Koniec oszustw na miodzie. Nowe prawo uderza w podróbki i chroni pszczelarzy

2 godzin temu

Na rynku żywności coraz częściej pojawiają się produkty, które z prawdziwym miodem mają kilka wspólnego, a mimo to wykorzystują jego nazwę. Dla pszczelarzy to nie tylko problem wizerunkowy, ale realne zagrożenie dla uczciwej konkurencji. Resort rolnictwa stawia sprawę jasno: „miód” to nie chwyt marketingowy – to kategoria ściśle chroniona prawem.

Koniec oszustw na miodzie. Nowe stanowisko uderza w podróbki i chroni pszczelarzy

Miód to tylko to, co wytworzą pszczoły

Podstawą jest definicja wynikająca z przepisów unijnych i krajowych. Miód to naturalny produkt wytworzony przez pszczoły Apis mellifera – z nektaru roślin lub innych naturalnych źródeł, przetworzony i dojrzewający w plastrach.

Nie ma tu miejsca na interpretację ani „produkty podobne”.
Jeśli nie powstał w ulu – nie jest miodem.

To najważniejsze także dla rynku pszczelarskiego w Polsce, gdzie jakość i pochodzenie produktu coraz częściej decydują o cenie i zaufaniu konsumentów.

„Miód sztuczny”? To może wprowadzać w błąd

Szczególne kontrowersje budzi stosowanie nazw typu „miód sztuczny”. Choć brzmią niewinnie, w praktyce mogą dezorientować kupujących.

Dlaczego?
• słowo „miód” działa jako główny komunikat dla konsumenta
• przymiotnik „sztuczny” nie niweluje skojarzenia z produktem pszczelim
• klient może nieświadomie kupić wyrób na bazie cukru lub syropów

Stanowisko jest jednoznaczne: takie oznaczenia nie powinny funkcjonować w obrocie detalicznym.

Nomenklatura CN to nie etykieta dla klienta

Część producentów powołuje się na klasyfikację CN, gdzie funkcjonuje pojęcie „miód sztuczny”. Jednak to wyłącznie narzędzie statystyczno-celne.

Nie ma ono zastosowania w oznakowaniu żywności dla konsumenta.

To ważna informacja dla branży – przepisy handlowe i etykietowanie rządzą się innymi zasadami niż klasyfikacje taryfowe.

Jasne zasady gry – ochrona dla uczciwych producentów

Minister rolnictwa Stefan Krajewski podkreśla wprost:
„Konsument ma prawo wiedzieć, co kupuje. Etykieta ma informować, a nie wprowadzać w błąd.”

Dla pszczelarzy to dobra wiadomość.
Ograniczenie nadużyć nazewnictwa oznacza:
• większą przejrzystość rynku
• ochronę renomy prawdziwego miodu
• mniejszą konkurencję ze strony tanich zamienników

Jak nazywać produkty „miodopodobne”?

Rozwiązanie jest proste – i zgodne z prawem. Zamiast używać słowa „miód”, producenci powinni stosować nazwy opisowe, np.:

„syrop cukrowy o smaku miodowym”
„aromatyzowany syrop cukrowy”
• inne określenia oddające rzeczywisty skład i technologię

To nie tylko wymóg formalny, ale też element budowania uczciwego rynku.

11 koszy na śmieci w każdym domu? Internet straszy, a prawda jest inna

Co to oznacza dla pszczelarzy?

Zmiany w interpretacji przepisów to sygnał, iż rynek zaczyna się porządkować. W czasach rosnących kosztów produkcji, presji importowej i walki o konsumenta, każde wzmocnienie pozycji prawdziwego miodu ma znaczenie.

Dla gospodarstw pasiecznych to szansa, by jeszcze mocniej podkreślać:
• naturalne pochodzenie produktu
• lokalność i jakość
• przewagę nad wyrobami przemysłowymi

Idź do oryginalnego materiału