Holenderski rząd zamierza przeprowadzić jedno z największych cięć w administracji centralnej w Europie. Jak podaje Bloomberg, w ciągu kilku lat ma zniknąć ok. 25 tys. pełnych etatów urzędniczych. Rząd chce oszczędzać 900 mln euro rocznie od 2027 roku, a od 2035 roku 3,5 mld euro rocznie. Plan zakłada m.in. szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji. Szczegóły w tej sprawie gabinet ma przedstawić na początku przyszłego roku.
Co szósty etat do likwidacji
Plan przedstawił w poniedziałek sekretarz stanu ds. „sprawnego państwa” Eric van der Burg (VVD) w liście do Tweede Kamer, niższej izby parlamentu. Wcześniej opisał go w wywiadzie dla „Het Parool”. Rząd centralny zatrudnia ok. 160 tys. osób w przeliczeniu na pełne etaty. Cięcie o 25 tys. oznacza więc, jak wylicza NL Times, ok. 16% zatrudnienia do 2035 roku.
„To bardzo poważna zmiana. jeżeli zastosujemy w administracji tylko równomierne, stopniowe cięcia, nigdy nie osiągniemy tej kwoty. Zadanie jest na to zbyt duże” – mówił Van der Burg.
W poszczególnych instytucjach cięcia będą bardzo różne. W niektórych zniknie ok. 20% stanowisk, w innych 45%, a choćby 60%. Wojsko i policja nie są objęte cięciami, a samorządy gmin i prowincji zostają poza programem. Zmiany mogą natomiast mocno dotknąć agencje wykonawcze, takie jak urząd skarbowy (Belastingdienst), urząd ubezpieczeń pracowniczych UWV, agencja edukacyjna DUO czy urząd imigracyjny IND. Rząd porzuca w ten sposób zasadę poprzednich gabinetów, by oszczędzać przede wszystkim na ministerstwach, a nie na urzędach obsługujących obywateli.
Państwo urosło o 40%
Rząd uzasadnia skalę cięć szybkim wzrostem administracji. Według NRC od 2018 roku zatrudnienie w rządzie centralnym wzrosło o ponad 40%, czyli o 46,5 tys. etatów. Liczba urzędników wykonujących przepisy zwiększyła się o 28%, a zajmujących się tworzeniem polityki o 56%.
„Bardzo skomplikowaliśmy przepisy” – przyznaje Van der Burg.
Poprzednie próby ograniczenia zatrudnienia się nie udały. Jak przypomina de Volkskrant, oszczędności nakładane przez dwa poprzednie gabinety nie zmniejszyły zatrudnienia. Administracja rosła dalej, m.in. dlatego, iż parlament częściej prosi ministrów o więcej działań, a nie o mniej.
Nie tylko AI
Bloomberg pisze o reformie „napędzanej przez AI”, ale w samym planie sztuczna inteligencja jest tylko jednym z narzędzi. Van der Burg nie wprowadza zamrożenia zatrudnienia. Chce za to przy każdym odejściu sprawdzać, czy dane stanowisko trzeba w ogóle obsadzać ponownie. Rząd ograniczy też zatrudnianie drogich zewnętrznych konsultantów i zwiększy wykorzystanie narzędzi cyfrowych, takich jak informacje online i działające całą dobę chatboty.
Lista zmian jest dłuższa. Docelowo na dwóch urzędników ma przypadać jedno biurko, bo obłożenie biur rzadko przekracza 70%. Zbędne budynki mogłyby zostać przerobione na mieszkania lub hotele. Rząd chce też zmniejszyć liczbę rad i komisji doradczych, których jest dziś ok. 176, oraz ograniczyć liczbę ewaluacji polityk publicznych, wykonywanych w tempie ok. 400 rocznie. Co roku ma być uchylanych lub upraszczanych co najmniej 500 przepisów, w połowie dotyczących obywateli i specjalistów, a w połowie przedsiębiorców.
W liście do parlamentu Van der Burg wyraźnie tonuje jednak oczekiwania wobec technologii. Pisze, iż AI „nie jest cudownym lekarstwem”, a dotychczasowa cyfryzacja usług publicznych zamiast oszczędności często przynosiła „nowe zadania, więcej etatów i więcej zatrudnienia zewnętrznego”.
Zwolnień nie da się wykluczyć
Rząd liczy, iż duża część cięć dokona się przez naturalne odejścia, w tym falę przejść na emeryturę. Nie wiadomo, czy to wystarczy, więc nie można wykluczyć zwolnień. Podział redukcji na poszczególne ministerstwa rząd przedstawi za pół roku w wiosennej nocie budżetowej (Voorjaarsnota). W grudniu własną rekomendację przedstawi komisja ds. przyszłości administracji pod kierunkiem Herny Verhagen, byłej prezes PostNL.
Plan budzi też wątpliwości. Mohammed Mohandis z opozycyjnej partii Pro obawia się, iż o reformie zdecydują pieniądze, a cięcia uderzą przede wszystkim w urzędy, które mają bezpośredni kontakt z obywatelami. Roel Bekker, były sekretarz generalny holenderskiego MSW, który 20 lat temu przygotowywał poprzednią redukcję administracji, krytykuje ogólnikowe hasło „sprawnego państwa”. Holenderska Izba Obrachunkowa ostrzegała wcześniej, iż 3,5 mld euro nie da się zaoszczędzić bez trudnych decyzji o tym, z jakich zadań państwo ma zrezygnować.
Test dla AI w administracji
Holandia nie jest pierwszym krajem, który obiecuje mniejsze państwo dzięki technologii. Jest jednak jednym z pierwszych w UE, które podały konkretną liczbę etatów i harmonogram. Wpisuje się to w szerszą debatę o tym, jak AI zmieni rynek pracy. Według szacunków MFW sztuczna inteligencja wpłynie na ok. 60% stanowisk w gospodarkach rozwiniętych. Dla rządów w innych krajach eksperyment w Hadze będzie cennym punktem odniesienia. Pokaże, czy AI pozwoli zmniejszyć zatrudnienie bez pogorszenia jakości usług, czy też, jak w poprzednich falach cyfryzacji, oszczędności znowu okażą się mniejsze od zapowiedzi.

2 godzin temu





