Frank szwajcarski i korona szwedzka wyrastają na główne waluty finansujące strategie carry trade – informuje Bloomberg 15 września, powołując się na rekomendacje Russell Investments, Allianz Global Investors i JPMorgan Chase. Zmiana jest bezpośrednią konsekwencją umocnienia jena, który od lipca zyskał ponad 10 proc. względem dolara, spychając parę USD/JPY poniżej psychologicznego poziomu 155. Jednocześnie dane japońskiego Ministerstwa Finansów potwierdzają, iż eksport Kraju Kwitnącej Wiśni rośnie dwunasty miesiąc z rzędu – o 19,3 proc. rok do roku w sierpniu – co fundamentalnie wspiera mocniejszego jena.
Dla traderów walutowych to tektoniczny zwrot. Przez ponad dwie dekady jen był ulubioną walutą do pożyczania – taniej niż cokolwiek innego, z niemal zerowym kosztem finansowania. Ten układ powoli dobiega końca.
Dlaczego jen przestaje się opłacać
Mechanizm carry trade jest prosty: pożyczasz w walucie o niskiej stopie procentowej, inwestujesz w aktywa denominowane w walucie o wysokiej stopie i zarabiasz na różnicy – pod warunkiem, iż waluta finansująca się nie umacnia. Jen przez lata spełniał ten warunek idealnie. Bank Japonii trzymał stopy blisko zera lub poniżej, a jen systematycznie tracił na wartości.
W 2026 roku ten obraz zmienił się diametralnie. BOJ w czerwcu podniósł stopę procentową do 1,0 proc. – najwyższego poziomu od 1995 roku. Ankieta Reutersa z 1-8 września pokazuje, iż 97 proc. z 68 ankietowanych ekonomistów oczekuje kolejnej podwyżki do 1,25 proc. na posiedzeniu 17-18 września. Co więcej – mediana prognoz zakłada, iż stopa terminalna BOJ sięgnie 1,75 proc. w drugiej połowie 2027 roku, wcześniej niż dotychczas zakładano.
Jednocześnie w sierpniu doszło do wspólnej interwencji walutowej USA i Japonii w celu wsparcia jena – bezprecedensowej od czasu podobnej akcji w 1998 roku. Jak opisał to MUFG Research, „trzecie podejście w końcu sprowadziło USD/JPY poniżej 155″. Para, która jeszcze w lipcu oscylowała w okolicach 162, spadła do 154,50 na początku września i utrzymuje się w okolicach 155. Dla carry traderów to katastrofa – nagły ruch o 7 figur w walucie finansującej potrafi wymazać wiele miesięcy zysków z różnicy stóp.
Frank i korona – nowi faworyci
Bloomberg opisuje formowanie się dwóch obozów wśród dużych graczy. Russell Investments i Allianz Global Investors stawiają na franka szwajcarskiego. JPMorgan preferuje koronę szwedzką i dolara kanadyjskiego.
Logika stojąca za frankiem jest czytelna. Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) obniżył stopę procentową do 0,0 proc. w marcu 2026 roku i według nieoficjalnych informacji Bloomberga zamierza utrzymać ten poziom do końca 2027 roku. To fundamentalna rozbieżność z Japonią, gdzie stopy rosną. Koszt finansowania we franku jest dziś niższy niż w jenie i – co najważniejsze – perspektywa jego wzrostu jest minimalna.
Analitycy ING wprost nazywają franka „nową ulubioną walutą finansującą”. Ich argument: frank jest tańszy od jena w utrzymaniu pozycji, a jednocześnie nie niesie ryzyka interwencji walutowej w stylu tej z sierpnia. SNB co prawda deklaruje gotowość do interwencji na rynku walutowym, ale w odwrotnym kierunku – chce osłabiać franka, nie wzmacniać go. Dla carry tradera to wręcz korzystne.
Korona szwedzka z kolei oferuje inny profil. Riksbank utrzymuje stopę na poziomie 1,75 proc. – wyżej niż SNB, ale z perspektywą dalszego obniżania. Szwecja jest małą, otwartą gospodarką wrażliwą na globalny cykl koniunkturalny, a jej waluta historycznie wykazuje niską zmienność w porównaniu z jenem. JPMorgan rekomenduje koronę jako element zdywersyfikowanego koszyka finansującego, obok dolara kanadyjskiego.
Według danych CFTC fundusze hedgingowe zwiększyły krótkie pozycje netto we franku do niemal dwumiesięcznego szczytu w tygodniu kończącym się 11 sierpnia – co sygnalizowało masowe budowanie pozycji carry z frankiem jako walutą finansującą. Od tego czasu trend się utrzymuje.
Japonia eksportuje jak szalona – i to wspiera jena
Jednocześnie japoński eksport wzrósł w sierpniu o 19,3 proc. rok do roku, do 10 048,4 mld JPY – powyżej konsensusu rynkowego (18,2 proc.) i dwunasty miesiąc z rzędu. Eksport do USA wystrzelił o 24,9 proc., do Chin o 20,6 proc., do ASEAN o 22,3 proc. To także pomaga jenowi.
Motorem wzrostu są półprzewodniki i sprzęt do ich produkcji. Eksport maszyn elektrycznych (w tym chipów) skoczył o 31,5 proc., a samego sprzętu do produkcji półprzewodników – o ponad 40 proc. To efekt globalnego boomu na sztuczną inteligencję, który napędza popyt na japońskie urządzenia litograficzne i testujące – segment, w którym firmy takie jak Tokyo Electron czy Advantest nie mają sobie równych.
Silny eksport to silny popyt na jena – importerzy muszą kupować japońską walutę, by płacić za towary. W połączeniu z rosnącymi stopami procentowymi BOJ i interwencjami walutowymi tworzy to środowisko, w którym pożyczanie w jenie staje się coraz bardziej ryzykowne.
Paradoksalnie, eksportowi sprzyja fakt, iż jen wciąż jest relatywnie słaby historycznie. Kurs USD/JPY na poziomie 155 to przez cały czas o ponad 25 proc. słabiej niż przed pandemią (około 110). Japońscy eksporterzy korzystają z tej przewagi cenowej, jednocześnie napędzając fundamenty, które jena wzmacniają. To klasyczna pętla samonapędzająca się – im lepszy eksport, tym silniejsze fundamenty dla jena, tym większe ryzyko dla carry trade.
Sygnał dla rynku: reżim się zmienia
Zmiana dominującej waluty finansującej carry trade to nie jest codzienne wydarzenie. Jen pełnił tę funkcję niemal nieprzerwanie od połowy lat 90. Przejście na franka i koronę sygnalizuje, iż rynek wycenia fundamentalną zmianę reżimu w Japonii – kraj chronicznej deflacji i zerowych stóp zaczyna wyglądać jak normalna gospodarka z cyklem podwyżek.
Dla inwestorów na rynku forex najważniejsze daty w najbliższych dniach to 17-18 września (decyzja BOJ), 18 września (decyzja Fed) i 24 września (decyzja Riksbanku). jeżeli BOJ podniesie stopy, Fed wstrzyma się z obniżką, a Riksbank zasygnalizuje dalsze cięcia – carry trade z koroną jako walutą finansującą i dolarem lub walutami EM jako celami stanie się konsensusowym zakładem na czwarty kwartał.

11 godzin temu






