Kapitał płynie na GPW – rynek wchodzi w nową fazę. Kiedy zmienią się stopy procentowe?

7 godzin temu

Sunex wchodzi w sektor zbrojeniowy

Wiecie czego mi brakowało na GPW? Jakiejś zdołowanej, zapomnianej spółki, która chce przebranżowić się na sektor zbrojeniowy. Ubiegły rok to był festiwal tego typu zapowiedzi, bo w Europie rozpoczął się trend sypania kasy na zbrojenia.

No ale doczekałem się. Sunex właśnie dołącza do tego grona. Spółka znana dotąd z produkcji urządzeń dla OZE ogłosiła rozpoczęcie przeglądu opcji strategicznych, a jednym z rozważanych kierunków jest wejście w sektor zbrojeniowy oraz tzw. zastosowania dual-use, czyli technologie o podwójnym, cywilno-wojskowym zastosowaniu.

Kapitał płynie na GPW – rynek wchodzi w nową fazę. Kiedy zmienią się stopy procentowe?

Inwestuj z XTB! Podczas rejestracji podaj kod DNARYNKOW i odbierz darmowy kurs inwestowania dla początkujących

Załóż konto na: https://link-pso.xtb.com/pso/aKgIe

Sunex i pomysł wejścia w sektor zbrojeniowy – co naprawdę stoi za komunikatem?

Rynek zareagował entuzjastycznie. Kurs Suneksu we wtorek wzrósł o 10,6% po publikacji komunikatu. Sam ruch kursu mówi sporo o nastrojach inwestorów, bo to nie jest reakcja na twarde kontrakty, tylko na samą zapowiedź „myślenia o zbrojeniówce”.

Trzeba jednak spojrzeć na kontekst. Sunex nie znalazł się w tym miejscu przypadkiem. Spółka od dłuższego czasu walczy z problemami finansowymi, głównie przez trudną sytuację w branży OZE na kluczowych rynkach, takich jak Niemcy i Austria. W 2024 roku strata przekroczyła 20 mln zł, a choć w 2025 udało się ją ograniczyć, to po trzech kwartałach wciąż sięgała około 12 mln zł. To wymusiło negocjacje z bankami w sprawie odroczenia spłat kredytów, przy dość twardych warunkach.

W tym świetle przegląd opcji strategicznych wygląda raczej jak konieczność niż ambitna ofensywa. Spółka deklaruje, iż chce ocenić różne scenariusze rozwoju pod kątem budowy długoterminowej wartości, wzmocnienia pozycji rynkowej i zachowania elastyczności. W praktyce chodzi o sprawdzenie, co da się zrobić z tym, co już jest. Sunex podkreśla posiadany park maszynowy, hale produkcyjne z suwnicami, zaplecze logistyczne i kompetencje pracowników.

Na tym tle pojawia się wątek zbrojeniówki. Analizy obejmują rozwiązania dla przemysłu obronnego oraz produkty o podwójnym zastosowaniu, ale warto jasno powiedzieć, iż są to na razie rozważania wstępne i koncepcyjne. Nie ma mowy o konkretnych projektach, zamówieniach ani partnerach. Kluczowym atutem, na który wskazuje spółka, jest lokalizacja zakładów w Raciborzu, tuż przy infrastrukturze kolejowej, co ma znaczenie logistyczne.

Ten scenariusz brzmi znajomo. W ubiegłym roku rynek żył spekulacjami o przebranżowieniu Rafako, również z Raciborza. Tamta historia zakończyła się upadłością i wyjściem spółki z giełdy, choć część majątku znalazła nowe życie w innych strukturach.

Dlatego w przypadku Suneksu warto oddzielić modną narrację od realiów. Wejście w sektor zbrojeniowy może być jednym z kierunków ratowania biznesu, ale na razie to tylko pomysł na papierze. Rynek zareagował wzrostem, bo cena akcji jest zdołowana i podatna na spekulacje, ale na razie to wszystko.

ElevenLabs z rekordową wyceną

Polski, ambitny startup od syntezy mowy właśnie wszedł do ligi, do której z Polski trafiają naprawdę nieliczni.

Spółka zamknęła rundę finansowania serii D o wartości 500 mln dolarów, a jej wycena sięgnęła 11 mld dolarów, czyli blisko 40 mld zł. To poziom, który stawia ElevenLabs w absolutnej czołówce firm z polskimi korzeniami, nie tylko w technologii, ale w całym globalnym krajobrazie biznesowym. Dla porównania, wyżej wycenianych jest zaledwie kilkanaście spółek notowanych na GPW, a wśród firm prywatnych ElevenLabs staje się jednym z największych graczy.

Nową rundę poprowadziła Sequoia, a swoje zaangażowanie znacząco zwiększyli dotychczasowi inwestorzy. Andreessen Horowitz zwiększył udział czterokrotnie, a Iconiq trzykrotnie. Do tego doszli nowi inwestorzy, tacy jak Lightspeed, BOND czy Evantic Capital. Mówimy o funduszach, które bardzo selektywnie podchodzą do późnych rund finansowania i patrzą przede wszystkim na skalę biznesu, a nie wyłącznie na samą technologię.

ElevenLabs nie jest już spółką „na obietnice”. Firma zakończyła 2025 rok z ponad 330 mln dolarów rocznego przychodu powtarzalnego. Ten wzrost napędzają głównie klienci korporacyjni. Z technologii ElevenLabs korzystają m.in. Deutsche Telekom, Square, Revolut czy administracja publiczna Ukrainy. To pokazuje, iż rozwiązania głosowe AI przestały być gadżetem, a stały się elementem infrastruktury komunikacyjnej.

Model biznesowy firmy jest dziś wyraźnie rozłożony na kilka filarów. Pierwszym jest ElevenAgents, czyli platforma do budowy interaktywnych agentów głosowych i tekstowych wykorzystywanych w obsłudze klienta, sprzedaży czy procesach wewnętrznych. Spółka zapowiada kolejne modele, które mają być szybsze i lepiej rozumieć emocje w głosie. Drugi filar to ElevenCreative, narzędzie dla twórców i marek do generowania, edycji i lokalizacji dźwięku w ponad 70 językach. Korzystają z niego m.in. Duolingo, NVIDIA i TIME. Trzecim elementem jest ElevenAPI, czyli infrastruktura głosowa o niskich opóźnieniach, wykorzystywana przez takie firmy jak Meta, Epic Games, Salesforce czy MasterClass.

Od strony technologicznej firma również nie stoi w miejscu. Zaprezentowała nową wersję modelu konwersacyjnego Eleven v3, który poprawia prowadzenie dialogu, skraca czas odpowiedzi i zwiększa ekspresję emocjonalną. Równolegle rozwijane są badania nad dubbingiem, modelami emocjonalnymi i tzw. audio general intelligence. To obszary, w których konkurencja jest wciąż mniejsza niż w tekstowych modelach językowych, a potencjał komercyjny bardzo duży.

Rekordowa wycena robi wrażenie także na tle polskiego rynku kapitałowego. Przy wartości blisko 40 mld zł ElevenLabs znalazłoby się w ścisłej czołówce spółek nienależących do Skarbu Państwa, tuż za największymi bankami. Już dziś firma jest większa od Allegro, CD Projekt, LPP czy Dino. To pokazuje skalę, jaką udało się osiągnąć firmie zbudowanej od początku jako globalny biznes, a nie lokalny startup z późniejszymi ambicjami eksportowymi.

Nie bez znaczenia jest też struktura organizacyjna. ElevenLabs od początku rozwija zespoły sprzedażowe i operacyjne w kluczowych miastach na świecie – od Londynu i Nowego Jorku, przez Tokio i Singapur, po São Paulo i Meksyk. Taka obecność ułatwia skalowanie wśród dużych klientów korporacyjnych i jest jednym z powodów, dla których spółka przyciąga największe fundusze venture capital.

Co jednak najważniejsze z perspektywy inwestora detalicznego, w perspektywie kilku lat firma myśli o debiucie giełdowym. Założyciele mówią wprost, iż chcą być gotowi na IPO w ciągu pięciu lat, o ile warunki rynkowe na to pozwolą. To nie brzmi jak marketingowa obietnica, tylko jak logiczny kolejny krok dla spółki, która ma skalę, przychody i globalnych klientów. Nie należy jednak oczekiwać, iż będzie to GPW. Zdecydowanie szybciej można sobie wyobrazić debut ElevenLabs na Nasdaq, bo przy tej wycenie polski rynek kapitałowy nie ma tej spółce wiele do zaoferowania.

RPP zostawiła stopy procentowe bez zmian – czy obniżka będzie w marcu?

Rynek czekał na ruch, a dostał pauzę. Czy ta pauza mówi coś więcej?

Na lutowym posiedzeniu RPP stopy procentowe pozostały bez zmian. Część rynku liczyła na cięcie, część zakładała brak ruchu, więc decyzja była zaskoczeniem tylko połowicznie. Co ważniejsze, po konferencji prezesa NBP i lekturze komunikatu stało się jasne, iż to nie był sygnał zmiany nastawienia, tylko klasyczne „czekamy na dane”.

Argumentacja Rady jest dość spójna. Od poprzedniego posiedzenia nie pojawiły się nowe dane o inflacji, a te, które napłynęły, nie dawały komfortu do obniżki. Wynagrodzenia zaskoczyły w górę, a aktywność gospodarcza okazała się mocniejsza, niż oczekiwano. RPP nie uznała tego za alarm, ale za wystarczający powód, by nie podejmować decyzji w otoczeniu brakujących danych.

Kluczowe jest to, iż Rada działa w trybie silnej zależności od danych makroekonomicznych. To oznacza, iż kalendarz publikacji w najbliższych tygodniach ma ogromne znaczenie. Już w lutym i na początku marca spłyną informacje o wynagrodzeniach w gospodarce narodowej, dane płacowe z sektora przedsiębiorstw oraz wstępne odczyty inflacji. Do tego dochodzi nowa projekcja inflacyjna, z którą członkowie RPP zapoznają się na marcowym posiedzeniu.

Ten zestaw danych ma odpowiedzieć na dwa pytania. Po pierwsze, czy grudniowe przyspieszenie płac było jednorazowym wybrykiem, czy początkiem trwalszego trendu. Po drugie, jak zachowuje się inflacja na starcie roku po zmianie wag koszyka inflacyjnego. Bez tych odpowiedzi każda decyzja o obniżce stóp procentowych byłaby ruchem bardziej intuicyjnym niż opartym na faktach.

Z perspektywy rynku marzec wyrasta na naturalny moment do wznowienia obniżek. Nie dlatego, iż coś magicznie się zmieni, ale dlatego, iż wtedy RPP będzie miała pełniejszy obraz sytuacji. Sam prezes NBP dał do zrozumienia, iż przy sprzyjających danych taki ruch jest możliwy, choć tradycyjnie podkreślał warunkowość każdej decyzji.

Warto też zauważyć, iż w samej Radzie istnieją różnice akcentów. Jedni większą wagę przykładają do ryzyka związanego z dynamiką wynagrodzeń, inni bardziej obawiają się nadmiernego schłodzenia gospodarki przy zbyt wysokich realnych stopach procentowych. To sprawia, iż decyzje nie są automatyczne i każdorazowo będą wynikiem kompromisu.

Rynek interpretuje lutową pauzę raczej jako odroczenie niż rezygnację z luzowania polityki pieniężnej. Brak zmiany stóp nie zamyka drogi do obniżek, tylko przesuwa moment decyzji na czas, gdy argumenty będą trudniejsze do podważenia. jeżeli nadchodzące dane potwierdzą scenariusz stopniowego wygaszania presji inflacyjnej i brak narastania spirali płacowej, marzec może stać się początkiem kolejnego etapu cyklu.

Dołącz do nas na Twitterze oraz YouTube i bądź na bieżąco!

Ogromne napływy do BETA ETF – czy to hossa napływowa na GPW?

Pieniądz wraca na warszawską giełdę, i to drzwiami, które jeszcze kilka lat temu były ledwo uchylone.

Styczeń 2026 przyniósł rekordowe napływy do funduszy BETA ETF. Do produktów tej grupy wpłynęło netto prawie 314 mln zł, niemal dziesięć razy więcej niż rok wcześniej. Dla porównania, w styczniu 2025 saldo wpłat wynosiło zaledwie 33 mln zł. Co istotne, nie mówimy o jednorazowym wyskoku. Już od sierpnia 2025 widać było wyraźne przyspieszenie, a w ostatnim kwartale ubiegłego roku miesięczne napływy sięgały około 100 mln zł. Styczeń był więc kolejnym, ale znacznie mocniejszym krokiem.

Struktura tych napływów mówi bardzo dużo o tym, co dzieje się na GPW. Aż 196 mln zł trafiło do ETF-ów opartych na klasycznych polskich indeksach akcji. Drugi największy strumień popłynął do obligacji skarbowych. To nie jest spekulacyjny kapitał szukający szybkiego obrotu, tylko pieniądz budujący długoterminową ekspozycję na polski rynek kapitałowy.

Zarządzający BETA ETF zwracają uwagę, iż kluczową rolę odgrywają rachunki IKE i IKZE. Inwestorzy, którzy wcześniej lokowali środki w globalnych ETF-ach, coraz częściej przenoszą je na produkty oparte o GPW. Powód jest prosty. Polskie indeksy w ostatnim czasie oferują wyższe stopy zwrotu, a dla długoterminowego inwestora emerytalnego liczy się przede wszystkim relacja ryzyka do potencjalnego zysku. Charakterystyczne jest też to, iż za styczniowymi napływami stoi ogromna liczba drobnych transakcji, a nie pojedyncze duże zlecenia. Co więcej, osłabienie dolara dodatkowo skłania inwestorów do przejścia na lokalny rynek, gdzie nie mają bezpośredniej ekspozycji walutowej.

Warto zwrócić uwagę na mechanikę czasową. Wpłaty na IKE i IKZE koncentrują się zwykle w grudniu, kiedy inwestorzy wykorzystują limity. Same inwestycje często następują dopiero w styczniu, co tłumaczy nagły skok aktywności na ETF-ach na początku roku. To sugeruje, iż styczeń nie był przypadkiem, ale efektem przesunięcia decyzji inwestycyjnych w czasie.

Skala obrotów potwierdza zmianę jakościową. W styczniu obroty na BETA ETF sięgnęły 650 mln zł, a liczba transakcji była kilkukrotnie wyższa niż rok wcześniej. Trzy domy maklerskie obsługujące najwięcej rachunków IKE i IKZE odpowiadały za blisko 78% obrotów ETF-ami na GPW, co pokazuje, jak mocno ten segment rynku jest dziś powiązany z długoterminowym oszczędzaniem.

Czy to już hossa napływowa na GPW? Widać klasyczne cechy takiego zjawiska. Kapitał nie tylko reaguje na wzrosty cen, ale zaczyna płynąć szerokim strumieniem do prostych, indeksowych produktów. Nie ma tu narracji o selekcji spółek czy krótkoterminowych okazjach. Jest za to spokojne budowanie pozycji w całym rynku.

Jednocześnie warto zachować proporcje. Napływy do ETF-ów nie są jeszcze masowe w skali całej GPW, ale tempo ich wzrostu jest bardzo wysokie. o ile ten trend się utrzyma, może stać się jednym z najważniejszych czynników wspierających warszawską giełdę w kolejnych latach. Na razie jedno jest pewne. ETF-y przestały być niszowym dodatkiem, a zaczęły realnie wpływać na przepływy kapitału na GPW.

PKO BP wchodzi w nowy segment rynku

Największy bank w Polsce najwyraźniej uznał, iż samo udzielanie kredytów to dziś za mało.

Biuro Maklerskie PKO BP oficjalnie rozwija działalność w obszarze doradztwa finansowego i transakcyjnego. Chodzi o usługi, które do tej pory kojarzyły się raczej z globalnymi bankami inwestycyjnymi, wyspecjalizowanymi instytucjami M&A albo tzw. wielką czwórką doradczą. Teraz chce je oferować także największy polski bank, wykorzystując swoją skalę i bazę klientów korporacyjnych.

Zmiana nie jest przypadkowa. Od końca 2024 roku, gdy stery Biura Maklerskiego PKO BP przejął Samer Masri, pojawiają się wyraźne sygnały dywersyfikacji działalności. Bank wzmacnia zespół, zatrudnia doświadczonych menedżerów i buduje kompetencje wykraczające poza klasyczną obsługę rynku kapitałowego. Jednym z kluczowych nazwisk w tym procesie jest Michał Marczak, dyrektor ds. doradztwa finansowego.

Co dokładnie ma się zmienić? PKO BP chce pomagać firmom nie tylko w emisjach akcji czy obligacji, ale szerzej – w całym procesie pozyskiwania kapitału i inwestorów, także poza giełdą. Chodzi o doradztwo przy fuzjach i przejęciach, sukcesji, przejęciach zagranicznych, finansowaniu dużych inwestycji czy wyborze optymalnej ścieżki rozwoju. Bank podkreśla, iż może zaoferować klientom znacznie więcej niż sam kredyt, łącząc finansowanie z doradztwem strategicznym.

Pierwsze próby już się pojawiły. PKO BP brało udział w przetargu na doradztwo przy strukturyzowaniu finansowania CPK, choć ostatecznie go nie wygrało. Wewnętrznie ten epizod traktowany jest jednak jako dowód, iż organizacyjnie bank jest gotowy do pracy przy dużych i złożonych transakcjach. A takich w najbliższych latach ma być sporo.

PKO BP jasno wskazuje sektory, w których widzi największy potencjał. To m.in. infrastruktura, energetyka, odnawialne źródła energii, magazyny energii oraz szeroko rozumiany sektor zbrojeniowy. W tle jest zmiana globalnych łańcuchów dostaw i rosnąca potrzeba lokalnych inwestycji. Firmy działające w tych branżach będą potrzebowały kapitału na szybkie zwiększenie skali, a przy obecnych wycenach giełda znów zaczyna być dla nich realną opcją.

Co ważne, bank nie chce ograniczać się wyłącznie do największych spółek. Ambicją jest obsługa również firm średnich i mniejszych, które stoją przed etapem dynamicznego wzrostu. Do tego dochodzi wątek sukcesji. Wiele firm budowanych od lat 90. wchodzi dziś w moment zmiany pokoleniowej, a to naturalnie generuje transakcje i zapotrzebowanie na profesjonalne doradztwo. Wbrew pozorom przekazanie władzy w firmie budowanej przez 30 lat to nie jest prosta sprawa.

W tle rysuje się szerszy obraz. PKO BP zakłada, iż polska gospodarka przechodzi z fazy podwykonawczej do bardziej innowacyjno-rozwojowej. Pojawiają się silne krajowe firmy, które chcą podbijać rynki zagraniczne. jeżeli tak się stanie, popyt na doradztwo transakcyjne będzie rósł, bo liczba poważnych graczy w Polsce również wzrośnie. A PKO BP chce być tym podmiotem, który ten popyt zagospodaruje.

Budimex czeka na dekadę boomu inwestycyjnego

Budownictwo w Polsce wchodzi w fazę, na którą czekało od lat, a Budimex chce być jednym z największych beneficjentów tego procesu.

Grupa finalizuje prace nad nową strategią, która ma obejmować horyzont pięciu lat z perspektywą sięgającą całej dekady. Zarząd nie ukrywa ambicji. Po latach wzrostu rzędu 6–7% rocznie Budimex chce przyspieszyć tempo rozwoju, wykorzystując nadchodzącą falę inwestycji infrastrukturalnych, energetycznych i przemysłowych. Jednocześnie najważniejsze zastrzeżenie brzmi jasno. Wzrost ma iść w parze z utrzymaniem bardzo dobrej rentowności.

Na dziś Budimex wchodzi w ten okres z solidną bazą. Portfel zamówień jest wypełniony na 2–3 lata do przodu, a dodatkowo spółka czeka na podpisanie kontraktów o wartości około 6 mld zł. To daje komfort planowania i pozwala myśleć nie tylko o bieżącej realizacji, ale o całym cyklu inwestycyjnym, który dopiero się rozpędza.

Rdzeń działalności pozostaje klasyczny. Budownictwo drogowe, kolejowe i kubaturowe przez cały czas odpowiada za największą część przychodów. Skala udziału Budimeksu w kontraktach GDDKiA i PKP PLK pokazuje, iż spółka pozostaje absolutnym liderem rynku. Jednocześnie zarząd coraz mocniej akcentuje dywersyfikację. Strategia opiera się na pięciu filarach: budownictwie, rynkach zagranicznych, usługach, OZE oraz działalnościach towarzyszących.

Kluczowe jest to, iż Budimex nie chce być wyłącznie wykonawcą. W nowych segmentach celuje w obszary o wysokiej barierze wejścia, gdzie liczą się certyfikacje, know-how i skala organizacyjna. Przykładem jest sektor wojskowy, w którym spółka działa już od kilku lat i posiada wymagane certyfikaty do realizacji zadań niejawnych. Podobnie jest z energetyką jądrową, gdzie wymagania są ekstremalne, ale grupa uważa się za jednego z najlepiej przygotowanych podmiotów w kraju.

Do tego dochodzą porty, offshore, odnawialne źródła energii oraz zupełnie nowy kierunek w postaci centrów danych. W tym ostatnim obszarze Budimex otwarcie mówi, iż interesuje go nie tylko rola wykonawcy, ale także usługodawcy i właściciela infrastruktury. To istotna zmiana narracji, bo oznacza próbę budowania bardziej powtarzalnych strumieni przychodów.

Zarząd nie ucieka jednak od ryzyk. Wskazuje na ostrą konkurencję przetargową, wydłużające się procesy administracyjne i ryzyko kumulacji inwestycji w tym samym czasie. To wszystko może wywierać presję na marże i przepływy pieniężne, choćby w warunkach inwestycyjnego boomu.

Mimo tych wyzwań obraz jest klarowny. Budimex szykuje się na dekadę bardzo dużych inwestycji i chce w niej rosnąć szybciej niż rynek, nie rezygnując z dyscypliny finansowej. Kurs akcji, po roku walki z korektą, wygląda tak, jakby wrócił do trendu wzrostowego i już kilka mu brakuje do nowego szczytu.

Inwestuj z XTB! Podczas rejestracji podaj kod DNARYNKOW i odbierz darmowy kurs inwestowania dla początkujących

Załóż konto na: https://link-pso.xtb.com/pso/aKgIe

Do zarobienia!
Piotr Cymcyk

Porcja informacji o rynku prosto na Twoją skrzynkę w każdą niedzielę o 19:00
67
5
Idź do oryginalnego materiału