W ostatnich latach rynki finansowe coraz wyraźniej pokazują, iż tradycyjny podział na „świat gospodarki” i „świat polityki” przestał istnieć. Atak USA na Wenezuele, trwająca wojna na Ukrainie oraz narastające napięcia handlowe pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a resztą świata, sprawiają, iż inwestorzy funkcjonują w otoczeniu, w którym niepewność stała się normą, a nie wyjątkiem. W takim świecie każda decyzja polityczna, wypowiedź bankiera centralnego czy nagły zwrot w relacjach międzynarodowych potrafi w krótkim czasie przełożyć się na wartość walut, obligacji, akcji i surowców. Nic dziwnego, iż coraz więcej inwestorów zadaje sobie pytanie, jak przygotować swój portfel na kolejny rok, skoro choćby najlepsze prognozy potrafią się zdezaktualizować w ciągu kilku tygodni.
Na tle tej niepewności jedno aktywo konsekwentnie przyciąga uwagę – złoto. W latach 2024–2025 jego cena rosła w tempie, które zaskoczyło choćby największych optymistów. Rok 2024 złoto rozpoczęło na poziomie kilka powyżej 2000 dolarów za uncję, a zakończyło powyżej 2600 dolarów, po drodze bijąc 39 historycznych rekordów i osiągając w październiku poziom około 2790 dolarów. W 2025 roku skala ruchu była jeszcze większa: otwarcie roku nastąpiło w okolicach 2625 dolarów, a zakończenie niemal przy 4320 dolarach za uncję, co przełożyło się na wzrost rzędu 65% – trzeci najwyższy w historii notowań tego metalu. Pod koniec grudnia cena spot dotarła do około 4550 dolarów, podczas gdy jeszcze rok wcześniej taki poziom pojawiał się co najwyżej w bardzo odległych prognozach, sięgających lat 2027–2030, a nie 2025.
– Jeszcze na początku roku analitycy zakładali, iż poziom 4 tysięcy dolarów za uncję zostanie przekroczony dopiero pod koniec 2025 roku. Tymczasem rynek zaskoczył wszystkich. Już w październiku złoto osiągnęło okolice 4,3 tysiąca dolarów za uncję, wyprzedzając wcześniejsze prognozy o kilka miesięcy. To pokazuje, jak silnie dziś geopolityka i decyzje banków centralnych potrafią zmieniać zachowanie inwestorów – mówi Paweł Mazurek, członek zarządu Mennicy Mazovia.
Złoto w cieniu konfliktów
Geopolityka już dawno przestała być abstrakcyjnym pojęciem z nagłówków gazet. Wojna na Ukrainie odczuwalna jest w portfelach Europejczyków poprzez wzrost cen energii, presję inflacyjną i niepewność co do przyszłości gospodarki. Pełnoskalowy atak Rosji na Ukrainę był jednym z punktów zwrotnych, po którym przyspieszyły zakupy złota przez banki. Jak wskazują analizy rynku, po 2022 roku popyt ze strony banków centralnych wyraźnie wzrósł, a złoto zaczęło pełnić jeszcze wyraźniej rolę „bezpiecznej kotwicy” w rezerwach wielu państw.
Do tego dochodzi cały szereg innych napięć – od konfliktów na Bliskim Wschodzie, przez spory handlowe USA z Chinami. Każde z tych wydarzeń z osobna wywołuje nerwowość na rynkach, ale dopiero ich kumulacja sprawia, iż inwestorzy zaczynają myśleć w kategoriach długoterminowej ochrony majątku, a nie krótkoterminowych spekulacji.
– Złoto jest aktywem, które historycznie rośnie wtedy, gdy dolar traci na sile, a światową gospodarką wstrząsają niepewne wydarzenia. Widzimy to również teraz. Im więcej niepokoju w geopolityce, tym częściej inwestorzy patrzą w stronę złota jako aktywa pierwszego wyboru, jeżeli chodzi o ochronę majątku – podkreśla Paweł Mazurek.
Jak reagują firmy: złoto jako element strategii, a nie ciekawostka
Geopolityczne napięcia i dynamiczne ruchy na rynku walutowym sprawiają, iż coraz więcej przedsiębiorstw zaczyna patrzeć na złoto podobnie jak banki centralne: nie jak na instrument do krótkoterminowej spekulacji, ale jak na stabilny składnik rezerw. W warunkach, gdy kredyt jest drogi albo mniej dostępny, a koszty prowadzenia działalności rosną, część firm decyduje się na budowę rezerwy w złocie, traktując ją jako amortyzator na wypadek niespodziewanych zdarzeń.
Taki rezerwowy „portfel kruszcowy” może być wykorzystywany w sposób bardzo elastyczny. Przedsiębiorstwo, które posiada część majątku w fizycznym złocie, w razie potrzeby jest w stanie gwałtownie spieniężyć część zasobów, nie sprzedając kluczowych aktywów operacyjnych, takich jak nieruchomości czy maszyny. Jednocześnie złoto nie wymaga specjalistycznej obsługi, wystarczy zadbać o bezpieczne przechowywanie i odpowiednio dobrany horyzont czasowy.
– Coraz więcej firm w Polsce decyduje się zabezpieczać swój majątek w fizycznym złocie, traktując je jako element stabilizujący bilans. To nie jest już tylko ciekawostka czy modny temat. Z perspektywy przedsiębiorstwa złoto może pełnić funkcję rezerwy strategicznej – aktywa, do którego można sięgnąć w razie kryzysu, bez konieczności zadłużania się na niekorzystnych warunkach – zauważa Paweł Mazurek.
A co ze „zwykłym Kowalskim”?
Geopolityka i decyzje rządów nie wpływają wyłącznie na wyniki spółek giełdowych czy strategie banków centralnych. Przekładają się także na codzienne życie – na ratę kredytu, rachunki za energię, ceny paliw czy podstawowych produktów. W takim otoczeniu rośnie znaczenie prywatnych „poduszek bezpieczeństwa”, które pozwalają przetrwać okresy podwyższonej inflacji, spadku wartości waluty czy gorszej sytuacji zawodowej.
Złoto, właśnie dlatego, iż jest aktywem prostym do zrozumienia, coraz częściej pojawia się w portfelach osób, które nie interesują się na co dzień rynkami finansowymi. Nie wymaga śledzenia wykresów ani znajomości złożonych instrumentów – wystarczy co jakiś czas kupować małe sztabki lub monety, budując oszczędności krok po kroku. W przeciwieństwie do wielu produktów finansowych złoto nie może „zniknąć” wskutek upadłości instytucji czy błędnych decyzji zarządzających funduszem.
– Złoto może odegrać kluczową rolę w budowaniu stabilności finansowej, ale najważniejsze jest to, aby inwestować świadomie i regularnie. Nie potrzeba ogromnego kapitału. Wystarczy zacząć, choćby od najmniejszego kroku. Dla wielu osób dobrym rozwiązaniem jest kupowanie małych sztabek co miesiąc, na przykład za część pensji. Po kilku latach okazuje się, iż zgromadzona wartość jest naprawdę znacząca – podsumowuje Paweł Mazurek, członek zarządu Mennicy Mazovia.
W praktyce złoto pełni w domowych finansach podwójną rolę. Z jednej strony jest długoterminową lokatą wartości, czymś, co można przekazać dzieciom lub wnukom, z drugiej zaś stanowi bardzo użyteczną, płynną rezerwę. W razie niespodziewanego wydatku – konieczności remontu, nagłej naprawy samochodu czy większego wydatku medycznego, można sprzedać tylko część posiadanych sztabek, zamieniając je na gotówkę bez zaciągania dodatkowego długu. Dzięki temu złoto nie jest wyłącznie teoretycznym „aktywem na czarną godzinę”, ale realnym narzędziem do zarządzania finansami w codziennym życiu.
Prognozy na 2026 rok: wzrosty, korekty i scenariusze dla złota
Po tak dynamicznych wzrostach, jakie przyniosły lata 2024–2025, naturalne jest pytanie, co dalej. Część analityków zwraca uwagę, iż dwa lata z rzędu zakończone wzrostami, tworzą przestrzeń dla korekty. Inni przypominają, iż w historii złota zdarzały się hossy o znacznie większej skali, dlatego obecny poziom nie musi wcale oznaczać szczytu, ale jedynie kolejny etap dłuższego trendu.
Prognozy dużych instytucji finansowych, przy całej swojej ostrożności, wskazują raczej na kontynuację ruchu w górę niż gwałtowne załamanie. Eksperci zakładają średni poziom ceny złota w 2026 roku w okolicach 4400 dolarów za uncję, z możliwością dojścia do 4600 dolarów pod koniec roku.
Paweł Mazurek podkreśla, iż prognozowanie konkretnych poziomów cen w tak dynamicznym otoczeniu ma ograniczony sens. Znacznie ważniejsze jest zrozumienie mechanizmu: złoto zyskuje, gdy rośnie niepewność geopolityczna, słabnie dolar, banki centralne kontynuują zakupy, a realne stopy procentowe pozostają niskie lub ujemne. To te czynniki, a nie sama liczba w prognozie powinny być dla inwestorów punktem odniesienia przy podejmowaniu decyzji.
– Analitycy w 2025 roku dość wyraźnie się pomylili, jeżeli chodzi o tempo wzrostu cen złota. Dziś coraz częściej mówi się, iż pułap 5 tysięcy dolarów za uncję może zostać w 2026 roku osiągnięty stosunkowo łatwo, o ile utrzyma się wysoki popyt na złoto i obecny poziom niepewności. Ale zamiast skupiać się na dokładnej wartości, lepiej myśleć o złocie jako o długoterminowym filarze bezpieczeństwa, a nie o instrumencie do łapania szczytów – zaznacza Paweł Mazurek.
Świat wchodzi w 2026 rok z dużą dozą niewiadomych. Geopolityka, polityka monetarna i rosnące zadłużenie państw będą przez cały czas wpływały na rynki finansowe i codzienne decyzje inwestorów. W takim środowisku złoto ponownie udowadnia swoją rolę – nie jako krótkotrwała moda, ale jako ponadczasowe narzędzie ochrony kapitału. Dlatego przedsiębiorcy oraz zwykłe gospodarstwa domowe coraz częściej sięgają po kruszce nie po to, by spekulować, ale po to, by budować bezpieczeństwo na lata.
Źródło: Materiał Prasowy

4 godzin temu







