Iluzja łatwego zysku. Jak chińska „gig economy” staje się pułapką

3 godzin temu
Zdjęcie: Szacuje się, że armia kurierów liczy obecnie około 20 milionów osób, które rywalizują o realizację 110 milionów dziennych zamówień.


Jeszcze kilka lat temu praca dla platform cyfrowych w Chinach wydawała się obietnicą wolności i szybkiego awansu finansowego. Tysiące młodych ludzi porzucało stabilne, ale monotonne posady w fabrykach, wierząc w wizję niezależności, jaką oferowały aplikacje przewozowe i dostawcze. Dziś to już raczej miraż. Firmy działające w modelu „gig economy”, w którym pracownicy zamiast tradycyjnego zatrudnienia na pełny etat wykonują krótkoterminowe, doraźne zlecenia lub projekty, zwykle za pośrednictwem aplikacji mobilnych lub platform internetowych, wkroczyły w fazę bezlitosnej walki o przetrwanie, gdzie podaż rąk do pracy drastycznie przewyższa zapotrzebowanie.

Transformacja ta jest bezpośrednim echem szerszych problemów makroekonomicznych, z jakimi boryka się Państwo Środka. Spowolnienie gospodarcze w 2026 roku wywołało falę zwolnień, która wypchnęła na bruk nie tylko pracowników fizycznych, ale również specjalistów z sektora usług i technologii. Dla wielu z nich aplikacje takie jak Didi czy Meituan stały się ostatnią deską ratunku. Zjawisko to doprowadziło do strukturalnego przeciążenia systemu, w którym zdesperowani ludzie godzą się na coraz gorsze warunki, byle tylko utrzymać się na powierzchni.

Przepełnione ulice i topniejące stawki

Skala problemu w branży przewozów pasażerskich (ride-hailing) przybrała w ostatnich miesiącach rozmiary krytyczne. W skali całego kraju zarejestrowano ponad trzy miliony legalnych pojazdów świadczących tego typu usługi, podczas gdy rynkowe zapotrzebowanie szacuje się na zaledwie 1,8 miliona. Ta gigantyczna, 60-procentowa nadwyżka doprowadziła do drastycznego spadku rentowności. Władze metropolii takich jak Shenzhen musiały wydać oficjalne komunikaty ostrzegające przed pułapkami finansowymi, w tym fałszywymi gwarancjami dochodów i niekorzystnymi umowami leasingowymi. W efekcie, kierowcy, którzy kiedyś mogli liczyć na godziwe zarobki, dziś generują dzienny przychód na poziomie 200-300 juanów. Po odliczeniu kosztów eksploatacji, amortyzacji i opłat platformowych, ich miesięczny zysk netto kurczy się do skromnych 3000-5000 juanów (równowartość 1590-2650 złotych). Sytuacja stała się na tyle napięta, iż niektóre ośrodki miejskie, w tym Changsha, zdecydowały się na radykalny krok – całkowite wstrzymanie wydawania nowych licencji przewozowych.

Jeszcze bardziej ponury obraz wyłania się z sektora dostaw jedzenia. Szacuje się, iż armia kurierów liczy w tej chwili około 20 milionów osób, które rywalizują o realizację 110 milionów dziennych zamówień. Prosta matematyka ukazuje absurdalność tej sytuacji: na jednego kuriera przypada dziennie nieco ponad 5 zleceń. Taka nadpodaż siły roboczej pozwoliła platformom na drastyczne cięcia wynagrodzeń. Stawki za pojedynczą dostawę, które jeszcze niedawno oscylowały w granicach 6-9 juanów, zostały obcięte do poziomu 3-4 juanów. Aby osiągnąć miesięczny dochód rzędu 4000-6000 juanów, kurierzy w największych miastach, takich jak Pekin, zmuszeni są do pracy po 12 godzin dziennie, w ciągłym stresie i pod presją bezlitosnych algorytmów.

Rządowa walka z chaosem

Gwałtowna degradacja warunków pracy nie uszła uwadze władz centralnych. Chińskie organy antymonopolowe zainicjowały szeroko zakrojone dochodzenia, biorąc pod lupę agresywne praktyki biznesowe największych graczy na rynku. Głównym zarzutem jest stosowanie drapieżnej konkurencji opartej na głębokim subsydiowaniu usług, co z jednej strony niszczy mniejszych rywali, a z drugiej – przerzuca koszty tej wojny cenowej bezpośrednio na barki pracowników.

Platformy cyfrowe same również odczuwają skutki tego wyniszczającego wyścigu. Liderzy rynku, tacy jak Didi czy Meituan, raportują w 2026 roku wielomiliardowe straty kwartalne, co dowodzi, iż obecny model biznesowy oparty na ciągłym wzroście kosztem rentowności wyczerpał swoje możliwości. Rynek platform cyfrowych wszedł w brutalną fazę konsolidacji, gdzie walka toczy się już nie o pozyskanie nowych klientów, ale o przetrwanie i utrzymanie udziałów na rynku. Rządowe interwencje stanowią próbę uporządkowania tego chaosu, jednak dla milionów Chińczyków pracujących w gig economy jest to marne pocieszenie – era, w której aplikacja w telefonie gwarantowała szybki i pewny zarobek, dobiegła końca.

Źródła:

  • MyDrivers: “Raport o sytuacji na rynku ride-hailing i dostawców”, 11.05.2026, https://news.mydrivers.com/1/1126/1126155.htm
  • Sina Finance: “Kryzys w branży dostaw żywności: spadające stawki i rosnąca konkurencja”, 12.05.2026, https://finance.sina.com.cn/jjxw/2026-05-12/doc-inhztymt5829104.shtml
  • Sohu: “Ostrzeżenia miast przed pułapkami na rynku ride-hailing”, 15.05.2026, https://www.sohu.com/a/875432109_121124532
  • South China Morning Post (SCMP ): “Warnings of overcapacity in China’s ride-hailing sector spread amid weak demand”, 19.08.2024, https://www.scmp.com/economy/china-economy/article/3274774/warnings-overcapacity-chinas-ride-hailing-sector-spread-amid-weak-demand

Autor: 梁安基 Andrzej Z. Liang, 上海 Shanghai, 中国 Chiny

e-mail: [email protected]

Redakcja: Leszek B. Ślazyk

e-mail: [email protected]

© www.chiny24.com

Idź do oryginalnego materiału