Inflacja straszy w Rosji

2 godzin temu

Ryzyko inflacyjne w Rosji w najbliższej przyszłości znacznie wzrosło – stwierdziła prezes Banku Rosji Elwira Nabiullina. Przyczyną są nie tylko ceny paliw, ale i coraz większe rosyjskie problemy budżetowe. Jednak możliwe jest, iż część rosyjskich ekonomistów podpowiada rządowi dewaluację i nie widzi w inflacji nic złego.

Jak stwierdziła Elwira Nabiullina na konferencji prasowej ryzyko inflacyjne wynika z wzrastających cen paliw oraz pogarszającej się sytuacji budżetowej, bowiem tegoroczne wydatki będą prawdopodobnie o wiele wyższe niż zapisano w budżecie.

„Ryzyko budżetowe już się realizuje, ale utrzymuje się niepewność co do jego skali. Gwałtowny wzrost cen paliw wpłynie na inflację w czerwcu. Rząd podejmuje niezbędne środki, ale odbudowa podaży może potrwać jakiś czas […]. Wzrost cen benzyny może również wpłynąć na oczekiwania inflacyjne, ponieważ jest to towar dość wrażliwy zarówno dla osób fizycznych, jak i firm” – powiedziała Nabiullina.

Jak stwierdza Rosstat, co do którego danych Rosjanie mają uzasadnione wątpliwości, ceny benzyny w sprzedaży detalicznej wzrosły o prawie 1% przez dwa tygodnie z rzędu i o 6,6% od początku roku – dwukrotnie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Problem, iż według samych firm sprzedaży paliw ten dwutygodniowy wzrost wyniósł co najmniej 3,5%, czyli znacznie ponad wyliczenia Rosstatu.

Tak scenariusz z podwyżkami cen wskutek podwyżek cen paliw według prezes zarządu rosyjskiego Banku Centralnego może „ograniczyć zakres dalszych obniżek stóp procentowych”. Na razie, 19 czerwca Bank Rosji obniżył je o 0,25 punktu procentowego, czyli stopień, który analitycy rosyjscy nazwali „kosmetycznym”, jako iż jest najniższym od ostatnich dziewięciu posiedzeń. Obecna wysokość rosyjskiej stopy głównej wynosi 14,25% rocznie.

Aleksiej Tretiakow, założyciel Aricapital, uważa, iż Nabiullina ostrzega, iż cykl obniżek stóp procentowych może się zakończyć. Sofia Donieck, główna ekonomistka T-Investments sądzi, iż jeżeli tempo takich obniżek utrzyma się do końca roku, stopa główna znajdzie się powyżej 13%, a w konserwatywnym scenariuszu 13,5%.

Warto dodać, iż w prognozie na 2026 rok Bank Centralny przewidział średnią stopę procentową na poziomie 14-14,5%, 8-10% na 2027 r. oraz powrót do stopy neutralnej na poziomie 7,5-8,5% w 2028 r. Nabiullina zaznaczyła, iż obecna sytuacji pokazuje, iż przejście na stopę neutralną może nastąpić później.

Tymczasem w tej chwili zrealizowano już deficyt w wysokości 5,9 bln rubli do końca maja, co oznacza praktyczną realizację założonego deficytu rocznego państwa rosyjskiego. Tymczasem, jak wyliczyli analitycy Bloomberg Economics konieczne będą dodatkowe wydatki na wojnę w kwocie co najmniej 4-5 bln rubli.

„Ryzyko dalszego wzrostu deficytu budżetowego dodatkowo skomplikuje zadanie Banku Centralnego” – zauważa ekonomista Kirył Rodionow, Bank Rosji bowiem nie zgodzi się na dalsze zmniejszanie stóp procentowych „mając na głowie ryzyko zwiększonego ryzyka luzowania fiskalnego”. Rodionow przy tym zauważa, iż jednak wiadomo, iż Władimir Putin jednoznacznie chce takiego spadku stopy głównej, a tego Bank Centralny lekceważyć nie może.

W cieniu bojów o deficyt cena benzyny gwałtownie rośnie, jak informuje „Kommiersant” powołując się na dane OMT-Consult. Tempo tego wzrostu przyspieszyło kilkukrotnie w porównaniu z poprzednimi tygodniami. Od marca do 15 czerwca cena AI-95 w Moskwie rosła o 0,05-0,5 rubla za litr tygodniowo, w ostatnim tygodniu za to wzrosła o 1,76 rubla do 75,33 rubla za litr, AI-92 w stolicy wzrosła o 2,07 rubla do 67,95 rubla za litr w porównaniu z poprzednim wzrostem o 0,1-0,5 rubla.

W całym obwodzie moskiewskim średnia cena AI-95 wzrosła o 3,44 rubla do 76,49 rubla, a AI-92 o 3,87 rubla do 69,71 rubla. Wszystkie rodzaje benzyny AI-92 i AI-95 w Moskwie i okolicach między 15 a 19 czerwca urosły o 3 ruble za litr. Olej napędowy w Moskwie podrożał do 81,7 rubla za litr, czyli o 1,73 ruble, zaś w całym obwodzie o 3,33 rubla do 82,85 rubla. I są to najwyższe wzrosty od marca br.

Przyczyna jest oczywiście doskonale znana – niedobory paliwa po atakach ukraińskich dronów na rafinerie ropy naftowej. Szczególnie dotknięci nimi są niezależni detaliści zmuszeni kupować paliwo po zawyżonych cenach. Według „Kommiersant” transakcje giełdowe białoruskich produktów naftowych realizowane są w tej chwili po cenach przekraczających 111 000 rubli za tonę w przypadku AI-92, ponad 124 000 rubli za tonę w przypadku AI-95 i 135 000-140 000 rubli za tonę w przypadku oleju napędowego. Oznacza to, iż te produkty naftowe są o 37,5-50% droższe niż rosyjskie, ale rosyjskich praktycznie na rynku nie ma – czas dostawy może przekraczać dwa miesiące.

Siergiej Frołow, partner zarządzający NEFT Research, stwierdził, iż sytuacja ta jest spowodowana „nieplanowanymi remontami rafinerii”, czyli odbudowywaniu po atakach dronów, zwiększonym sezonowym popytem i panicznymi zakupami.

Federalna Służba Antymonopolowa (FAS) 19 czerwca zażądała od sieci 57 stacji benzynowych Trassa firmy EuroTrans i 100 stacji benzynowych NeftMagistral uzasadnienia nowych cen produktów naftowych.

Według Rosstatu to właśnie ataki na rafinerie wywołały skok ceny benzyny na rosyjskich stacjach benzynowych. Ceny te w tygodniu od 9 do 15 czerwca wzrosły średnio o 0,95% i o 1,93% w ciągu dwóch tygodni – dwa razy więcej niż wzrost o 0,85% w całym maju. Niezależni dystrybutorzy twierdzą, iż wzrost cen ze względu na konieczność zasilenia rynku drogimi białoruskimi produktami naftowymi był dwukrotnie wyższy, ale Rosstat tego nie uwzględnia, choć przyznaje, iż inflacja cen benzyny przyspiesza piąty tydzień z rzędu.

Co ciekawe, mimo iż rząd rosyjski zdaje sobie sprawę ze zwiększonego ryzyka związanego z luzowaniem polityki fiskalnej, to ze względu na żądania Putina „choćby czasowej stabilizacji gospodarki” może także słuchać ekonomistów, jak Michaił Chazin czy German Tkaczenko. Proponują oni dewaluację rubla do poziomu 140 za dolara i „kontrolowaną inflację”, która po pierwsze uspokoiłaby rynek paliw, po drugie zaś pozwoliłaby „tanio uregulować zadłużenie samorządów”. Jednak na to nie zgodzi się Elwira Nabiullina, co oznacza, iż Putin musiałby dokonać wymiany prezesa Banku Centralnego, na kogoś, jak Tkaczenko, który takie rozwiązania wspiera.

Idź do oryginalnego materiału