Instytucje akumulują bitcoina? Wieloryby sprzedają, a ETFy odrobiły całe straty od końca stycznia

5 godzin temu

Zestawienie skumulowanych przepływów do amerykańskich spot ETF-ów na bitcoina z kursem BTC prowadzi do pozornie sprzecznego wniosku. Od 26 stycznia do 9 kwietnia fundusze zdołały odrobić cały wcześniejszy odpływ i domknęły próbę symbolicznym bilansem dodatnim na poziomie 74,9 mln USD. W tym samym czasie sam bitcoin pozostawał jednak około 18,5 proc. poniżej poziomu z 26 stycznia. Wydaje się więc, iż sam powrót kapitału do ETF-ów nie wystarczył, by wypchnąć cenę wyżej. Coraz wyraźniej wygląda to na rynek, w którym akumulacja instytucjonalna trwa, ale jest równoważona przez podaż ze strony większych posiadaczy BTC na natywnym rynku.

Wall Street wciąż buduje ekspozycję na bitcoina

Zainteresowanie instytucjonalne nie zniknęło mimo chłodniejszego rynku i zachowania ceny. Morgan Stanley uruchomił własny fundusz z ekspozycją na bitcoina, a obok prostych trackerów pojawiają się coraz bardziej wyspecjalizowane konstrukcje, które próbują handlować godzinową strukturą rynku. To może wskazywać na to, iż bitcoin coraz mocniej zakorzenił się w ofercie dużych instytucji finansowych. Sam wykres przepływów też nie przeczy tej tezie. Po głębokim dołku z 23 lutego napływy do ETF-ów odbudowała się na tyle mocno, iż wymazała wcześniejsze straty z całego analizowanego okresu.

Problem polega na tym, iż ETF-y kupują, ale rynek jako całość przez cały czas dystrybuuje

Kluczowe jest to, iż dodatnie przepływy do ETF-ów nie oznaczają jeszcze dodatniego bilansu popytu dla całego bitcoina. Pod koniec marca rynek przez cały czas wyglądał tak, jakby łączny popyt nie był w stanie wchłonąć całej podaży, bo bilans zapotrzebowania względem nowej podaży z kopania pozostawał ujemny o około 63 tys. tokenów. To oznacza, iż zakupy funduszy i części inwestorów instytucjonalnych były realne, ale jednocześnie były z nadwyżką równoważone przez sprzedaż z innych części rynku. W praktyce właśnie stąd bierze się rozjazd między przepływami a ceną. ETF-y mogły odrobić cały wcześniejszy odpływ, a mimo to kurs BTC przez cały czas pozostawał wyraźnie niżej niż pod koniec stycznia, bo nowy popyt nie dominował jeszcze nad podażą w skali całego rynku.

Największym hamulcem pozostają whales i słabszy popyt poza ETF-ami

Po wcześniejszej fazie akumulacji „wieloryby” przeszły do wyraźnej dystrybucji, a tempo sprzedaży miało przyspieszać w drugiej połowie 2025 roku. Jednocześnie słabnąć zaczął popyt detaliczny i aktywność inwestorów średniej wielkości, którzy wcześniej dokładali kolejną warstwę wsparcia rynku. Można więc przypuszczać, iż ETF-y i część podmiotów instytucjonalnych próbują dziś zbierać podaż, ale nie robią tego na tyle szeroko, by wchłonąć całą presję sprzedaży ze strony starych portfeli i pozostałych uczestników rynku.

W danych dobrze widać tę asymetrię. Cenowy dołek BTC wypadł już 5 lutego przy około 63,8 tys. USD, podczas gdy skumulowany dołek przepływów ETF-ów pojawił się dopiero 23 lutego na poziomie minus 2,69 mld USD. Oznacza to, iż rynek spot przestał się osuwać wcześniej, ale napływy do funduszy jeszcze przez kilka tygodni doganiały sytuację po wcześniejszej fali umorzeń. Końcowy dodatni bilans ETF-ów mówi więc raczej o odbudowie zaufania po stronie instytucjonalnej niż o nowej fali pełnej hossy. jeżeli bitcoin ma wrócić wyraźnie wyżej, prawdopodobnie potrzebny będzie nie tylko dalszy napływ do ETF-ów, ale też wyhamowanie podaży ze strony whales i szerszy powrót popytu poza sam segment funduszy ETF.

Idź do oryginalnego materiału