Sery należą do produktów, które regularnie trafiają do koszyków Polaków. Tym razem pod lupę Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych trafił szeroki asortyment serów dojrzewających i niedojrzewających, zarówno pakowanych, jak i sprzedawanych luzem. Wyniki kontroli pokazują, iż problemów nie brakuje. Nieprawidłowości stwierdzono w 46,7 proc. skontrolowanych sklepów, a w badaniach laboratoryjnych zakwestionowano 12,8 proc. partii.
IJHARS skontrolowała sery. Nieprawidłowości w niemal połowie sklepów. Fot. wygenerowane przez AISery pod lupą w 60 sklepach
IJHARS przeprowadziła kontrole w 60 placówkach handlowych. Inspektorzy sprawdzali nie tylko popularne sery dojrzewające i twarogowe, ale także produkty zagraniczne, sery objęte unijnymi oznaczeniami ChNP i ChOG oraz wyroby z mleka koziego i owczego.
Zakres kontroli był szeroki. Oceniano cechy organoleptyczne, parametry laboratoryjne oraz prawidłowość oznakowania.
Największy problem dotyczył właśnie informacji przekazywanych konsumentom.
Prawie połowa sklepów z nieprawidłowościami
W 46,7 proc. skontrolowanych sklepów inspektorzy stwierdzili co najmniej jedną nieprawidłowość.
Jednocześnie w przypadku cech organoleptycznych sytuacja wyglądała znacznie lepiej. Sprawdzono pod tym kątem 41 partii serów i żadna z nich nie wzbudziła zastrzeżeń.
Problemy pojawiły się natomiast przy analizach laboratoryjnych.
DNA krowy w serze „owczo-kozim”
Do badań laboratoryjnych pobrano próbki ze 148 partii serów. Zakwestionowano 19 partii, czyli 12,8 proc.
Najczęściej wykrywane niezgodności dotyczyły zawartości soli, tłuszczu i białka. Wyniki analiz nie odpowiadały deklaracjom zamieszczonym w tabelach wartości odżywczej.
W dwóch przypadkach nieprawidłowości były poważniejsze.
W jednym z produktów wykryto niedeklarowany kwas sorbowy i sorbiniany, czyli substancje konserwujące, których nie wskazano w składzie.
W drugim przypadku laboratorium wykryło DNA krowy w serze deklarowanym jako „owczo-kozi”. Oznaczało to, iż skład produktu nie odpowiadał informacji przekazywanej konsumentowi.
Co trzeci ser z błędami w oznakowaniu
Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło etykiet i informacji dostępnych przy sprzedaży.
IJHARS skontrolowała oznakowanie 156 partii serów, a nieprawidłowości wykryto w 32,1 proc. z nich. To oznacza, iż problem dotyczył niemal co trzeciej kontrolowanej partii.
W przypadku produktów pakowanych inspektorzy kwestionowali m.in. błędne informacje o wartości odżywczej, nieprawidłowo podane terminy przydatności do spożycia, niepełne lub błędne nazwy produktów, a także niezgodności w wykazie składników.
Zdarzały się również produkty bez oznakowania w języku polskim.
Błędy choćby przy terminie przydatności
Kontrolerzy zwracali uwagę na sposób podawania dat.
W części przypadków stosowano błędne sformułowanie „należy spożyć przed” zamiast „należy spożyć do”. Pojawiały się także daty zapisane w niewłaściwej kolejności, np. rok–miesiąc–dzień zamiast dzień–miesiąc–rok.
Z punktu widzenia konsumenta takie błędy mogą mieć znaczenie, ponieważ termin przydatności do spożycia w przypadku części serów bezpośrednio odnosi się do bezpieczeństwa żywności.
Sprzedaż „na wagę” także z problemami
Nieprawidłowości dotyczyły również serów sprzedawanych luzem.
W takich przypadkach klient powinien mieć dostęp do podstawowych informacji bez konieczności pytania obsługi. Chodzi m.in. o pełną nazwę produktu, wykaz składników oraz dane producenta.
Inspektorzy stwierdzali jednak brak części z tych informacji.
Pojawiały się także rozbieżności pomiędzy składem zadeklarowanym przez producenta a informacją prezentowaną w sklepie. Przykładowo na stanowisku sprzedaży pomijano w składzie stabilizatory lub barwniki, mimo iż producent wskazywał ich obecność.
Nie każdy produkt może nazywać się serem
IJHARS przypomina, iż nazwa „ser” może być stosowana wyłącznie do produktu mlecznego. Produkt zawierający np. tłuszcz roślinny nie powinien być oznaczany w sposób sugerujący, iż jest klasycznym serem.
Nazwa powinna jednocześnie pozwalać konsumentowi rozpoznać charakter produktu, np. czy jest to ser dojrzewający, twarogowy, kozi albo wędzony.
Jeżeli do produkcji zastosowano dodatkowe składniki, takie jak zioła, przyprawy czy dodatki do żywności, muszą one znaleźć się w wykazie składników.
Pleśń nie zawsze jest czymś normalnym
Inspekcja zwraca również uwagę na sposób przechowywania serów po otwarciu opakowania.
Pakowanie próżniowe lub w atmosferze ochronnej może wydłużać trwałość, jednak po otwarciu należy kierować się informacją producenta dotyczącą czasu przechowywania.
Warto też pamiętać, iż pleśń jest pożądaną cechą tylko w serach pleśniowych. o ile pojawia się na zwykłym serze dojrzewającym, który wcześniej jej nie zawierał, może to oznaczać zepsucie produktu.
Wyniki pokazują, iż warto czytać etykiety
Kontrola IJHARS pokazuje, iż w przypadku serów największym problemem nie była jakość oceniana smakiem, zapachem czy wyglądem, ale zgodność składu i oznakowania z deklaracjami producentów i sprzedawców.
Dla konsumenta oznacza to jedno: przy zakupie warto zwracać uwagę nie tylko na cenę i nazwę sera, ale również na skład, termin przydatności, kraj pochodzenia i pełne informacje dotyczące produktu. Szczególnie iż – jak wykazała kontrola – w części przypadków to, co znajdowało się na etykiecie, nie odpowiadało temu, co faktycznie znajdowało się w produkcie.

1 godzina temu
















