Grupa Azoty szykuje rewolucję dla rolników. Powstanie jedna platforma do wszystkiego

4 godzin temu

Grupa Azoty pracuje nad uruchomieniem własnej platformy sprzedażowej skierowanej do rolników. Projekt ma wystartować w 2026 roku i obejmować zarówno produkty własne koncernu, jak i ofertę zewnętrznych dostawców.

To nie ma być zwykły sklep internetowy. W planach jest stworzenie rozbudowanego marketplace’u – działającego jednocześnie online i w realnym świecie.

Jedno miejsce – wszystkie zakupy dla gospodarstwa

Założenie jest proste: rolnik ma znaleźć wszystko w jednym miejscu.

Na platformie mają pojawić się:

  • nawozy i środki produkcji
  • produkty od partnerów zewnętrznych
  • usługi powiązane z rolnictwem

Cel: uprościć zakupy i skrócić łańcuch dostaw

To oznacza mniej pośredników i większą przejrzystość rynku.

Budowa silnego łańcucha wartości w Polsce

Projekt wpisuje się w strategię tzw. local content, czyli wzmacniania krajowego rynku.

Grupa Azoty chce wykorzystać swoją pozycję, by:

  • zintegrować producentów i dostawców
  • dać im wspólną przestrzeń sprzedaży
  • stworzyć równe warunki konkurowania

Według zapowiedzi, do platformy będzie mógł dołączyć każdy podmiot, który spełni określone standardy jakościowe.

Rozmowy już trwają. Rynek czekał na taki ruch

Spółka prowadzi już pierwsze rozmowy z potencjalnymi partnerami.

Co istotne, podobne rozwiązanie do tej pory nie powstało na taką skalę. Powód?
ogromne koszty wejścia i potrzeba dużej pozycji rynkowej

Grupa Azoty uważa, iż jako silny gracz ma przewagę – może stworzyć platformę przy relatywnie niższych nakładach.

Nowe źródło przychodów i zmiana zasad gry

Dla koncernu to nie tylko projekt technologiczny, ale też nowy filar biznesu.

Jeśli pomysł się powiedzie, może:

  • zmienić sposób, w jaki rolnicy kupują środki do produkcji
  • zwiększyć konkurencję na rynku
  • wzmocnić krajowy sektor rolno-chemiczny

Jedno jest pewne: rolnictwo wchodzi w kolejny etap cyfryzacji, a Grupa Azoty chce być jego centrum.

Cukier i mleko pod presją rynku. Rolnicy alarmują, ministerstwo odpowiada
Idź do oryginalnego materiału