IJHARS skontrolowała zagraniczne słodycze. Nieprawidłowości w ponad połowie sklepów

2 godzin temu

Kolorowe opakowania, egzotyczne smaki i chwytliwe nazwy skutecznie przyciągają uwagę konsumentów, szczególnie dzieci i młodzieży. Kontrola Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych pokazuje jednak, iż atrakcyjny wygląd nie zawsze oznacza prawidłowy skład i rzetelne oznakowanie produktu. Nieprawidłowości stwierdzono w ponad połowie skontrolowanych placówek.

IJHARS skontrolowała zagraniczne słodycze. Nieprawidłowości w ponad połowie sklepów

IJHARS sprawdzała przede wszystkim zagraniczne wyroby ciastkarskie i cukiernicze pochodzące m.in. z Chin, Ukrainy i Turcji, ale kontrolą objęto również produkty z innych państw Unii Europejskiej, w szczególności z Niemiec i Niderlandów. Inspektorzy sprawdzili zarówno sklepy stacjonarne, jak i internetowe.

80 sklepów pod lupą. Problemy w większości z nich

Kontrolą objęto 80 podmiotów – 70 sklepów stacjonarnych oraz 10 internetowych.

Nieprawidłowości wykryto aż w 43 sklepach stacjonarnych i 7 internetowych. Oznacza to, iż zastrzeżenia pojawiły się w ponad połowie kontrolowanych placówek.

Pod lupą znalazły się m.in. cukierki, żelki, galaretki, lizaki, gumy oraz różnego rodzaju ciastka.

Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło znakowania produktów, ale problemy wykrywano także podczas oceny wyglądu, konsystencji czy parametrów fizykochemicznych.

Ponad połowa problemów dotyczyła oznakowania

Najwyższy odsetek nieprawidłowości – 52,9 proc. – dotyczył znakowania produktów.

Inspektorzy stwierdzali m.in. rozbieżności między nazwą prezentowaną w sklepie internetowym a nazwą znajdującą się bezpośrednio na opakowaniu.

Przykładem było użycie określenia „chocolate original”, które mogło sugerować obecność czekolady, podczas gdy na produkcie pojawiała się informacja „chocolate flavour”, odnosząca się jedynie do smaku czekoladowego.

Podobny problem dotyczył określenia „ciastka czekoladowe”, podczas gdy prawidłowa nazwa powinna wskazywać, iż są to ciastka z nadzieniem o smaku czekoladowym.

Takie różnice nie są jedynie kwestią językową. Nazwa produktu powinna jasno informować konsumenta, czym rzeczywiście jest dany wyrób.

Owoc na opakowaniu, ale niekoniecznie w składzie

IJHARS zwraca szczególną uwagę na sytuacje, gdy opakowanie eksponuje konkretny składnik.

Jeżeli nazwa, zdjęcie lub grafika podkreślają obecność np. owocu, kakao czy batatów, producent powinien wskazać procentowy udział tego składnika.

Kontrolerzy kwestionowali zarówno całkowity brak takiej informacji, jak i nieprecyzyjne zapisy w rodzaju „ilość nie mniejsza niż 4,7 proc.”.

W części wyrobów cukierniczych grafika sugerowała ponadto obecność owocu, którego w rzeczywistości nie było w składzie produktu.

Barwniki były w produkcie, ale nie na etykiecie

Kontrola objęła również badania laboratoryjne.

W przypadku parametrów fizykochemicznych zakwestionowano 11,8 proc. skontrolowanych partii wyrobów cukierniczych i ciastkarskich.

W ciastkach wykrywano m.in. niezgodną z deklaracją zawartość cukrów i tłuszczu.

Jeszcze poważniejsze były przypadki stwierdzenia obecności barwników niewymienionych w oznakowaniu. Wśród przykładów IJHARS wskazała m.in. E 124 – czerwień koszenilową A oraz E 133 – błękit brylantowy FCF.

W lizakach, gumach i żelkach zdarzały się również rozbieżności między deklarowaną a rzeczywistą zawartością cukrów ogółem.

Co czwarta partia z problemami organoleptycznymi

Stosunkowo wysoki poziom nieprawidłowości wykryto także podczas oceny cech organoleptycznych.

W sklepach stacjonarnych zastrzeżenia dotyczyły 23,8 proc. skontrolowanych partii wyrobów cukierniczych.

Inspektorzy kwestionowali m.in. konsystencję, kształt produktów oraz niewłaściwą barwę ich powierzchni.

Dla konsumenta właśnie te cechy są często pierwszym sygnałem, iż produkt może odbiegać od deklarowanej jakości.

Nazwa produktu musi mówić, co naprawdę kupujemy

IJHARS przypomina, iż prawidłowe oznakowanie żywności zaczyna się już od jej nazwy.

Jeżeli produkt ma powszechnie znaną nazwę zwyczajową, można używać określeń takich jak „herbatniki” czy „wafle”. Gdy takiej nazwy nie ma, producent powinien zastosować nazwę opisową, która pozwala konsumentowi zrozumieć rzeczywisty charakter produktu.

Przykładem może być określenie „ciasteczka z nadzieniem o smaku waniliowym i kawałkami czekolady” albo „żelki kwaśne o smaku truskawkowym”.

Za niewystarczające może zostać uznane ogólne określenie „słodycze” albo nazwa niezrozumiała dla przeciętnego polskiego konsumenta, np. odwołująca się wyłącznie do egzotycznego owocu bez dodatkowego wyjaśnienia.

Składniki powinny być podane od największej ilości

Kolejnym kluczowym elementem etykiety jest wykaz składników.

Składniki podaje się w kolejności malejącej według ich masy w momencie użycia. Na początku powinien więc znajdować się składnik, którego zastosowano najwięcej.

Szczególne znaczenie mają alergeny. Powinny być one wyraźnie wyróżnione w wykazie składników, tak aby konsument mógł je gwałtownie zauważyć.

W przypadku dodatków do żywności należy natomiast podać ich funkcję technologiczną oraz nazwę konkretnej substancji albo numer E, np. „substancja spulchniająca: E 500”.

Problemy także w sklepach internetowych

Kontrola pokazała, iż nieprawidłowości nie dotyczą wyłącznie handlu tradycyjnego.

W sklepach internetowych pojawiały się m.in. różnice między nazwą towaru prezentowaną na stronie a oznakowaniem fizycznego produktu, brak prawidłowych polskich nazw oraz błędne tłumaczenia.

To szczególnie istotne, ponieważ przy zakupie online konsument podejmuje decyzję przede wszystkim na podstawie informacji widocznych na stronie sprzedawcy.

Kryzys na rynku wieprzowiny i mleka. Rolnicy chcą pilnej interwencji

IJHARS zastosowała sankcje

W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami IJHARS zastosowała sankcje przewidziane w obowiązujących przepisach prawa żywnościowego.

Wyniki kontroli pokazują, iż przy wyborze importowanych słodyczy warto patrzeć nie tylko na efektowne opakowanie czy popularny w mediach społecznościowych produkt. Znacznie ważniejsze są pełna nazwa, skład, obecność alergenów, informacje o dodatkach oraz zgodność deklaracji z rzeczywistą zawartością produktu.

Kontrola pokazała bowiem wyraźnie: w przypadku zagranicznych słodyczy kolorowa etykieta i oryginalny smak nie zawsze idą w parze z prawidłowym oznakowaniem i jakością zgodną z deklaracją producenta.

Idź do oryginalnego materiału