Kioti pojedzie na oleju roślinnym, ale… czym adekwatnie jest paliwo HVO 100? Tłumaczymy

3 godzin temu

Kioti oficjalnie dopuściło stosowanie paliwa HVO 100 we wszystkich swoich maszynach z silnikami Diesla. To ważna wiadomość dla rolników, bo oznacza możliwość ograniczenia emisji spalin bez wymiany sprzętu, bez przeróbek i bez rezygnacji z osiągów. A przy okazji – bez konieczności rozstawania się z dobrze znanym silnikiem wysokoprężnym.

W świecie techniki rolniczej nie każda nowość oznacza rewolucję. Czasem to po prostu rozsądny krok naprzód. I właśnie taki ruch wykonało Kioti. Europejski oddział koreańskiego producenta ogłosił, iż wszystkie jego maszyny wyposażone w silniki Diesla mogą być zasilane paliwem HVO 100.

Dotyczy to nie tylko ciągników, ale także ładowarek kompaktowych SSL i CTL, pojazdów użytkowych UTV oraz kosiarek o zerowym promieniu skrętu.

To dobra wiadomość dla tych, którzy chcą ograniczyć ślad węglowy swojego gospodarstwa, ale nie mają ochoty zamieniać sprawdzonego diesla na eksperymentalne rozwiązania. Bo HVO 100 nie wymaga ani nowych wtryskiwaczy, ani tajemnych rytuałów przy zbiorniku paliwa.

Ciągniki Kioti okazały się przysłowiowym czarnym koniem na polskim rynku i sprzedają się coraz lepiej, fot. Adam Ładowski

Czym adekwatnie jest HVO 100?

Skrót HVO oznacza Hydrotreated Vegetable Oil, czyli uwodorniony olej roślinny. Brzmi nieco laboratoryjnie, ale idea jest prosta. To paliwo produkowane z odnawialnych surowców, takich jak zużyte oleje spożywcze, tłuszcze roślinne czy odpady pochodzenia zwierzęcego. Zamiast trafiać na śmietnik, dostają drugie życie – tym razem w zbiorniku ciągnika.

W procesie produkcji surowce te poddawane są obróbce wodorem pod wysokim ciśnieniem. Efektem jest paliwo, które pod względem chemicznym bardzo przypomina klasyczny olej napędowy. Różnica polega na tym, iż jego pochodzenie jest znacznie bardziej przyjazne środowisku.

Dlaczego HVO 100 budzi takie zainteresowanie?

Przede wszystkim ze względu na znacznie lepszy bilans emisji CO₂ w całym cyklu życia paliwa. W porównaniu z tradycyjnym olejem napędowym redukcja emisji może sięgać choćby 80–90 procent.

To wynik, którego nie da się zlekceważyć – zwłaszcza w czasach, gdy rolnictwo coraz częściej musi udowadniać, iż potrafi produkować nie tylko wydajnie, ale i odpowiedzialnie.

HVO 100 spełnia normę EN 15940, czyli europejski standard dla parafinowych paliw dieslowskich. W praktyce oznacza to, iż można je tankować bez żadnych modyfikacji silnika.

Co więcej, paliwo to można mieszać ze zwykłym olejem napędowym w dowolnych proporcjach. jeżeli więc najbliższa stacja z HVO znajduje się nieco dalej niż sklep z częściami do Bizona, nie ma powodów do obaw.

A co z mocą i zużyciem paliwa?

Tu pojawia się pytanie, które każdy rolnik zadaje jako pierwsze: „Dobrze, ale czy to pojedzie?”. Odpowiedź brzmi: tak, i to bez marudzenia. Choć HVO ma nieco niższą gęstość energetyczną niż klasyczny diesel, nowoczesne silniki common-rail radzą sobie z tym bez najmniejszego problemu.

Kioti podkreśla, iż w rzeczywistych warunkach pracy różnice w osiągach są praktycznie niezauważalne. Moc, moment obrotowy i niezawodność pozostają na tym samym poziomie. Silnik przez cały czas robi swoje – tyle iż z mniejszym obciążeniem dla atmosfery.

Które maszyny Kioti mogą pracować na HVO?

Krótka odpowiedź brzmi: wszystkie z silnikami Diesla. Obejmuje to pełną gamę ciągników, ładowarki kompaktowe, pojazdy UTV oraz profesjonalne kosiarki. To ważne, bo pozwala ujednolicić gospodarkę paliwową w gospodarstwie lub firmie usługowej.

Nie trzeba tworzyć osobnych zbiorników, prowadzić skomplikowanej logistyki ani zastanawiać się, który sprzęt może korzystać z nowego paliwa. jeżeli na masce widnieje logo Kioti, a pod nią pracuje diesel – HVO 100 jest mile widziane.

Diesel jeszcze długo nie powiedział ostatniego słowa

Decyzja Kioti pokazuje, iż silnik wysokoprężny wciąż ma przed sobą przyszłość. Oczywiście, elektryfikacja i alternatywne źródła napędu rozwijają się dynamicznie, ale w rolnictwie liczy się przede wszystkim praktyczność. A pod tym względem HVO 100 jest rozwiązaniem wyjątkowo rozsądnym.

Pozwala ograniczyć emisję, wykorzystać istniejący park maszynowy i zachować wszystkie zalety diesla: trwałość, zasięg oraz wysoką wydajność. Innymi słowy – to ewolucja, nie rewolucja. A rolnicy zwykle najbardziej cenią właśnie takie zmiany.

Idź do oryginalnego materiału