Koniec ery „trójek”. Sieci handlowe bezwzględnie wycofują jaja klatkowe ze sprzedaży

7 godzin temu
Zdjęcie: Koniec ery „trójek”. Sieci handlowe bezwzględnie wycofują jaja klatkowe ze sprzedaży


Kolejne duże sieci handlowe w Polsce publikują ostateczne listy i harmonogram wycofywania ze sprzedaży jaj z chowu klatkowego. Dla hodowców drobiu to twardy i jasny sygnał, iż transformacja systemów utrzymania kur niosek przestała być biznesową alternatywą, a stała się rynkowym wymogiem „być albo nie być”.

Dyskonty i supermarkety zamykają półki przed klatkami

Rosnąca presja ze strony konsumentów oraz organizacji prozwierzęcych sprawiła, iż giganci handlu detalicznego masowo wdrażają nowe, rygorystyczne polityki zakupowe. Zdecydowana większość największych sieci w kraju zadeklarowała całkowite wycofanie świeżych jaj oznaczonych cyfrą „3” najpóźniej do końca 2025 roku, a na czarnej liście znalazły się niemal wszystkie najważniejsze supermarkety. Co gorsza dla producentów, restrykcje te przestają dotyczyć wyłącznie surowych jaj w wytłoczkach – dyskonty coraz częściej żądają, by również w produktach gotowych ich marek własnych (jak majonezy, makarony czy ciastka) używano wyłącznie jaj z chowu alternatywnego.

Kosztowna transformacja na barkach hodowców

Dla polskich rolników, z których ogromna część wciąż opiera swój dochód na niezwykle wydajnych klatkach wzbogaconych, nowe wytyczne to prawdziwe trzęsienie ziemi. Przejście na chów ściółkowy („2”), wolnowybiegowy („1”) lub ekologiczny („0”) wymusza gruntowną przebudowę całych obiektów, potężne zmniejszenie obsady ptaków, co drastycznie ucina rentowność z metra kwadratowego kurnika. Brutalna prawda jest taka, iż koszty tej ekologicznej rewolucji spadają niemal w 100 procentach na producentów. Wielu gospodarzy staje dziś przed dramatycznym wyborem: zadłużać się na miliony złotych w dobie drogich kredytów czy zaryzykować powolne wygaszanie produkcji i utratę płynności.

Eksport i przemysł ostatnią deską ratunku

Mimo twardego stanowiska detalistów, chów klatkowy natychmiastowo nie wyparuje z polskiego krajobrazu. Ferrmy, które z powodów finansowych lub logistycznych nie będą w stanie zmodernizować produkcji, zostaną brutalnie wypchnięte z półek sklepowych i zmuszone do poszukiwania nowych odbiorców. Głównym wentylem bezpieczeństwa pozostanie szeroko pojęty przemysł przetwórczy, branża gastronomiczna (HoReCa) oraz rynki eksportowe poza Unię Europejską, gdzie wymogi dobrostanowe wciąż są luźniejsze. Trzeba mieć jednak świadomość, iż walka na rynku hurtowym oznacza najczęściej znacznie niższe marże i bezwzględną konkurencję wyłącznie samą ceną.

Idź do oryginalnego materiału