Ile pieniędzy powinno leżeć na "czarną godzinę"? Zasada jest prosta

42 minut temu

Nagły wypadek, utrata dochodów albo problemy zdrowotne mogą skutecznie nadwyrężyć domowy budżet. W takich sytuacjach przydają się pieniądze odłożone na czarną godzinę. Nie ma jednak jednej kwoty dobrej dla wszystkich. Eksperci podpowiadają, żeby wysokość rezerwy odnosić do miesięcznych wydatków lub od dochodów.

iStock
Eksperci radzą, jakiej wysokości powinna być finansowa rezerwa na "czarną godzinę"

Z badania Financial Wellness Index firmy Finax wynika, iż 22 proc. badanych po utracie głównego źródła dochodu mogłoby utrzymać się z oszczędności krócej niż miesiąc. Kolejne 29 proc. deklaruje, iż zgromadzone środki wystarczyłyby im od jednego do trzech miesięcy. Oznacza to, iż 51 proc. Polaków ma rezerwę najwyżej na trzy miesiące. Na dłużej niż rok wystarczyłaby ona 19 proc. ankietowanych. Badanie przeprowadzono w czerwcu 2026 r. przez Maison&Partners na grupie 1040 osób w wieku 18+.

ZOBACZ: Średnia emerytura w Polsce przekroczyła 4400 zł. ZUS pokazał najnowsze dane


Mimo to nastroje finansowe Polaków się poprawiają. Jak zauważa Klaudia Sibielak ekspertka ds. finansów osobistych z Finax, odporność na nieprzewidziane zdarzenia buduje się jednak wolniej, niż poprawiają się nastroje finansowe. Pozostaje więc pytanie, jak duża powinna być finansowa rezerwa.

Ile odłożyć na czarną godzinę? Eksperci podają widełki

Wśród doradców powtarza się jedna zasada; rezerwa powinna pokryć od trzech do sześciu miesięcy podstawowych wydatków. Trzy miesiące to najczęściej wskazywane minimum.


- Możemy zacząć od zebrania trzymiesięcznej poduszki, a potem ją rozbudowywać - radzi w rozmowie z Interią Biznes Łukasz Mickiewicz z PKO Banku Polskiego. Jak dodaje, każdy kolejny dołożony miesiąc daje większy spokój i więcej możliwości w razie potrzeby. Podobnie ocenia to Joanna Rozpędowska-Bassa z ANG Odpowiedzialne Finanse. Jej zdaniem trzy pensje są dobrym punktem startowym, jednak "złotym środkiem jest sześciomiesięczna rezerwa".

ZOBACZ: Uwaga na BLIKA. Możesz stracić pieniądze


Nieco inaczej liczy to niemiecka organizacja konsumencka Verbraucherzentrale, która radzi trzymać równowartość dwóch, trzech miesięcznych pensji na koncie oszczędnościowym.

Ile to jest w złotówkach? Dwa sposoby liczenia

Najprościej przeliczyć oba podejścia na własnym budżecie. Pierwszy sposób opiera się na wydatkach. Załóżmy więc, iż jednoosobowe albo małe gospodarstwo wydaje miesięcznie 4 tys. zł. Trzymiesięczne minimum to wtedy 12 tys. zł, sześciomiesięczny "złoty środek" 24 tys. zł, a pełna, roczna rezerwa 48 tys. zł. W rodzinie z wydatkami rzędu 7 tys. zł te progi rosną do 21, 42 i 84 tys. zł.

ZOBACZ: Wyłudzali pieniądze z tarcz w czasie pandemii. 13 osób zatrzymanych


Drugi sposób, bliższy Verbraucherzentrale, opiera się na pensji. Mediana wynagrodzeń w Polsce wynosi według GUS 7690,82 zł brutto (dane za luty 2026), czyli około 5,6 tys. zł na rękę. Zalecane dwie, trzy pensje dają wtedy rezerwę od 11 do 17 tys. zł. Podobnie można policzyć ją w przypadku osób pobierających emeryturę lub rentę. W lipcu 2026 roku przeciętne świadczenie emerytalno-rentowe brutto wynosiło 4479,74 zł. Równowartość dwóch lub trzech takich świadczeń to 9-13,4 tys. zł.


Takiej kwoty nie trzeba odkładać od razu. Poduszkę można budować stopniowo, przeznaczając na nią 5-10 proc. miesięcznych dochodów. Przy pensji 5,6 tys. zł netto oznacza to 280-560 zł miesięcznie. Do przysłowiowej "skarpety" można dodatkowo dorzucać premie, trzynastki (w przypadku seniorów), inne wpływy, jak np. zwrot podatku, czy pieniądze otrzymane z okazji świąt lub urodzin.

WIDEO: Czyste rzeki. "Szczerze o pieniądzach" - odc. 340
Idź do oryginalnego materiału