Jeszcze niedawno system kaucyjny kojarzył się głównie ze sklepami i oddawaniem butelek przy okazji zakupów. Dziś powoli wchodzi w codzienne życie i zaczyna mieć znaczenie w mniej oczywistych sytuacjach. Najlepiej widać to przy większych uroczystościach. Wesele czy komunia to dobry przykład, bo napojów schodzi tam naprawdę dużo. A skoro każda butelka ma swoją kaucję, końcowy rachunek potrafi wyglądać zupełnie inaczej niż rok temu.
REKLAMA
Zobacz wideo "Gwiazd na miarę Grażyny Torbickiej już nie będzie". Marcin Prokop w "Z bliska"
Dlaczego wesela i komunie drożeją? Napoje podbijają rachunek o kilkaset złotych
System kaucyjny działa w Polsce od października 2025 roku, ale dopiero teraz zaczyna być naprawdę widoczny w portfelach. Mechanizm jest prosty. Do ceny napoju doliczana jest dodatkowa opłata, którą można odzyskać po oddaniu opakowania. Przy codziennych zakupach różnica wydaje się symboliczna. Sytuacja zmienia się przy większych zamówieniach.
Organizacja wesela czy komunii to często kilkaset napojów: woda, soki, napoje gazowane, czasem także piwo w puszkach. Każde opakowanie oznacza kolejne 50 groszy lub złotówkę doliczone do rachunku. Jak podaje Business Insider Polska, przy weselu na około 150 osób liczba opakowań może sięgnąć choćby 346 sztuk, co oznacza dodatkowy koszt rzędu ok. 250 zł jeszcze przed odzyskaniem kaucji.
Teoretycznie pieniądze można odzyskać, ale pod pewnymi warunkami. Opakowania trzeba oddać w dobrym stanie, z czytelnym kodem kreskowym i bez większych zgnieceń. Przy dużych imprezach robi się z tego skomplikowane logistycznie zadanie. Trzeba je zebrać, gdzieś przechować, a potem jeszcze zawieźć do sklepu. To nowy element, o którym wcześniej nikt nie myślał. Nie każda sala weselna czy lokal ma miejsce na takie rzeczy, więc najczęściej ląduje to po stronie organizatorów.
Do tego dochodzi sama logistyka zwrotu. Automaty kaucyjne przyjmują opakowania pojedynczo, co przy kilkuset sztukach oznacza choćby kilkadziesiąt minut stania przy urządzeniu. Zdarza się też, iż maszyny odrzucają część butelek lub puszek, mimo iż pochodzą z legalnej sprzedaży. Wymusza to na nas szukanie innego punktu zwrotu albo rezygnację z części pieniędzy.
Sytuację dostrzega także administracja. Jak przyznała ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska w rozmowie z RMF FM:
Logistykę trzeba poprawić. Poprosiłam Departament Gospodarki Odpadami o rekomendacje. Chcę się spotkać z operatorami.
Na razie jednak system działa w formie przejściowej, a jego ciężar przenosi się na firmy eventowe. To one muszą zdecydować, czy odzyskiwać kaucję kosztem czasu i organizacji, czy potraktować ją jako kolejny wydatek wpisany w budżet wydarzenia.
Ile za talerzyk na wesele?pexels.com/Craig Adderley
Ile kosztuje talerzyk na wesele w 2026 roku? Tanio już było. Komunia też czyści portfel
Organizacja rodzinnego przyjęcia nigdy nie była tania, ale w 2026 roku wyraźnie widać, iż ceny znów poszły w górę. Przy komunii na około 20 osób trudno już zmieścić się w "symbolicznej" kwocie. Jak informuje serwis zlotyaniol.pl, poświęcony organizacji przyjęć komunijnych, choćby skromna wersja startuje w okolicach 5 tys. zł, a przy bardziej rozbudowanej oprawie rachunek potrafi dobić do 10-12 tys. zł. Najwięcej kosztuje tzw. talerzyk. Ceny w restauracjach wahają się dziś od 180 do 350 zł za osobę. A to dopiero początek wydatków.
Na liście gwałtownie pojawiają się kolejne pozycje. Strój dziecka, dodatki, opłaty parafialne i zestaw komunijny potrafią razem zrobić solidną sumę. Sam ubiór to wydatek od kilkuset złotych do choćby ponad tysiąca. Do tego dochodzą tort, zdjęcia i dekoracje. Niby drobiazgi, ale właśnie one najmocniej podbijają końcowy rachunek. Zaproszenia z personalizacją, małe upominki dla gości czy kwiaty dokładają kolejne setki złotych. I nagle okazuje się, iż budżet, który na początku wydawał się wystarczający, zaczyna się rozjeżdżać.
Ślub to już zupełnie inna liga wydatków. Z analizy ponad 200 umów, którą przygotował Dominik Witanowski, właściciel obiektu eventowego na Mazowszu, wynika, iż w 2026 roku samo wesele na 150 osób to koszt rzędu 60-75 tys. zł za salę i catering. Całość bez problemu dobija do 100 tys. zł. W regionie mazowieckim za jednego gościa płaci się najczęściej 400-500 zł i to jeszcze bez alkoholu czy dodatkowych atrakcji.
W takim zestawieniu kilkaset złotych za kaucję może wyglądać jak drobiazg, ale w praktyce dokłada się do już i tak napiętego budżetu. Wesele to zbiór wielu mniejszych kosztów, które sumują się w jedną dużą kwotę. Gdy pojawia się kolejna opłata, choćby niewielka, zaczyna być odczuwalna. Zwłaszcza iż przy organizacji takiej imprezy pieniądze są zwykle rozpisane co do złotówki, więc każda nadwyżka gwałtownie wychodzi na wierzch. Czy w tym roku czeka cię wesele lub komunia? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.

2 godzin temu













