Na rynku żywności coraz częściej pojawiają się produkty, które z prawdziwym miodem mają kilka wspólnego, a mimo to wykorzystują jego nazwę. Dla pszczelarzy to nie tylko problem wizerunkowy, ale realne zagrożenie dla uczciwej konkurencji. Resort rolnictwa stawia sprawę jasno: „miód” to nie chwyt marketingowy – to kategoria ściśle chroniona prawem.
Koniec oszustw na miodzie. Nowe stanowisko uderza w podróbki i chroni pszczelarzyMiód to tylko to, co wytworzą pszczoły
Podstawą jest definicja wynikająca z przepisów unijnych i krajowych. Miód to naturalny produkt wytworzony przez pszczoły Apis mellifera – z nektaru roślin lub innych naturalnych źródeł, przetworzony i dojrzewający w plastrach.
Nie ma tu miejsca na interpretację ani „produkty podobne”.
Jeśli nie powstał w ulu – nie jest miodem.
To najważniejsze także dla rynku pszczelarskiego w Polsce, gdzie jakość i pochodzenie produktu coraz częściej decydują o cenie i zaufaniu konsumentów.
„Miód sztuczny”? To może wprowadzać w błąd
Szczególne kontrowersje budzi stosowanie nazw typu „miód sztuczny”. Choć brzmią niewinnie, w praktyce mogą dezorientować kupujących.
Dlaczego?
• słowo „miód” działa jako główny komunikat dla konsumenta
• przymiotnik „sztuczny” nie niweluje skojarzenia z produktem pszczelim
• klient może nieświadomie kupić wyrób na bazie cukru lub syropów
Stanowisko jest jednoznaczne: takie oznaczenia nie powinny funkcjonować w obrocie detalicznym.
Nomenklatura CN to nie etykieta dla klienta
Część producentów powołuje się na klasyfikację CN, gdzie funkcjonuje pojęcie „miód sztuczny”. Jednak to wyłącznie narzędzie statystyczno-celne.
Nie ma ono zastosowania w oznakowaniu żywności dla konsumenta.
To ważna informacja dla branży – przepisy handlowe i etykietowanie rządzą się innymi zasadami niż klasyfikacje taryfowe.
Jasne zasady gry – ochrona dla uczciwych producentów
Minister rolnictwa Stefan Krajewski podkreśla wprost:
„Konsument ma prawo wiedzieć, co kupuje. Etykieta ma informować, a nie wprowadzać w błąd.”
Dla pszczelarzy to dobra wiadomość.
Ograniczenie nadużyć nazewnictwa oznacza:
• większą przejrzystość rynku
• ochronę renomy prawdziwego miodu
• mniejszą konkurencję ze strony tanich zamienników
Jak nazywać produkty „miodopodobne”?
Rozwiązanie jest proste – i zgodne z prawem. Zamiast używać słowa „miód”, producenci powinni stosować nazwy opisowe, np.:
• „syrop cukrowy o smaku miodowym”
• „aromatyzowany syrop cukrowy”
• inne określenia oddające rzeczywisty skład i technologię
To nie tylko wymóg formalny, ale też element budowania uczciwego rynku.
Co to oznacza dla pszczelarzy?
Zmiany w interpretacji przepisów to sygnał, iż rynek zaczyna się porządkować. W czasach rosnących kosztów produkcji, presji importowej i walki o konsumenta, każde wzmocnienie pozycji prawdziwego miodu ma znaczenie.
Dla gospodarstw pasiecznych to szansa, by jeszcze mocniej podkreślać:
• naturalne pochodzenie produktu
• lokalność i jakość
• przewagę nad wyrobami przemysłowymi

2 godzin temu






