Ile kosztuje SAFE? Trzy porównania, które rozstrzygają spór o koszt zbrojeń

3 godzin temu

Spór o SAFE w Polsce nie dotyczy tego, czy państwo ma się zbroić, tylko jak policzyć cenę finansowania. Rząd przekonuje, iż unijna pożyczka w euro jest najtańszą ścieżką modernizacji armii, a opozycja i prezydent ostrzegają przed długiem na dekady i ryzykiem, które może wrócić w najmniej wygodnym momencie. W praktyce o „tanim” lub „drogim” SAFE decydują trzy porównania, które przewijają się w publicznej debacie.

Fot. thefad.pl / AI

Parametry SAFE i koszt rozłożony w czasie

Pierwsze porównanie dotyczy samych parametrów instrumentu. Według danych przytaczanych w debacie oprocentowanie SAFE ma wynosić około 3 proc., spłata kapitału ma ruszyć po 10 latach, a całość ma być rozłożona na 45 lat. Taka konstrukcja sprawia, iż koszt nie sprowadza się do jednego procentu, ale do profilu spłat i tego, jak długo państwo utrzymuje dług w bilansie. Dla rządu to argument, iż da się sfinansować duży wysiłek zbrojeniowy bez gwałtownego dociążenia budżetu spłatą kapitału w pierwszych latach.

Skarb Państwa kontra SAFE: spór o 0,7 pkt proc.

Drugie porównanie zestawia SAFE z klasycznym finansowaniem krajowym, czyli pożyczaniem przez Skarb Państwa na rynku. W wypowiedziach cytowanych przez money.pl wiceminister finansów Hanna Majszczyk wskazuje, iż pozyskanie tych środków samodzielnie byłoby droższe o około 0,7 pkt proc. To jest sedno rządowej tezy: choćby przy ostrożnym porównaniu SAFE ma wygrywać ceną pieniądza. Spór polityczny często zaczyna się i kończy na tym jednym zdaniu, bo różnica „ułamka procenta” przy kwotach liczonych w dziesiątkach miliardów euro oznacza realne miliardy w kosztach obsługi długu.

„Dług do długu”: argument o 1,3 pkt proc.

Trzecie porównanie idzie krok dalej i dotyczy nie tylko stopy, ale też konstrukcji długu. Majszczyk argumentuje, iż jeżeli Polska chciałaby uzyskać finansowanie o zbliżonym horyzoncie i z karencją w spłacie kapitału, jak w SAFE, koszt mógłby wzrosnąć łącznie do około 1,3 pkt proc. powyżej warunków programu. W praktyce jest to spór o to, czy porównywać SAFE do krótkich emisji i krótkiego ryzyka, czy do równie długiego finansowania, które ma podobny wpływ na budżet w czasie. Ta różnica metodologii przesądza o wnioskach, bo inne są koszty, gdy państwo roluje dług co kilka lat, a inne, gdy zabezpiecza stały pieniądz na dekady.

Waluta i zabezpieczenie kursu: koszt, który zmienia rachunek

W publikacji money.pl pojawiają się też liczby, które nadają tym porównaniom wymiar „w złotówkach”. Prof. Paweł Wojciechowski, cytowany przez portal, opisuje SAFE jako finansowanie około 3,3 proc. i zestawia je z kosztami krótszego pieniądza pozyskiwanego przez BGK w okolicach 4,5–4,8 proc., co przy tej skali ma przekładać się na oszczędności rzędu 36–60 mld zł w całym okresie. W dalszym kroku rozmówca wskazuje też, iż równie długie finansowanie rynkowe w złotych mogłoby kosztować wyraźnie więcej, w okolicach 5,5–6 proc. Różnica w stopie w takim porównaniu rośnie, ale równolegle rośnie znaczenie pytania, ile kosztuje „zamiana” euro na bezpieczny koszt w złotych.

Właśnie tu wchodzi najważniejsze zastrzeżenie, które może zmniejszyć przewagę SAFE: ryzyko walutowe i koszt jego zabezpieczenia. Pożyczka jest w euro, a część wydatków i zobowiązań państwa jest w złotych, więc przewaga nominalnego oprocentowania nie jest automatycznie przewagą „netto”. Państwo może ryzyko kursowe przyjąć na siebie albo je zabezpieczyć, ale zabezpieczenie kosztuje i wpływa na końcowy rachunek. Z perspektywy finansów publicznych rozstrzygające będzie to, jak duża część wydatków jest w euro, jak długo i w jaki sposób ryzyko jest zabezpieczane oraz ile to realnie kosztuje w całym cyklu spłaty.

Deklaracja 80 proc. w Polsce i pytanie o realne kontrakty

W tle pozostaje też deklaracja rządu, iż większość pieniędzy ma zostać w kraju i wesprzeć polskie firmy. To politycznie silny argument, ale jego weryfikacja będzie możliwa dopiero po podpisaniu kontraktów, rozpisaniu łańcuchów dostaw i sprawdzeniu, czy w umowach są realne elementy produkcji, serwisu i transferu kompetencji. Podobnie jak w przypadku samego kosztu długu, ostateczny bilans pokażą dopiero warunki wykonawcze, a nie sama ustawa i hasła z kampanii politycznej.SAFE stał się więc jednocześnie sporem o bezpieczeństwo i o arytmetykę państwowego długu. Dziś, na etapie politycznych deklaracji, wygrywa ten, kto narzuci metodę porównania: krótkie do krótkiego albo długie do długiego, oprocentowanie „na papierze” albo koszt „z walutą i zabezpieczeniem”. O tym, kto miał rację, zadecydują szczegóły umowy, koszty zabezpieczenia kursu i pierwsze realne kontrakty, bo dopiero one pokażą, czy „tani pieniądz” zostaje tani w praktyce.

DF, thefad.pl / Źródło: Money.pl

Idź do oryginalnego materiału