Jen w klinczu między Bankiem Japonii a polityką fiskalną, dolar traci najmocniej od czerwca

5 godzin temu

Rynki walutowe weszły w fazę podwyższonej nerwowości: dolar zmierza do najsłabszego tygodnia od czerwca 2025 r., a jen pozostaje pod presją, mimo iż Bank Japonii (BOJ) podtrzymuje kurs stopniowej normalizacji polityki pieniężnej. W tle są jednocześnie czynniki stricte rynkowe (różnice stóp i rentowności), jak i polityczne – zarówno w Japonii (ryzyko fiskalne), jak i w USA (szum geopolityczny, który uderzył w sentyment do amerykańskich aktywów).

Dolar pod presją: sentyment i „premia za niepewność”

Z perspektywy rynku forex najważniejsze są dwa równoległe mechanizmy. Po pierwsze, widoczny jest odpływ od USD jako „bezpiecznej przystani” w reakcji na serię gwałtownych zwrotów w otoczeniu politycznym. Reuters wskazuje, iż dolar dostał szczególnie mocno po tym, jak inwestorów zaniepokoiły napięcia wokół wątku Grenlandii i zmienność komunikatów politycznych z Waszyngtonu. choćby jeżeli porozumienie ramowe z NATO przyniosło krótkotrwałą ulgę, to sama skala wahań narracji podbiła premię za ryzyko w wycenach USD.

Po drugie, w ujęciu liczbowym, indeks dolara (DXY) spadł do okolic 98,366 i jest na drodze do około 1% zniżki w skali tygodnia – najgorszej od czerwca 2025 r.

W praktyce oznacza to, iż choćby przy relatywnie wysokich rentownościach w USA, rynek w danym tygodniu „handlował” przede wszystkim zaufaniem do stabilności politycznej i instytucjonalnej, a dopiero w drugiej kolejności klasyczną różnicą stóp procentowych.

Kontekst rynkowy (rentowności USA): dane o krzywej dochodowości USA pokazują, iż rentowności długiego końca w ostatnich dniach stycznia pozostawały podwyższone (np. 10Y ok. 4,26% 21–22 stycznia). To ważne, bo osłabienie USD przy takim poziomie rentowności sugeruje, iż czynniki pozastopowe miały w tym tygodniu wyjątkowo duży udział.

Jen wciąż słaby: BOJ „hawkish”, ale rynek patrzy na fiskus

W Japonii teoretycznie układ powinien sprzyjać walucie: BOJ podniósł stopy w grudniu, a w styczniu utrzymał je na poziomie 0,75% (decyzja 8–1), jednocześnie podnosząc prognozy wzrostu i inflacji, co rynek czyta jako gotowość do dalszych podwyżek w przyszłości.

Mimo to jen pozostaje blisko poziomów, które historycznie prowokowały nerwowość władz. Kurs jena to około 158–159 za dolara, blisko „psychologicznej bariery” 160, za którą narastałyby spekulacje o możliwej reakcji Tokio.

Dlaczego „jastrzębi” BOJ nie wystarcza? Odpowiedź leży w polityce fiskalnej i rynku długu. W ostatnich dniach inwestorzy obserwowali gwałtowny wzrost rentowności japońskich obligacji, napędzany obawami o dyscyplinę budżetową przed wyborami i zapowiedziami cięć podatków. Reuters relacjonował, iż 10-letnie JGB wzrosły o ok. 16 pb w dwa dni, a 30-letnie o ok. 38 pb w dwa dni, co pokazuje skalę „premii fiskalnej” wymaganej przez rynek.

To tworzy dla jena niekorzystny paradoks: rosnące rentowności nie muszą wzmacniać waluty, jeżeli są interpretowane jako sygnał niestabilności fiskalnej. W takim układzie część inwestorów traktuje japońskie aktywa bardziej jak źródło ryzyka niż „bezpieczną przystań”.

Inflacja w Japonii przez cały czas powyżej celu – presja na kolejne ruchy BOJ

Dane makro dają BOJ argument do pozostawania na ścieżce podwyżek, choć w tempie ostrożnym. Inflacja bazowa CPI (bez świeżej żywności) wyniosła w grudniu 2,4% r/r, zgodnie z oczekiwaniami, a miara bez żywności i energii – 2,9% r/r.

W konsekwencji bank centralny może „uzasadniać” dalszą normalizację, ale jednocześnie nie chce dolać oliwy do ognia na rynku obligacji, gdzie wrażliwość na każdy sygnał jest dziś wyjątkowo wysoka. Reuters wskazuje, iż najważniejsze stają się komentarze prezesa Kazuo Uedy dotyczące zarówno kursu jena, jak i zmienności JGB.

Interwencja walutowa? Tokio podbija retorykę, ale próg pozostaje wysoki

Rynek od kilku tygodni testuje cierpliwość władz. W połowie stycznia minister finansów Satsuki Katayama mówiła o gotowości do działania „bez wykluczania żadnych opcji” wobec nadmiernych ruchów na FX, gdy jen osłabiał się w okolice 159,45 za dolara.

Jednocześnie Reuters przypomina, iż Japonia ostatnio interweniowała w lipcu 2024 r., gdy USD/JPY sięgał ok. 162. To sugeruje, iż sama liczba „160” jest bardziej politycznym i psychologicznym markerem niż automatycznym triggerem.

Europa na „pauzie”: stabilny ECB wspiera euro, gdy USD słabnie

W tle widać też układ sił w G10. Z perspektywy EUR/USD istotne jest, iż Europejski Bank Centralny nie sygnalizuje pośpiechu w zmianach stóp, a rynki zakładają stabilność polityki w 2026 r. Reuters opisuje, iż ECB uznaje inflację za będącą w „dobrym miejscu”, a inwestorskie zakłady na stabilne stopy w całym 2026 r. są postrzegane jako spójne z funkcją reakcji banku – o ile prognozy się nie zmienią.

To pomagało euro utrzymywać się w okolicach lokalnych maksimów, gdy dolar słabł szeroko.

Co dalej: trzy punkty, na które rynek będzie patrzył po 23 stycznia

Najbliższe tygodnie będą testem, czy obecny ruch to jednorazowy „szok zaufania”, czy początek trwalszego przetasowania.

Po pierwsze, decydująca będzie wiarygodność ścieżki politycznej w USA: jeżeli zmienność komunikatów i napięcia z sojusznikami pozostaną wysokie, presja na USD może utrzymywać się mimo atrakcyjnych nominalnych rentowności.

Po drugie, w Japonii rynek będzie rozstrzygał, czy BOJ jest w stanie równoważyć trzy cele naraz: normalizację stóp, ograniczanie zmienności JGB i stabilizację kursu jena. Opcje „uspokajania” rynku długu – od modyfikacji taperingu po różne warianty operacji na krzywej – Reuters opisał jako realne, ale politycznie i rynkowo kosztowne, bo część z nich mogłaby osłabiać jena.

Po trzecie, rynek będzie ważył, czy fiskalna niepewność w Japonii (wybory, obietnice podatkowe) nie stanie się ważniejszym czynnikiem dla JPY niż sama polityka BOJ. Ostatnia wyprzedaż długiego końca krzywej JGB pokazuje, iż inwestorzy są gotowi gwałtownie „doliczać” premię za ryzyko budżetowe.

Źródło: Reuters, U.S. Department of the Treasury

Idź do oryginalnego materiału