Iluzja pieniądza (Money Illusion) – jak nominalny wzrost płac fałszuje naszą ocenę zamożności

21 godzin temu

W 2025 roku miliony pracowników otrzymały podwyżki płac – średnio o 4,2% w USA i 3,0-3,2% w strefie euro. Dla wielu była to przyczyna zadowolenia: wyższa pensja na koncie bankowym, większa kwota na wyciągu. Jednakże rzeczywistość ekonomiczna okazała się znacznie bardziej skomplikowana. Gdy uwzględnimy inflację – w USA na poziomie 2,7%, a w strefie euro około 2,0% – realna siła nabywcza wzrosła jedynie o 1,5-2,5%. Paradoksalnie, wielu pracowników odczuwało satysfakcję z nominalnego wzrostu, nie dostrzegając, iż ich faktyczna zamożność wzrosła znacznie skromniej, a w niektórych przypadkach choćby zmalała.

To zjawisko ekonomiści określają mianem iluzji pieniądza (ang. money illusion) – tendencji psychologicznej do postrzegania bogactwa i dochodów w kategoriach nominalnych (wartości bezwzględnych), zamiast realnych (skorygowanych o inflację). Mechanizm ten, po raz pierwszy szczegółowo opisany przez amerykańskiego ekonomistę Irvinga Fishera w 1928 roku w książce „The Money Illusion„, pozostaje jednym z najbardziej trwałych błędów kognitywnych w ekonomii behawioralnej.

Teoretyczne podstawy zjawiska: Od Fishera do ekonomii behawioralnej

Geneza koncepcji

Irving Fisher zaobserwował, iż ludzie systematycznie mylą nominalną wartość pieniądza z jego rzeczywistą siłą nabywczą. Choć termin został spopularyzowany przez Johna Maynarda Keynesa, to właśnie Fisher dostarczył empirycznych dowodów na istnienie tego zjawiska, dokumentując przypadki, w których ludzie dokonywali irracjonalnych decyzji ekonomicznych, ignorując wpływ inflacji.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Iluzja pieniądza może zniszczyć zwrot z Twojego portfela


Współczesne badania behawioralne potwierdzają trwałość tego mechanizmu. Przełomowe eksperymenty przeprowadzone przez Eldara Shafira, Petera Diamonda i Amosa Tversky’ego, opublikowane w 1997 roku w Quarterly Journal of Economics, wykazały, iż choćby osoby o wysokim poziomie wykształcenia ekonomicznego ulegają iluzji pieniądza. W jednym z ich eksperymentów respondenci uznawali 2% nominalną obniżkę płac (przy braku inflacji) za niesprawiedliwą, podczas gdy 2% nominalną podwyżkę przy 4% inflacji (czyli de facto 2% realną obniżkę) oceniali jako sprawiedliwą. Ta sprzeczność logiczna ujawnia głębokie zakorzenienie myślenia nominalnego w ludzkiej psychice.

Powiązania z teorią perspektywy

Iluzja pieniądza ściśle wiąże się z teorią perspektywy Daniela Kahnemana i Amosa Tversky’ego (nagrodzona Nagrodą Nobla w 2002 roku). Teoria ta wykazuje, iż ludzie oceniają zyski i straty względem punktu odniesienia, a nie w kategoriach absolutnych. W kontekście płac nominalnym punktem odniesienia staje się kwota na wyciągu bankowym, nie jej realna siła nabywcza. Dodatkowo, zgodnie z zasadą awersji do strat (loss aversion), psychologiczny ból związany z nominalną obniżką płac jest znacznie silniejszy niż ból związany z realną utratą siły nabywczej przez inflację – mimo iż ekonomicznie efekt jest identyczny.

Współczesne manifestacje zjawiska: Dane z lat 2022-2025

Stany Zjednoczone: Widmo inflacyjnej erozji

Analiza danych z Bureau of Labor Statistics ujawnia dramatyczny rozkład między nominalnym a realnym wzrostem płac w ostatnich latach. Od lipca 2024 do lipca 2025 roku:

  • Nominalne płace wzrosły z 1199 USD do 1250 USD tygodniowo (+4,2%)
  • Realne płace (skorygowane o inflację 2,7%) wzrosły jedynie o 1,5%, co daje realny wzrost zaledwie 18 USD tygodniowo

Co jednak szczególnie istotne – w perspektywie historycznej od marca 2006 roku nominalne płace wzrosły o 82,3% (z 686 USD do 1250 USD), ale po uwzględnieniu inflacji realny wzrost wyniósł zaledwie 12,7%. Oznacza to, iż z nominalnego wzrostu o 564 USD, realny wzrost siły nabywczej wyniósł jedynie 141 USD – zaledwie 25% nominalnej wartości.

Najbardziej dramatyczny przykład iluzji pieniądza wystąpił w czerwcu 2022 roku, gdy inflacja osiągnęła 9,1%, podczas gdy nominalne płace wzrosły tylko o 4,8% – skutkując realną stratą siły nabywczej o 4,3 punktu procentowego. Mimo to znaczna część pracowników postrzegała nominalną podwyżkę jako „wzrost dochodów”.

Strefa euro: Powolna rekuperacja siły nabywczej

Dane Europejskiego Banku Centralnego z grudnia 2025 roku pokazują, iż negocjowane wzrosty płac w strefie euro wynosiły:

  • 2025 rok: 3,0-3,2% nominalnie (z uwzględnieniem płatności jednorazowych)
  • 2026 rok (prognoza): 2,7% nominalnie

Przy inflacji HICP na poziomie 2,0-2,1% w 2025 roku, realny wzrost płac wyniósł zaledwie 1,0-1,2%. Szczególnie dotkliwe były lata 2022-2023, gdy inflacja w strefie euro przekraczała 8-9%, a wzrosty płac ledwo nadążały, powodując znaczącą erozję realnych dochodów. Według ING Think, w 2025 roku realne płace w strefie euro wzrosły średnio o 2,6%, jednakże wciąż nie odrobiono strat z lat 2021-2023.

Polska: Paradoks wysokiego wzrostu nominalnego

Dane Głównego Urzędu Statystycznego i Komisji Europejskiej pokazują szczególnie interesujący przypadek:

  • 2024 rok: Nominalne płace wzrosły średnio o 9,5% rok do roku, realne płace o 9,5% (dzięki spadkowi inflacji do 3,7%)
  • 2025 rok: Nominalne płace wzrosły o około 7,1-8,6%, przy inflacji 3,4%, co daje realny wzrost około 4-5%
  • Sierpień 2025: Realne płace wzrosły o 4,7% rok do roku

Mimo iż Polska prezentuje jedne z najwyższych realnych wzrostów płac w Europie, badania pokazują, iż wielu Polaków postrzega swoją sytuację przez pryzmat nominalnych kwot na rachunkach bankowych, nie uwzględniając, iż ceny dóbr konsumpcyjnych również wzrosły. Minimalna płaca wzrosła z 4300 PLN (druga połowa 2024) do 4666 PLN (styczeń 2025) – wzrost nominalny o 8,5%, który wydaje się imponujący, jednak przy inflacji 3,4% realny wzrost siły nabywczej wyniósł około 5%.

Mechanizmy psychologiczne i ekonomiczne

Dlaczego iluzja pieniądza jest tak trwała?

Współczesne badania identyfikują kilka kluczowych czynników odpowiedzialnych za persystencję tego zjawiska:

1. Brak edukacji finansowej

Większość ludzi nie posiada narzędzi analitycznych pozwalających na szybkie obliczenie realnej wartości pieniądza. Inflacja to abstrakcyjny wskaźnik makroekonomiczny, podczas gdy nominalna kwota na koncie to namacalna, konkretna liczba.

2. Sztywność cen (price stickiness)

Nie wszystkie ceny zmieniają się jednocześnie. Niektóre dobra drożeją szybciej (żywność, energia), inne wolniej (elektronika). Ta asynchroniczność utrudnia mentalną kalkulację realnej siły nabywczej.

3. Efekt ram kognitywnych (framing effect)

Pracodawcy, związki zawodowe i media naturalnie operują wartościami nominalnymi. „Podwyżka o 500 złotych” brzmi znacznie bardziej atrakcyjnie niż „realny wzrost siły nabywczej o 1,2%”, mimo iż druga informacja jest ekonomicznie precyzyjna.

4. Asymetria percepcji

Badania Shafira i współpracowników wykazały systematyczną asymetrię: ludzie znacznie silniej reagują na nominalną redukcję płac niż na realną erozję siły nabywczej przez inflację, mimo iż ekonomiczny skutek jest identyczny.

Pracodawcy a iluzja pieniądza: Instrumentalizacja zjawiska

Ekonomiści od dawna zauważają, iż pracodawcy mogą – świadomie lub nie – wykorzystywać iluzję pieniądza. W warunkach umiarkowanej inflacji (1-3% rocznie) możliwe jest przyznawanie nominalnych podwyżek, które nie nadążają za inflacją, przy jednoczesnym utrzymaniu pozytywnego odbioru przez pracowników. Na przykład, pracodawca przyznający 2,5% podwyżki przy 3% inflacji de facto obniża realne wynagrodzenie o 0,5%, ale dla wielu pracowników „podwyżka jest podwyżką”, co redukuje presję płacową.

Ten mechanizm wyjaśnia, dlaczego w teorii ekonomii – szczególnie w friedmanowskiej interpretacji krzywej Phillipsa – umiarkowana inflacja jest uznawana za korzystną dla elastyczności rynku pracy. Pozwala ona na faktyczne obniżanie realnych płac bez wywołujących konflikty społeczne nominalnych redukcji wynagrodzeń.

Konsekwencje makroekonomiczne i społeczne

1. Zniekształcenie decyzji konsumpcyjnych

Iluzja pieniądza prowadzi do suboptomalnych decyzji konsumpcyjnych i inwestycyjnych. Ludzie mogą zwiększać konsumpcję po nominalnej podwyżce, nie dostrzegając, iż ich realna siła nabywcza wzrosła marginalnie lub wcale. Może to prowadzić do nadmiernego zadłużenia konsumenckiego i nieadekwatnych oszczędności.

2. Opóźniona reakcja na zmiany ekonomiczne

Badania Cleveland Fed z 2025 roku wykazują, iż różne grupy dochodowe doświadczają różnej inflacji (ze względu na odmienne koszyki konsumpcyjne). Niższe decyle dochodowe, wydające proporcjonalnie więcej na żywność i energię, cierpią bardziej, ale mogą tego nie dostrzegać, koncentrując się na nominalnym wzroście płac.

3. Polaryzacja geograficzna

Analiza Visual Capitalist z czerwca 2025 roku pokazuje znaczące różnice geograficzne w realnym wzroście płac w USA:

  • Idaho: +6,7% realnie (najlepszy wynik)
  • New Hampshire: -1,7% realnie (najgorszy wynik)
  • 42 stany: dodatni realny wzrost płac

Jednakże w stanach z ujemnym realnym wzrostem płac mieszkańcy przez cały czas mogli odczuwać satysfakcję z nominalnych podwyżek, nie dostrzegając faktycznej erozji siły nabywczej.

4. Implikacje dla polityki pieniężnej

Iluzja pieniądza komplikuje zadania banków centralnych. jeżeli ludzie nie dostrzegają realnej erozji siły nabywczej przez inflację, mogą opóźniać żądania wyższych płac, co pozwala inflacji utrzymywać się dłużej. Z drugiej strony, gdy iluzja się rozwieje (często nagle), następuje gwałtowny wzrost presji płacowej, co może prowadzić do spirali płacowo-cenowej.

Jak uniknąć pułapki iluzji pieniądza?

Na poziomie indywidualnym:

1. Regularne obliczanie realnej wartości dochodów

Formuła jest prosta:

Realna płaca = Nominalna płaca × (1 / (1 + stopa inflacji))

Przykład: Przy nominalnej podwyżce z 5000 PLN do 5400 PLN (+8%) i inflacji 3,4%:

Realna płaca = 5400 / 1,034 = 5221 PLN

Realny wzrost: (5221 – 5000) / 5000 = 4,4%

2. Śledzenie inflacji w własnym koszyku konsumpcyjnym

Oficjalna inflacja CPI to średnia. Indywidualna inflacja może się różnić w zależności od struktury wydatków (mieszkanie, żywność, transport).

3. Negocjacje płacowe oparte na wartościach realnych

Podczas negocjacji należy argumentować wartościami realnymi: „Przy 3% inflacji, aby utrzymać siłę nabywczą, potrzebuję minimum 3% podwyżki. Aby faktycznie zwiększyć standard życia, potrzebuję X% powyżej inflacji.”

Na poziomie instytucjonalnym:

1. Indeksacja płac

Systemy automatycznej indeksacji (jak w niektórych krajach skandynawskich) chronią pracowników przed erozją realnych dochodów.

2. Edukacja finansowa

Programy edukacyjne wyjaśniające różnicę między wartościami nominalnymi a realnymi powinny być integralną częścią systemu edukacji.

3. Transparentność komunikacji

Media, pracodawcy i instytucje publiczne powinny rutynowo prezentować dane w wartościach realnych, nie tylko nominalnych.

W stronę realnej oceny zamożności

Iluzja pieniądza pozostaje jednym z najbardziej uporczywych błędów kognitywnych w ekonomii, afektującym decyzje od indywidualnych konsumentów po najwyższe szczeble polityki gospodarczej. Dane z lat 2022-2025 pokazują, iż mimo dekad badań i edukacji, większość ludzi przez cały czas postrzega swoje dochody przez pryzmat wartości nominalnych.

Recentne doświadczenia inflacyjne lat 2021-2023, gdy inflacja w USA osiągnęła 9,1%, a w strefie euro przekroczyła 10%, dostarczyły dramatycznego przypomnienia o konsekwencjach ignorowania realnej wartości pieniądza. Miliony pracowników otrzymywało nominalne podwyżki, jednocześnie doświadczając realnego spadku siły nabywczej.

W 2026 roku, gdy inflacja w większości rozwiniętych gospodarek ustabilizowała się w pobliżu celów inflacyjnych banków centralnych (2-3%), wracamy do bardziej subtelnej formy iluzji pieniądza. Nominalne podwyżki 3-4% przy inflacji 2-2,5% oznaczają realne wzrosty zaledwie 0,5-2% – znacznie mniej imponujące niż sugerują nominalne liczby.

Przezwyciężenie iluzji pieniądza wymaga świadomego wysiłku intelektualnego: regularnego przeliczania nominalnych wartości na realne, śledzenia inflacji w kontekście własnych wydatków i odporności na ramy kognitywne narzucane przez media i pracodawców. Tylko przez tę dyscyplinę analityczną możemy uzyskać prawdziwy obraz naszej zamożności – nie fałszywy komfort wynikający z rosnących nominalnych liczb na wyciągach bankowych, ale rzeczywistą ocenę tego, co możemy sobie pozwolić kupić za te pieniądze.

W erze, gdy banki centralne aktywnie zarządzają inflacją jako narzędziem polityki gospodarczej, rozumienie różnicy między iluzją a rzeczywistością staje się nie przywilejem ekonomistów, ale koniecznością każdego świadomego obywatela.

Idź do oryginalnego materiału