Hiszpania i Dania zmieniają zasady gry. Polska trzoda może nie wytrzymać

2 godzin temu

Europejski rynek wieprzowiny znalazł się w jednym z najtrudniejszych momentów od czasu pandemii COVID-19. Ceny świń rzeźnych w Niemczech spadły do zaledwie 1,50 euro za kilogram masy poubojowej, a hodowcy tracą choćby 50 euro na każdej sprzedanej sztuce. Zdaniem ekspertów problem nie dotyczy już wyłącznie niemieckich producentów. Coraz więcej sygnałów wskazuje, iż kryzys może rozlać się na cały unijny rynek, uderzając także w polskich rolników i zakłady mięsne.

Hiszpania i Dania zmieniają zasady gry. Polska trzoda może nie wytrzymać

Hiszpańska wieprzowina zalewa Europę

Obecna sytuacja jest wyjątkowa. W przeciwieństwie do kryzysu z okresu pandemii, kiedy ograniczenia logistyczne i spadek konsumpcji zachwiały rynkiem, dziś głównym problemem jest ogromna nadpodaż mięsa.

Kluczową rolę odgrywa Hiszpania, największy producent wieprzowiny w Unii Europejskiej. W ostatnich miesiącach hiszpańskie firmy utraciły część rynków eksportowych poza UE. Powodem były zarówno chińskie cła na europejską wieprzowinę, jak i ograniczenia związane z ASF.

Skutek jest prosty – mięso, które wcześniej trafiało do Azji, zostało skierowane na rynek europejski.

W pierwszym kwartale 2026 roku eksport hiszpańskiej wieprzowiny do państw trzecich spadł o 15,7 proc., do około 318 tys. ton. Jednocześnie sprzedaż do państw UE wzrosła o ponad 20 proc. i osiągnęła około 417 tys. ton. To oznacza coraz ostrzejszą walkę cenową wewnątrz Wspólnoty.

Niemcy pod ścianą. Polska odczuje skutki

Dla Niemiec sytuacja jest szczególnie trudna. Około 80 proc. niemieckiego eksportu wieprzowiny trafia właśnie na rynek unijny. Rosnąca konkurencja ze strony Hiszpanii wywołuje ogromną presję na ceny.

Problem gwałtownie przekłada się również na Polskę. Niemiecka giełda VEZG od lat jest jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla krajowego rynku trzody chlewnej. Każda większa korekta za Odrą niemal natychmiast znajduje odzwierciedlenie w cennikach polskich skupów i ubojni.

To oznacza, iż choćby jeżeli krajowa produkcja pozostaje stabilna, polscy hodowcy mogą odczuwać skutki kryzysu wywołanego przez wydarzenia poza granicami kraju.

Nowe zagrożenie nadchodzi z Danii

Na horyzoncie pojawia się kolejny problem, który może jeszcze bardziej skomplikować sytuację polskiej branży.

Coraz częściej mówi się o zmianie strategii duńskiego sektora wieprzowiny. Dania, będąca największym dostawcą prosiąt do Polski, rozważa zwiększenie krajowego tuczu i przetwórstwa kosztem eksportu zwierząt.

Powodem są nowe regulacje środowiskowe, planowany podatek od emisji gazów cieplarnianych oraz dążenie do zwiększenia wartości dodanej pozostającej w kraju.

Duńskie organizacje branżowe od lat podkreślają, iż eksport milionów prosiąt oznacza utratę miejsc pracy oraz dochodów, które mogłyby pozostać w krajowej gospodarce.

Polskie gospodarstwa mogą zostać bez prosiąt

Według ekspertów konsekwencje takich zmian byłyby dla Polski bardzo poważne.

– Ograniczenie eksportu prosiąt z Danii mogłoby doprowadzić do niedoboru materiału do tuczu w wielu gospodarstwach. Szczególnie dotknęłoby to regiony, które od lat opierają produkcję na imporcie zwierząt – twierdzi Wiesław Różański prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego – Tym razem, problem nie ograniczałby się jednak wyłącznie do rolników. Mniejsza liczba tuczników oznaczałaby również mniejszą podaż surowca dla zakładów mięsnych, ubojni oraz przedsiębiorstw przetwórczych. Rynek detaliczny, a przede wszystkim sieci handlowe zaczęłyby po prostu sprowadzać gotowe produkty z zagranicy. Import prosiąt stałby się w tej sytuacji nie tylko utrudniony, ale również nieopłacalny, z uwagi na wysokie koszty transportu z państw innych niż Dania.

Hiszpania może przejąć część rynku

Eksperci nie mają wątpliwości, iż największym beneficjentem obecnych zmian może okazać się właśnie Hiszpania.

Jeżeli eksport do Azji pozostanie ograniczony, hiszpańskie przedsiębiorstwa będą przez cały czas zwiększać sprzedaż na rynku europejskim. Co ważne, tamtejszy sektor od lat inwestuje nie tylko w produkcję mięsa, ale także w nowoczesne przetwórstwo.

Dzięki temu hiszpańskie firmy mogą oferować gotowe wyroby o wysokiej wartości dodanej, skutecznie konkurując z producentami z Polski i Niemiec.

W efekcie część rynku, który dziś obsługują krajowe zakłady mięsne, może stopniowo przechodzić w ręce zagranicznych dostawców.

Koniec taniego tankowania? Orlen podnosi hurtowe ceny paliw

Branża: to ostatni dzwonek dla Polski

Zdaniem Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego obecny kryzys powinien być sygnałem do natychmiastowego działania.

Organizacja apeluje o przyspieszenie odbudowy krajowego pogłowia trzody chlewnej, uchwalenie ustawy o ochronie funkcji produkcyjnych wsi oraz zmianę przepisów dotyczących planów ogólnych, które mogą utrudniać rozwój inwestycji rolniczych.

Branża oczekuje również, iż nowa Wspólna Polityka Rolna po 2027 roku będzie wspierać inwestycje zwiększające konkurencyjność gospodarstw i zakładów przetwórczych.

Stawka jest wysoka. jeżeli Polska nie wzmocni własnej produkcji, o sytuacji ekonomicznej krajowych hodowców coraz częściej będą decydować nie decyzje podejmowane w Warszawie, ale działania polityczne i gospodarcze w Kopenhadze, Madrycie czy Berlinie. Dla wielu producentów może to oznaczać utratę wpływu na własną przyszłość.

Idź do oryginalnego materiału