć na stronie programu "Interwencja".

WIDEO: Grzegorz Kołodko ostrzega przed ogromnym kryzysem w Polsce. "Już za dwa, trzy lata"
Idź do oryginalnego materiału