Czy rok 2026 przejdzie do historii jako koniec ery „drożyzny nawozowej”? Komisja Europejska oficjalnie zapowiada rynkową ofensywę. W planach jest nie tylko zamrożenie ceł na amoniak i mocznik, ale także – co jest absolutnym precedensem – możliwość zawieszenia podatku węglowego CBAM. Dla polskich rolników, którzy w 2025 roku bili rekordy w imporcie, to sygnał, iż Bruksela wreszcie dostrzegła dno w ich portfelach.
60% „nawisu” cenowego – Bruksela mówi: dość
Choć rynkowe turbulencje po wybuchu wojny na Ukrainie nieco zwolniły, liczby nie kłamią. Średnie ceny nawozów wciąż oscylują na poziomie o 60% wyższym niż w 2020 roku. Komisarz UE ds. handlu, Maroš Šefčovič, postawił sprawę jasno: obecny model jest nie do utrzymania.
Dla przeciętnego gospodarstwa w Polsce oznacza to, iż koszty nawożenia azotowego wciąż „zjadają” lwią część zysku ze sprzedaży ziarna. Unijna recepta ma być szybka – pierwsze decyzje mają zapaść jeszcze przed końcem bieżącego roku, by realnie wpłynąć na rynek w 2026 roku.
Strategiczny ruch: Cła na amoniak i mocznik w dół
Najważniejszym punktem zapowiadanych zmian jest czasowe zawieszenie ceł na amoniak oraz mocznik. Dlaczego to takie ważne?
- Amoniak to fundament produkcji azotu. Obniżenie kosztów jego sprowadzenia to automatyczny spadek kosztów produkcji wewnątrz UE.
- Mocznik to najczęściej importowany nawóz prosty. Otwarcie granic na tańszy produkt spoza Unii (bez obciążeń celnych) to bezpośrednie uderzenie w wysokie marże handlowe.
Bruksela zapowiada, iż mechanizm będzie „precyzyjnie celowany”. Ma to zapobiec sytuacji, w której z obniżek skorzystają wyłącznie koncerny chemiczne i wielcy dystrybutorzy, zamiast rolników indywidualnych.
CBAM, czyli „węglowy straszak” pod kontrolą
Największą rewolucją jest jednak podejście do mechanizmu CBAM. Do tej pory podatek od śladu węglowego postrzegano jako nieuchronne widmo, które podbije ceny nawozów o kolejne kilkadziesiąt procent.
Tymczasem KE planuje wprowadzenie klauzuli bezpieczeństwa. jeżeli monitoring rynku wykaże, iż koszty produkcji rolnej są zbyt wysokie, podatek węglowy dla nawozów zostanie czasowo zawieszony. To sygnał, iż bezpieczeństwo żywnościowe i rentowność pól zaczynają wygrywać w Brukseli z rygorystyczną polityką klimatyczną.
Importowa gorączka w Polsce: Skąd bierzemy nawóz?
Polska jest w samym centrum tych zmian. Rok 2025 pokazał naszą ogromną zależność od dostaw zewnętrznych – do sierpnia sprowadziliśmy rekordowe 3,47 mln ton nawozów.
- Choć rośnie rola Kazachstanu i Niemiec, rynek wciąż czuje presję produktów ze Wschodu.
- Zapowiedziana liberalizacja ceł dla innych kierunków (Kanada, USA, Afryka) może pozwolić polskim importerom na ostateczne odcięcie się od niepewnych dostaw z Rosji bez drastycznego wzrostu cen dla rolnika.
Plan 2026: Co nas czeka w drugim kwartale?
Już za kilka miesięcy Komisja przedstawi Plan Działań w sprawie Nawozów. Nie będzie to tylko dokument teoretyczny. Bruksela chce postawić na:
- Stop spekulacji: Obserwatorium Rynku Nawozów ma wyłapywać sztuczne zawyżanie cen przez pośredników.
- Zielona alternatywa: Większe dopłaty do nawozów z recyklingu i pofermentów.
- Suwerenność: Wsparcie dla unijnych fabryk, by mogły produkować taniej dzięki tańszej energii.
Czy to czas na optymizm?
Zapowiedzi z Brukseli brzmią obiecująco, ale rolnicza praktyka uczy ostrożności. najważniejsze będzie to, jak gwałtownie unijne dyrektywy zostaną wdrożone w krajowe prawo i czy polskie składy nawozowe zareagują obniżkami cen na pagonach.

19 godzin temu














