Japonia ledwo uniknęła recesji, ale dla rynków to paradoksalnie dobra wiadomość

4 godzin temu

PKB za IV kwartał 2025 r. wzrósł zaledwie o 0,1% kw/kw, daleko poniżej prognoz. Mimo to Nikkei 225 jest blisko historycznych szczytów, a Bank Japonii szykuje kolejną podwyżkę stóp procentowych wiosną. Dla globalnych inwestorów najważniejsze pytanie brzmi: czy bomba zegarowa na rynku carry trade na jenie właśnie zaczęła tykać głośniej?

Dane opublikowane przez japoński Cabinet Office nie pozostawiają złudzeń co do kondycji do niedawna trzeciej największej gospodarki świata: w IV kwartale 2025 r. realny PKB wzrósł zaledwie o 0,1% w ujęciu kwartalnym (annualizowane: +0,2%), wobec konsensusu Reutersa na poziomie odpowiednio +0,4% i +1,6%. Japonia uniknęła technicznej recesji – rozumianej jako dwa kolejne kwartały spadku – ale dosłownie o włos, po kontrakcie o 0,7% kw/kw (annualizowane: -2,3%) w III kwartale.

Wzrost PKB za cały 2025 r. wyniósł jedynie 1,1%. Dla gospodarki, która od dekad walczy ze stagnacją demograficzną i deflacyjną, to wynik na pierwszy rzut oka blady. Ale paradoks japońskiego rynku polega na tym, iż inwestorzy patrzą dziś w zupełnie innym kierunku niż sugerowałyby wskaźniki makroekonomiczne.

Słaba konsumpcja, ale nowy rząd obiecuje wydatki

Prywatna konsumpcja – odpowiadająca za ok. 55% japońskiego PKB – wzrosła w IV kwartale o 0,1% kw/kw (annualizowane: +0,4%), co jest daleko poniżej poziomu potrzebnego do trwałego ożywienia popytu krajowego. Realne płace spadły w 2025 r. o 1,3% – czwarty rok z rzędu ujemnej dynamiki realnych wynagrodzeń odkąd inflacja w 2022 r. trwale przekroczyła cel Banku Japonii na poziomie 2%. Eksport skurczył się o 1,1% kw/kw, co jednak odzwierciedla uderzenie ceł wprowadzanych przez administrację Trumpa wobec kluczowych japońskich branż.

Na tym tle premier Sanae Takaichi, która 8 lutego doprowadziła rządzącą Partię Liberalno-Demokratyczną (LDP) do miażdżącego zwycięstwa wyborczego, zapowiada agresywną ekspansję fiskalną. Jej plan obejmuje rekordowy budżet na 2026 rok w wysokości 122 bln jenów, dwuletnie zawieszenie podatku od żywności oraz zwiększenie wydatków obronnych do 2% PKB. Takaichi zapowiedziała koniec „nadmiernie restrykcyjnej polityki fiskalnej” i zobowiązała się do wsparcia wzrostu przez „proaktywne” inwestycje publiczne.

Historyczne szczyty na Nikkei 225

Rynki zareagowały na dane o PKB z zaskakującym spokojem. Nikkei 225 otworzył się w poniedziałek minimalnie na plusie (+0,12%), ale najważniejszy aspekt jest gdzie indziej: zaledwie dziewięć dni wcześniej, 9 lutego – po wyborczym zwycięstwie Takaichi – indeks przebił po raz pierwszy w historii poziom 57 000 punktów. Od początku roku Nikkei zyskał ok. 14%, a trzy najlepiej radzące sobie spółki w indeksie MSCI World w 2026 r. to firmy japońskie, z producentem chipów pamięci Kioxia na czele.

Bruce Kirk, główny strateg Goldman Sachs ds. japońskich akcji, wskazuje, iż następnym katalizatorem dla tokijskiej giełdy będą wydatki na obronność i przemysł stoczniowy. Administracja Trumpa opublikowała w weekend dokument o „przywróceniu amerykańskiej dominacji morskiej„, wskazując Japonię i Koreę Południową jako partnerów w odbudowie tej gałęzi gospodarki. Kirk spodziewa się „lawiny ogłoszeń” o współpracy japońsko-amerykańskiej w obszarze industrializacji, automatyzacji fabrycznej i budowy okrętów – jeszcze przed spotkaniem Takaichi z Trumpem.

Pakt inwestycyjny za 550 mld USD – ale „znaczące rozbieżności” pozostają

Japonia negocjuje z USA pakiet inwestycji o wartości 550 mld USD, uzgodniony ramowo jeszcze w październiku 2025 r. Minister ds. rewitalizacji gospodarczej Ryosei Akazawa przyleciał 12 lutego do Waszyngtonu, aby sfinalizować pierwszą transzę konkretnych projektów – ale po spotkaniu z sekretarzem handlu Howardem Lutnickiem poinformował, iż „wciąż utrzymują się znaczące rozbieżności„. Nikkei Asia donosi, iż Trump jest sfrustrowany opóźnieniami, mimo publicznie przyjaznego tonu wobec premier Takaichi. Dla japońskich spółek z sektora półprzewodników, obronności i infrastruktury krytycznej stawka jest ogromna – od powodzenia tych negocjacji zależy, czy inwestycyjny boom na tokijskiej giełdzie się utrzyma.

„Wiosenna” podwyżka stóp coraz bardziej prawdopodobna

Z perspektywy globalnych rynków to jednak nie PKB i nie polityka fiskalna Takaichi stanowią główne ryzyko, ale Bank Japonii i jego wpływ na carry trade na jenie.

13 lutego 'jastrzębi’ członek zarządu BOJ, Naoki Tamura, stwierdził publicznie, iż Japonia jest „bardzo blisko” trwałego osiągnięcia celu inflacyjnego na poziomie 2% i iż „jest całkiem możliwe, iż wiosną będzie można uznać cel za osiągnięty”. Podkreślił, iż obecna stopa procentowa (0,75% – najwyższa od 30 lat po podwyżce z grudnia 2025) jest wciąż „znacząco odległa” od poziomu neutralnego, który szacuje na minimum 1%, choć modele BOJ wskazują przedział 1–2,5%.

Inflacja w styczniu spadła do 2,1% – najniższego poziomu od marca 2022 r. – ale ceny utrzymują się powyżej celu BOJ już przez 45 kolejnych miesięcy. Inflacja usług wzrosła do 2,6% r/r w grudniu. Tamura podkreślił, iż presja cenowa staje się „endogeniczna i lepka” – napędzana rosnącymi kosztami pracy, a nie importowanymi cenami surowców.

Rynek wycenia dziś ok. 80% prawdopodobieństwa podwyżki stóp procentowych do 1,0% na posiedzeniu w marcu lub kwietniu.

Carry trade na jenie to „bomba zegarowa”

I tu dochodzimy do punktu, który powinien najbardziej interesować globalnych inwestorów. BCA Research w analizie z 10 lutego 2026 r. nazwał carry trade na jenie „tykającą bombą zegarową”. Mechanizm jest klasyczny. Inwestorzy pożyczają w niskoprocentowym jenie i lokują środki w wyżej oprocentowane aktywa (głównie dolarowe obligacje i akcje). Morgan Stanley szacuje, iż w globalnym systemie finansowym pozostaje ok. 500 mld USD otwartych pozycji carry na jenie (inne szacunki mówią o kompleksie rzędu 1–2 bln USD, jeżeli wliczyć dźwignię i pozycje krzyżowe).

Rynek ma w pamięci sierpień 2024 r., kiedy niespodziewana podwyżka BOJ wywołała gwałtowne umocnienie jena, masową redukcję pozycji carry i jednodniowy spadek Nikkei 225 o ponad 12% – największą sesyjną przecenę od „Czarnego Poniedziałku” 1987 r. jeżeli BOJ podniesie stopy wiosną, a jen zacznie się umacniać (jen jest od początku roku ok. 1% mocniejszy wobec dolara), scenariusz z sierpnia 2024 r. może się powtórzyć – i to na znacznie większą skalę, biorąc pod uwagę, iż od tamtego czasu pozycje carry zostały w dużej mierze odbudowane.

Globalne skutki japońskiej zmiany kursu

Japonia może się wydawać odległa, ale kanały transmisji są bezpośrednie. Po pierwsze, ewentualna podwyżka stóp przez BOJ i umocnienie jena uderzy w globalne aktywa ryzykowne – od S&P 500, przez europejskie spółki wzrostowe, po polskie obligacje skarbowe denominowane w walutach obcych, które są wrażliwe na nagłe zmiany w globalnym apetycie na ryzyko. Po drugie, japońskie spółki obronne i stoczniowe (Mitsubishi Heavy Industries, Kawasaki Heavy, IHI) to bezpośredni beneficjenci trendu, który dotyczy również polskiego sektora zbrojeniowego – zwiększania wydatków NATO i przebudowy łańcuchów dostaw obronnych. Po trzecie, jeżeli Japonia faktycznie wynegocjuje z USA pakt inwestycyjny za 550 mld USD, będzie to pierwszy realny test nowego modelu bilateralnego handlu w erze Trumpa 2.0 – model, z którym niedługo może się zmierzyć także Unia Europejska.

Japonia uniknęła recesji o milimetry. Ale to, co dzieje się pod powierzchnią – od carry trade po zbrojenie – ma potencjał, by poruszyć rynki daleko poza Tokio.

Źródła: Cabinet Office of Japan, Nikkei Asia, BCA Research, Morgan Stanley

Idź do oryginalnego materiału