Dziś, 28 sierpnia 2026 r. o godzinie 10:00 czasu nowojorskiego (16:00 czasu polskiego), Kevin Warsh wygłosi swoje pierwsze przemówienie jako przewodniczący Rezerwy Federalnej na corocznym sympozjum ekonomicznym w Jackson Hole. To wydarzenie, które od dekad kształtuje oczekiwania rynkowe na kolejne miesiące, w tym roku nabiera szczególnego znaczenia. Nowy szef Fed mierzy się bowiem z inflacją uporczywie przekraczającą cel, wyprzedażą na rynku długoterminowych obligacji skarbowych i bezprecedensową interwencją Departamentu Skarbu USA.
Czym jest sympozjum w Jackson Hole?
Od 1982 r. Federal Reserve Bank of Kansas City organizuje w Grand Teton National Park w Wyoming konferencję, na którą zjeżdżają szefowie banków centralnych z całego świata, najważniejsi ekonomiści akademiccy, decydenci polityczni i dziennikarze finansowi. To kameralne spotkanie – zaledwie około 120 uczestników z ponad 70 państw – ale jego wpływ na globalne rynki jest nieproporcjonalnie duży.
Tegoroczna edycja, 49. w historii, odbywa się w dniach 27-29 sierpnia pod hasłem „Financial Innovation: Implications for Payments and Policy” (Innowacje finansowe: implikacje dla płatności i polityki). Program obejmuje prezentacje prac naukowych dotyczących systemów płatności cyfrowych, kryptowalut, stablecoinów i ich wpływu na politykę monetarną. Jednak nie akademickie referaty, a piątkowe wystąpienie szefa Fed tradycyjnie generuje najważniejsze sygnały rynkowe.
Kevin Warsh – nowy szef Fed na rozstaju dróg
Kevin Warsh objął stanowisko 17. przewodniczącego Rezerwy Federalnej 22 maja 2026 r., zastępując Jerome’a Powella. Od tego czasu przewodniczył dwóm posiedzeniom FOMC, na których Komitet utrzymał stopę funduszy federalnych w przedziale 3,50-3,75%. Ostatnia decyzja z 29 lipca zapadła stosunkiem głosów 9 do 3 – trzech prezesów regionalnych Fed (Beth Hammack z Cleveland, Lorie Logan z Dallas i Neel Kashkari z Minneapolis) głosowało za podwyżką o 25 punktów bazowych.
Warsh przyszedł do Fed z ambitną agendą. W lipcu zadeklarował „zmianę reżimu” w polityce monetarnej i zapowiedział, iż „inflacja stanie się przeszłością”. W praktyce jednak rynki odebrały jego dotychczasową komunikację jako niejasną i niezdecydowaną. Jak pisał Fortune, Warsh „mówi wielkie rzeczy, ale nie sygnalizuje zamiaru przejścia do działania”. To właśnie ta luka między retoryką a konkretem sprawiła, iż piątkowe przemówienie nabiera tak dużej wagi.
Na konferencji prasowej po lipcowym posiedzeniu FOMC Warsh sam zapowiedział, iż w Jackson Hole chciałby zająć się „wielkimi pytaniami” – o produktywność, demografię i szoki w gospodarce globalnej. Zastrzegł jednocześnie, iż nie podjął jeszcze decyzji, czy będzie to przemówienie „z lotu ptaka”, czy bardziej tradycyjne wprowadzenie do decyzji w kolejnych miesiącach. Problem w tym, iż rzeczywistość gospodarcza nie sprzyja filozoficznym rozważaniom.
Inflacja, rynek pracy i obligacje
Dane makroekonomiczne, z którymi Warsh wchodzi na podium w Jackson Hole, są jednoznacznie problematyczne.
Inflacja konsumencka (CPI) w lipcu wyniosła 3,4% w ujęciu rocznym, nieznacznie spadając z 3,5% w czerwcu. Z kolei deflator PCE – preferowany przez Fed wskaźnik inflacji – wzrósł o 3,7% rok do roku. Oba odczyty są wyraźnie powyżej 2-procentowego celu banku centralnego. Inflacja energetyczna sięga niemal 15% rocznie, co dodatkowo obciąża budżety gospodarstw domowych.
Rynek pracy jednocześnie wysyła niepokojące sygnały. Lipcowy raport NFP pokazał spadek zatrudnienia w sektorach pozarolniczych o 23 tys., głównie wskutek redukcji 53 tys. etatów rządowych. Stopa bezrobocia spadła wprawdzie do 4,1%, ale wynikało to przede wszystkim z kurczenia się siły roboczej, a nie z tworzenia nowych miejsc pracy.
To stawia Fed przed klasycznym dylematem: inflacja domaga się podwyżek stóp, a słabnący rynek pracy – ostrożności lub wręcz obniżek. Protokół z lipcowego posiedzenia, opublikowany 19 sierpnia, ujawnił, iż „wielu uczestników oceniło, iż zaostrzenie polityki prawdopodobnie będzie konieczne, jeżeli inflacja nie spadnie”. Jednocześnie „niektórzy komentowali, iż warunki finansowe mogą nie być w tej chwili wystarczająco restrykcyjne, aby umożliwić powrót inflacji do 2%”.
Dramat na rynku obligacji
Prawdziwy nerw tegorocznego Jackson Hole bije jednak na rynku długoterminowych obligacji skarbowych USA. Rentowność 30-letnich papierów zamknęła się 17 sierpnia na poziomie 5,31% – najwyższym od 2007 roku. Na dzień 28 sierpnia oscyluje w okolicach 5,21%. Rentowność benchmarkowych 10-latek kształtuje się wokół 4,64%.
Przyczyny wzrostu rentowności są wielowarstwowe: utrzymująca się inflacja, gigantyczne potrzeby pożyczkowe rządu federalnego (deficyt budżetowy), rosnące japońskie stopy procentowe zwiększające globalną konkurencję o kapitał oraz boom inwestycyjny w sztuczną inteligencję, który absorbuje zasoby finansowe.
Departament Skarbu USA pod kierownictwem Scotta Bessenta zdecydował się na bezprecedensowy krok. 19 sierpnia ogłosił co najmniej podwojenie maksymalnej skali programu wykupu długoterminowych obligacji do 4 mld dolarów, począwszy od 9 września. Interwencja przyniosła chwilowe obniżenie rentowności, ale spotkała się z krytyką. JPMorgan ostrzegł, iż program jedynie przesuwa problem zadłużenia w przyszłość. Inni analitycy wskazywali, iż buybacki mogą podsycać oczekiwania inflacyjne i komplikować walkę Fed z cenami.
Wcześniej – 31 lipca – miała miejsce skoordynowana amerykańsko-japońska interwencja walutowa w celu wsparcia jena, który osłabił się do poziomu 163 za dolara. Była to największa tego typu operacja od ponad dekady.
Co Warsh może powiedzieć i co to oznacza dla rynków
Analitycy wskazują na trzy najważniejsze wątki, których będą szukać w piątkowym wystąpieniu.
- Po pierwsze – czy Warsh odniesie się do rynku obligacji. jeżeli poruszy temat rosnących kosztów obsługi długu lub oczekiwań inwestorów kupujących papiery długoterminowe, będzie to sygnał, iż Fed traktuje wyprzedaż obligacji jako swój problem. jeżeli przemilczy tę kwestię, rynki odczytają to jako cedowanie odpowiedzialności na Departament Skarbu.
- Po drugie – któremu ryzyku poświęci więcej uwagi. jeżeli akcentuje inflację, oznacza to, iż stopy pozostaną wysoko lub wzrosną. jeżeli skupi się na rynku pracy, sygnalizuje gotowość do obniżek. Jak ujął to Benjamin D. Jones z Invesco: „Gołębie przemówienie pomoże krótkiemu końcowi krzywej, ale grozi wzrostem rentowności na długim końcu i oczekiwań inflacyjnych”.
- Po trzecie – czy da jakąkolwiek wskazówkę dotyczącą posiedzenia FOMC 16 września. Rynki wyceniają w tej chwili utrzymanie stóp na niezmienionym poziomie do grudnia, kiedy oczekiwana jest ewentualna podwyżka. Jakikolwiek sygnał w którąkolwiek stronę poruszy wyceny w ciągu minut.
Bank of America określił dolara jako „na krawędzi” (on edge) przed Jackson Hole, wskazując na podatność greenbacka na dalszą wyprzedaż, gdyby Warsh „rozczarował rynki”. Indeks dolara (DXY) przesuwał się w kierunku 99,20. Strategowie BofA ostrzegali, iż jeżeli szef Fed skupi się wyłącznie na szerokich tematach strukturalnych – produktywności czy demografii – rynki zinterpretują przekaz jako gołębi, co może popchnąć rentowność 30-latek powyżej 5,5%.
Z drugiej strony, Morgan Stanley ocenia, iż Warsh „jest szczery w swoim zamiarze komunikowania się mniej” i nie spodziewa się po nim sygnałów dotyczących krótkoterminowych perspektyw gospodarki i polityki monetarnej. Stifel z kolei prognozuje „gołębi przekaz z Jackson Hole, stromienie krzywej dochodowości i osłabienie dolara”.
Reformy instytucjonalne Warsha
Oprócz bieżącej polityki monetarnej warto odnotować szerszy kontekst zmian, jakie Warsh wprowadza w Fed. Na lipcowym posiedzeniu zainicjował dyskusję o zmniejszeniu liczby posiedzeń FOMC z ośmiu do sześciu rocznie, argumentując, iż dłuższe przerwy między spotkaniami pozwolą na gromadzenie większej ilości danych i pogłębioną analizę strategicznych kwestii. Żadna decyzja nie została jeszcze podjęta, a ewentualna zmiana nie wpłynie na harmonogram do końca 2026 roku.
Warsh powołał również grupę zadaniową do przeglądu bilansu Fed i portfela obligacji, co sugeruje, iż zamierza na nowo przemyśleć politykę ilościową banku centralnego.
Sympozjum w Jackson Hole 2026 to moment prawdy dla Kevina Warsha. Jako nowy przewodniczący Fed musi przekonać rynki, iż jego deklarowana „zmiana reżimu” to coś więcej niż retoryka – iż za słowami o walce z inflacją stoją konkretne działania. Kontekst nie pomaga: inflacja 3,4% (CPI) i 3,7% (PCE) powyżej celu, kurczący się rynek pracy, rentowności 30-latek najwyżej od 19 lat i Departament Skarbu zmuszony do interwencji na rynku obligacji.
Historycznie Jackson Hole bywało sceną przełomowych momentów – od quantitative easing Bernanke po ostrzeżenie Powella z 2022 roku, iż walka z inflacją „przyniesie ból”. Czy Warsh dopisze do tej historii własny rozdział? Odpowiedź poznamy dziś po południu.

4 godzin temu




