Gwałtowna korekta na rynku zbóż i oleistych. Fundusze realizują zyski, a giełdy tracą impet

1 godzina temu

Końcówka maja przyniosła wyraźne schłodzenie nastrojów na globalnych rynkach rolnych. Po kilku tygodniach wzrostów na giełdach w Paryżu i Chicago pojawiła się silna presja sprzedażowa. Największy wpływ na notowania miały działania funduszy spekulacyjnych, które zaczęły ograniczać długie pozycje i realizować wcześniejsze zyski.

Gwałtowna korekta na rynku zbóż i oleistych. Fundusze realizują zyski, a giełdy tracą impet

Korekta objęła przede wszystkim pszenicę, kukurydzę i soję. Relatywnie najlepiej zachował się rzepak, który mimo spadku na ostatniej sesji miesiąca przez cały czas utrzymał dodatni bilans w ujęciu 30-dniowym. To pokazuje, iż rynek oleistych w Europie pozostaje mocniej podparty fundamentami podażowymi niż zboża.

Kapitał spekulacyjny wycofuje się z rynku

Piątkowa sesja 29 maja 2026 r. pokazała, jak mocno kontrakty terminowe pozostają zależne nie tylko od bilansów zbóż, ale także od szerszego otoczenia makroekonomicznego. Uspokojenie sytuacji w rejonie Zatoki Perskiej, spadek cen ropy naftowej oraz brak nowych impulsów pogodowych sprzyjały zamykaniu pozycji przez inwestorów finansowych.

Na rynku dominował mechanizm realizacji zysków. Fundusze, które wcześniej grały pod wzrosty cen, pod koniec miesiąca zaczęły redukować zaangażowanie. W efekcie notowania wielu kontraktów zakończyły maj wyraźnie poniżej wcześniejszych poziomów.

Najbardziej widoczne było to w Chicago, gdzie amerykańska pszenica przez część maja była jednym z mocniejszych rynków. Gdy jednak zabrakło nowych informacji podtrzymujących wzrosty, presja sprzedażowa gwałtownie przybrała na sile.

Pszenica pod presją po obu stronach Atlantyku

Na giełdzie MATIF wrześniowy kontrakt na pszenicę stracił w piątek 2,75 EUR/t, kończąc sesję na poziomie 207,50 EUR/t. Technicznie oznaczało to zejście w okolice najniższych poziomów od 8 maja. Cały maj paryski kontrakt zakończył spadkiem rzędu 4,5%.

Jeszcze mocniej przeceniona została pszenica w Chicago. Kontrakty na CBoT spadły podczas jednej sesji o 10–13 centów za buszel, a miesięczny bilans rynku amerykańskiego wyniósł około -6,5%.

Warto jednak podkreślić, iż obecna korekta nie oznacza całkowitego odwrócenia sytuacji fundamentalnej. W ujęciu rocznym pszenica pozostaje droższa niż przed rokiem. Na MATIF wzrost wynosi około 2,7% r/r, natomiast na CBoT aż 14,3% r/r. To efekt wcześniejszych obaw o produkcję, korekt zapasów końcowych i napięć w globalnym bilansie.

Kukurydza traci, ale eksport z USA ogranicza skalę spadków

Kukurydza również znalazła się pod presją podaży. Na MATIF ceny zbliżyły się do poziomu 211,75 EUR/t, co oznaczało miesięczny spadek o około 2%. Na zachowanie rynku wpływało także rolowanie pozycji i wygasanie kontraktu czerwcowego, zaplanowane na 5 czerwca.

W Chicago kukurydza zakończyła miesiąc na poziomie 175,83 USD/t, tracąc w maju około 6,5%. Spadki były jednak ograniczane przez wciąż dobre dane eksportowe ze Stanów Zjednoczonych.

Raport USDA pokazał sprzedaż kukurydzy na poziomie 1,015 mln ton dla starego sezonu oraz 618 tys. ton dla nowego sezonu. To dane, które nie pozwoliły rynkowi całkowicie załamać notowań, mimo odpływu kapitału spekulacyjnego.

Soja reaguje na spadek ropy i oleju sojowego

Na rynku soi ważnym czynnikiem była przecena ropy naftowej. Spadek cen surowca energetycznego do poziomu około 86 USD za baryłkę w Nowym Jorku uderzył w segment olejów roślinnych, w tym olej sojowy. To z kolei przełożyło się na presję na kontrakty sojowe.

Amerykańska soja straciła w piątek 7,75 centa, kończąc maj na poziomie 436,25 USD/t. Miesięczny spadek był jednak ograniczony i wyniósł około 0,9%.

W ujęciu rocznym soja przez cały czas pozostaje wyraźnie droższa. Wzrost o około 12,8% r/r wskazuje, iż rynek bazowy jest relatywnie mocny, a popyt przetwórczy ogranicza ryzyko trwałego załamania cen.

Rzepak trzyma się najmocniej

Na tle zbóż i soi najlepiej wypadł rzepak. Sierpniowy kontrakt na MATIF stracił w piątek 2,5 EUR/t, kończąc sesję na poziomie 524,50 EUR/t. Skala spadku była niewielka w porównaniu z innymi rynkami.

Co ważne, w ujęciu 30-dniowym rzepak utrzymał minimalny dodatni wynik, wynoszący około 0,5%. Jeszcze lepiej wygląda perspektywa roczna. Rzepak jest droższy o około 11% r/r, czyli o blisko 52 EUR/t.

To pokazuje, iż rynek rzepaku jest przez cały czas wspierany przez obawy o podaż nasion w Unii Europejskiej. W odróżnieniu od pszenicy czy kukurydzy, gdzie presja funduszy mocniej przełożyła się na wyceny, rzepak korzysta z napiętego rynku fizycznego.

Dobre oceny upraw we Francji osłabiły premię pogodową

Jednym z czynników, który ułatwił funduszom zamykanie długich pozycji, były dane FranceAgriMer. Stan francuskiej pszenicy miękkiej oceniono w 78% jako dobry do doskonałego. To wynik wyraźnie lepszy niż rok temu, kiedy wskaźnik wynosił 70%, oraz powyżej średniej pięcioletniej na poziomie 71%.

Brak silnej premii pogodowej w Europie ogranicza potencjał dalszych wzrostów cen w krótkim terminie. Rynek nie dostał sygnału, który uzasadniałby utrzymywanie wysokiego zaangażowania spekulacyjnego po stronie wzrostowej.

Dla inwestorów oznaczało to prosty wniosek: przy braku nowych zagrożeń pogodowych można było realizować zyski z wcześniejszego ruchu wzrostowego.

Eksport pszenicy z USA pokazuje zmianę sezonów

Raport USDA przyniósł nietypowy obraz rynku pszenicy. Dla starego sezonu 2025/26 odnotowano ujemną sprzedaż netto na poziomie -807 tys. ton, co było efektem anulowania kontraktów. Jednocześnie dla nowego sezonu 2026/27 sprzedaż wyniosła aż 1,6 mln ton.

Taki układ danych pokazuje przesuwanie aktywności handlowej na nowy sezon. Nie jest to jednoznacznie negatywny sygnał dla rynku, ale w krótkim terminie ujemna sprzedaż netto dla starego sezonu mogła zostać odebrana jako argument za korektą.

W praktyce rynek dostał mieszany komunikat: słabszy obraz końcówki starego sezonu, ale mocne wejście w kolejny rok handlowy.

Mandat za kompostownik? Odległość od granicy działki ma znaczenie

Fundamenty długoterminowe przez cały czas wspierają ceny

Majowa korekta ma przede wszystkim charakter techniczny i kapitałowy. W dłuższej perspektywie bilanse nie są jednoznacznie niedźwiedzie. Według założeń majowego raportu USDA WASDE globalne zapasy zbóż mają spaść o około 27 mln ton. To czynnik, który powinien ograniczać potencjał głębszej przeceny.

Również porównanie rok do roku wskazuje, iż wiele rynków pozostaje na wyższych poziomach niż w analogicznym okresie poprzedniego sezonu. Dotyczy to szczególnie soi, rzepaku, kukurydzy na MATIF oraz pszenicy w Chicago.

Krótkoterminowo rynek reaguje na płynność finansową, wycenę ropy i zachowanie funduszy. Długoterminowo przez cały czas liczyć się będą plony, zapasy, handel międzynarodowy i faktyczna dostępność towaru.

Eksporterzy z UE mogą stanąć przed trudniejszą konkurencją

Dla unijnego rynku pszenicy ważnym elementem będzie popyt eksportowy. Szacunki Komisji Europejskiej wskazują na eksport pszenicy na poziomie 29,6 mln ton. Problemem może być jednak słabszy popyt ze strony części tradycyjnych odbiorców.

Dobra produkcja w Afryce Północnej może ograniczyć potrzeby importowe takich państw jak Maroko czy Algieria. To oznaczałoby ostrzejszą konkurencję cenową dla unijnych eksporterów na rynkach światowych.

W takim otoczeniu sama poprawa bilansów globalnych nie musi automatycznie przełożyć się na wzrost cen w Europie. najważniejsze będzie to, czy unijne ziarno znajdzie odbiorców w warunkach mocnej konkurencji eksportowej.

Rynek czeka na fizyczne ziarno

Najbliższe tygodnie będą dla rynku szczególnie ważne. Kontrakty terminowe przeszły przez silną korektę, ale ostateczną wycenę nowego sezonu zweryfikuje dopiero realna podaż ziarna i jakość zbiorów.

Dla rolników oznacza to okres podwyższonej zmienności. Ceny mogą reagować nie tylko na informacje z pól, ale także na decyzje funduszy, notowania ropy, kursy walut i dane eksportowe. Rynek zbóż i oleistych pozostaje więc w fazie walki między fundamentami długoterminowymi a krótkoterminową presją kapitału spekulacyjnego.

Obecna przecena nie przekreśla scenariusza stabilizacji cen na wyższej bazie niż rok temu. Pokazuje jednak, iż bez nowych impulsów pogodowych lub handlowych fundusze mogą gwałtownie zamykać pozycje, a giełdy równie gwałtownie oddawać wcześniejsze wzrosty.

Idź do oryginalnego materiału