Inflacja w Szwajcarii najwyżej od prawie trzech lat. Ropa i słabszy frank stawiają SNB pod presją

11 godzin temu

Inflacja w Szwajcarii przyspieszyła w październiku do 1,5% r/r z 1,0% we wrześniu. Wynik okazał się wyższy, niż przewidywał którykolwiek ekonomista ankietowany przez Bloomberga. To najwyższa dynamika cen od prawie trzech lat. Główne źródła presji to drożejąca energia i słabszy frank.

Wzrost mocniejszy od wszystkich prognoz

Według Federalnego Urzędu Statystycznego (FSO) indeks cen konsumpcyjnych (CPI) wzrósł w październiku o 0,2% m/m, do 101,7 pkt (grudzień 2025 = 100). Inflacja w ujęciu rocznym wyniosła 1,5%, jak wynika z komunikatu szwajcarskiego urzędu statystycznego. Jeszcze na początku roku wskaźnik wynosił zaledwie 0,1%, a w sierpniu 0,8%. W ciągu dwóch miesięcy wzrósł więc prawie dwukrotnie.

Skalę zaskoczenia pokazuje ankieta Bloomberga. Agencja podkreśla, iż odczyt przekroczył prognozy wszystkich ekonomistów. Uzasadnienie wzrostu jest jednak podobne jak w poprzednich miesiącach: rosnące koszty ropy i słabnący frank.

Energia rośnie, a frank przestał chronić przed drożyzną

Dla Szwajcarii to nietypowa sytuacja. Przez lata mocny frank tłumił inflację, bo obniżał ceny importu. W 2025 roku średnia inflacja wyniosła zaledwie 0,2%. W maju 2026 roku spadła choćby poniżej zera, a SNB groził interwencjami walutowymi, żeby osłabić drożejącą walutę. Pisaliśmy o tym w tekście o franku szwajcarskim najdroższym od dekady.

Od tego czasu sytuacja się odwróciła. Konflikt na Bliskim Wschodzie podbił ceny paliw. Według danych FSO, na które powołuje się „Finanz und Wirtschaft”, już we wrześniu benzyna była o 19,9% droższa niż rok wcześniej, olej napędowy o 28,7%, a olej opałowy aż o 65%. Jednocześnie frank stracił na wartości. SNB szacował we wrześniu, iż od czerwca waluta osłabła o około 3% w ujęciu ważonym handlem. Według banku wynika to ze wzrostu różnicy stóp procentowych między Szwajcarią a głównymi gospodarkami, bo EBC i Fed podnosiły w tym czasie koszt pieniądza.

SNB jeszcze niedawno mówił o komforcie

Na posiedzeniu 24 września Szwajcarski Bank Narodowy utrzymał stopę procentową na poziomie 0%. Jego warunkowa prognoza zakładała wtedy średnią inflację na poziomie 0,7% w 2026 roku i 0,8% w kolejnych dwóch latach. Bank podkreślał, iż wzrost cen wynika głównie z energii, a presja inflacyjna w średnim terminie wzrosła tylko nieznacznie.

„Niepewność co do inflacji i rozwoju gospodarczego pozostaje wysoka, zwłaszcza w odniesieniu do dalszych zmian cen energii i ich skutków. Będziemy przez cały czas monitorować sytuację i w razie potrzeby dostosujemy politykę pieniężną” – mówił wówczas prezes SNB Martin Schlegel, cytowany w oficjalnym wystąpieniu SNB.

Kilka dni później Schlegel mówił w wywiadzie dla SRF, iż bank jest w „komfortowej sytuacji”. Inflacja na poziomie 1,5% wciąż mieści się w przedziale 0-2%, który SNB uznaje za stabilność cen. Jest jednak już blisko górnej granicy i wyraźnie powyżej wrześniowej ścieżki banku. Według „Finanz und Wirtschaft” SNB zakładał, iż inflacja w okresie od października do marca będzie się utrzymywać w okolicach 1,2%.

Grudzień pod znakiem zapytania

Następna decyzja SNB zapadnie 10 grudnia. Wcześniej, 2 grudnia, FSO poda dane za listopad. Ekonomiści różnili się w ocenie momentu pierwszej podwyżki już przed październikowym odczytem. BAK Economics spodziewał się ruchu do 0,25% w grudniu, a UBS dopiero w czerwcu 2027 roku. Tak wyraźne zaskoczenie inflacyjne wzmacnia argumenty zwolenników szybszej reakcji. Bank może jednak przez cały czas tłumaczyć wzrost cen przejściowym szokiem energetycznym, zwłaszcza iż sam spodziewa się spadku inflacji w ciągu 2027 roku.

Ważny dla rynku walutowego jest też kurs franka. Słabszy CHF pomaga szwajcarskim eksporterom, ale zarazem przenosi droższe paliwa i towary z importu do koszyka konsumenta. Dlatego SNB, który jeszcze w maju szukał sposobów na osłabienie waluty, może niedługo zaakceptować jej umocnienie.

Idź do oryginalnego materiału