Rekordowo niska rentowność, wyprzedaż rezerw i masowy pivot w stronę AI. Luty 2026 odsłania głębokie pęknięcia w ekonomice górnictwa kryptowalut.
Dla sektora wydobycia Bitcoina luty 2026 roku zapisuje się jako miesiąc próby. Kombinacja gwałtownego spadku ceny flagowej kryptowaluty, historycznie wysokiego poziomu trudności sieci oraz malejących przychodów na jednostkę mocy obliczeniowej zepchnęła wielu operatorów poniżej progu rentowności. Symbolem narastającego kryzysu stała się decyzja Bitdeer, jednego z największych publicznych górników, o całkowitej likwidacji korporacyjnego portfela BTC, co sprowadziło saldo firmy do zera. Branża, która jeszcze kilkanaście miesięcy temu cieszyła się rekordowymi marżami, dziś masowo szuka ratunku w centrach danych obsługujących modele sztucznej inteligencji.
Cena w dół, trudność w górę – nożyce się domykają
Bitcoin rozpoczął 2026 rok notowaniami w okolicach 90 000 USD, by do połowy lutego spaść poniżej 63 000 USD, poziomu najniższego od momentów paniki wywołanej upadkiem FTX pod koniec 2022 roku. Wpłynęło na to szereg czynników – od odpływów z amerykańskich spotowych ETF-ów na BTC (szacowanych na łącznie 8,5 mld USD od października 2025), przez rosnącą presję sprzedażową ze strony górników, po globalne obawy makroekonomiczne związane z nowymi cłami administracji Trumpa i napięciami wokół Iranu. To potęgowało wyprzedaż. W chwili publikacji niniejszego tekstu BTC notowany jest ponownie w rejonie 68 000-69 000 USD po dynamicznym odbiciu z wtorkowego dna, ale dla znacznej części sektora wydobywczego choćby ta cena pozostaje problematyczna.
Trudność wydobycia, automatycznie korygowana przez protokół co 2016 bloków (mniej więcej co dwa tygodnie), przeszła w lutym przez dramatyczną huśtawkę. Na początku miesiąca, po tym jak zimowe burze w Stanach Zjednoczonych zmusiły duże farmy do tymczasowego wyłączenia maszyn, trudność spadła o 11,16% – do ok. 125,86 bln. Był to największy spadek od czasu chińskiego zakazu kopania w 2021 roku. Gdy jednak moc obliczeniowa wróciła do sieci, korekta z 19 lutego przyniosła odwrócenie trendu: trudność wystrzeliła o 14,73% do 144,4 bln – co stanowi największy bezwzględny przyrost od maja 2021 roku, jak zauważył CoinDesk. Ten mechanizm działa z opóźnieniem: sieć stała się trudniejsza, ponieważ hashrate wcześniej się odbudował, a nie dlatego, iż ekonomika kopania uległa poprawie.
Hashprice na historycznym dnie
Kluczowy wskaźnik rentowności branży – hashprice, mierzony w dolarach na petahash na dzień, po korekcie trudności w górę spadł poniżej 30 USD/PH/dzień, balansując tuż nad historycznym minimum. Rekordowo niski odczyt ok. 35 USD/PH/dzień zanotowano już 10 lutego, a kolejne tygodnie nie przyniosły odczuwalnej poprawy. Opłaty transakcyjne, które teoretycznie mogłyby kompensować malejącą premię blokową, stanowią zaledwie ok. 0,48% całkowitych wpływów górników – wynika z danych Hashrate Index za połowę lutego. Oznacza to, iż operatorzy są niemal całkowicie zależni od subsydium blokowego wynoszącego 3,125 BTC (efekt halvingu z kwietnia 2024 roku) oraz od ceny spotowej Bitcoina.
Szacunki branżowe wskazują, iż koszt wyprodukowania jednego BTC w 2026 roku waha się – w zależności od efektywności sprzętu i ceny energii – od 40 000 do ponad 80 000 USD. MacroMicro szacuje średni koszt wydobycia choćby na ok. 87 700 USD, co przy cenie Bitcoina ~65 000-68 000 USD oznacza, iż wskaźnik kosztu do ceny przekracza 1,3. Inaczej mówiąc: statystyczny górnik traci ponad 30 centów na każdym dolarze przychodu. W Ameryce Północnej, gdzie koszt energii oscyluje wokół 0,12-0,18 USD/kWh, próg rentowności sięga 68 000-72 000 USD za BTC. W Europie Zachodniej z cenami prądu >0,20 USD/kWh sytuacja pozostało gorsza.
Branżowa kapitulacja, Bitdeer zeruje portfel
Symbolem głębokości kryzysu jest decyzja singapurskiego Bitdeer Technologies (NASDAQ: BTDR). Jak ujawniono 21 lutego, spółka sprzedała 189,8 świeżo wykopanych BTC oraz dodatkowe 943,1 BTC z rezerw, sprowadzając swoje korporacyjne zasoby do zera – co stanowi radykalne odejście od obowiązującej w branży strategii HODL. Transakcja, przeprowadzona w ciągu ośmiu tygodni systematycznych wyprzedaży, miała na celu zbudowanie płynności pod konwersję modelu biznesowego. Równolegle firma ogłosiła powiększoną emisję zamiennych obligacji uprzywilejowanych o wartości 325 mln USD, z których środki mają zasilić budowę infrastruktury AI.
Bitdeer nie jest odosobnionym przypadkiem. Publiczne spółki wydobywcze, w tym TeraWulf, Bitfarms, Riot Platforms i Core Scientific, coraz intensywniej wyprzedają wydobyte BTC lub relokują zasoby w kierunku centrów danych AI. Analitycy CNBC, powołując się na dane branżowe, ocenili 24 lutego wprost: „kopanie Bitcoina przestało być rentowne” przy ówczesnym kursie poniżej 63 000 USD i obecnych poziomach trudności sieci.
Wielki pivot – od SHA-256 do GPU dla sztucznej inteligencji
Kryzys rentowności nakłada się na trend strukturalny, który nabiera tempa od drugiej połowy 2025 roku: masową transformację firm wydobywczych w operatorów centrów danych dla modeli AI. Przychody z klasycznego kopania BTC, stanowiące jeszcze na początku 2025 roku ok. 85% łącznych wpływów branży, mają spaść poniżej 20% do końca bieżącego roku w przypadku spółek, które podpisały kontrakty na usługi high-performance computing (HPC).
Core Scientific, który jeszcze dwa lata temu przeszedł przez postępowanie upadłościowe w Chapter 11, buduje w tej chwili 400 MW nowej mocy dedykowanej wyłącznie obliczeniom AI. To czyni go jednym z największych beneficjentów tego trendu, przy rocznych przychodach przekraczających 510 mln USD. Bitdeer finansuje z emisji obligacji budowę własnej platformy obliczeniowej. Galaxy Digital przekształcił centrum danych Helios, a WIRED opisał to zjawisko jako przemianę „kopalń BTC w fabryki AI”. Logika ekonomiczna jest prosta: kontrakt na colocation lub hosting GPU dla klienta korporacyjnego generuje przewidywalny, denominowany w dolarach strumień przychodów, niezależny od wahań kursu kryptowaluty i trudności protokołu.
Czy stres górników zwiastuje dno cenowe?
Historia rynku kryptowalut sugeruje, iż okresy ekstremalnego stresu górniczego, często zbiegają się z lokalnymi dołkami cenowymi Bitcoina. Obecna faza kapitulacji, mierzona odwróceniem wskaźnika Hash Ribbons (średnia 30-dniowa hashrate’u spadająca poniżej 60-dniowej), trwa nieprzerwanie od końca listopada 2025 roku i zbliża się do jednej z najdłuższych w historii. W tym czasie BTC spadł z ok. 90 000 do minimum na poziomie ok. 60 000 USD.
VanEck, w swoim raporcie ChainCheck z połowy lutego, przeanalizował 12 historycznych epizodów znaczącego spadku hashrate’u i stwierdził, iż mediana 90-dniowej stopy zwrotu po takim okresie kształtowała się na poziomie „wysokich czterdziestu procent”. Mechanizm jest następujący: gdy marginalni górnicy wyłączają maszyny i sprzedają rezerwy, podaż wydobywcza się kurczy. Protokół reaguje obniżeniem trudności, co mechanicznie poprawia ekonomikę operatorów i zmniejsza presję na wyprzedaż. Narzędzia prognostyczne wskazują na kolejny spadek trudności – rzędu 11% – na początku marca, co mogłoby przynieść ulgę bez konieczności wzrostu ceny BTC.
Środowe odbicie Bitcoina o ponad 7% w 24 godziny, do poziomu ok. 68 500 USD, częściowo wpisuje się w tę tezę. Bezpośrednią przyczyną były silne wyniki Nvidii, poprawa nastrojów po przemówieniu Trumpa o stanie państwa oraz realizacja zysków z pozycji krótkich. Niemniej analitycy zarysowują trzy scenariusze na kolejne 90 dni: optymistyczny (spadek trudności przy stabilizacji popytu ETF – BTC +10% do +35%), neutralny (stopniowy reset przy zmiennym popycie – BTC od -5% do +20%) oraz pesymistyczny (dalsze odpływy z ETF-ów i pogorszenie nastrojów makro – BTC choćby -30%).
Co to oznacza dla inwestorów
Kryzys rentowności kopania Bitcoina w lutym 2026 roku to nie tylko problem techniczny kilkunastu notowanych na giełdzie spółek wydobywczych. To sygnał o napięciach strukturalnych w całym ekosystemie kryptowalut, które mają bezpośrednie przełożenie inwestycyjne.
Akcje spółek miningowych, niegdyś traktowane jako lewarowany proxy na BTC, coraz bardziej różnicują się pod względem modelu biznesowego. Inwestorzy powinni rozróżniać między „czystymi górnikami”, których los zależy wyłącznie od hashprice’u, a spółkami, które z sukcesem dywersyfikują się w kierunku AI i HPC. Te drugie mogą zyskać na reratingu, niezależnie od krótkoterminowego zachowania kursu Bitcoina.
Presja sprzedażowa ze strony górników stanowi istotny, choć często niedoceniany czynnik podażowy. Gdy firmy takie jak Bitdeer zerują rezerwy, rynek absorbuje dodatkową podaż BTC, co – przy słabych napływach do ETF-ów – może pogłębiać korekty cenowe. Jednak historyczne analogie sugerują, iż szczyt tej presji bywa jednocześnie punktem wyczerpania sprzedających.
Sam protokół Bitcoina działa jak wbudowany mechanizm samoregulacji. Halving z 2024 roku zmniejszył nagrodę blokową do 3,125 BTC, a rosnąca trudność sieci eliminuje najsłabszych graczy, co paradoksalnie wzmacnia pozycję pozostałych operatorów. Dla inwestora długoterminowego najważniejsze pytanie brzmi nie „czy kopanie jest dziś opłacalne”, ale „jak gwałtownie rynek znajdzie nową równowagę między podażą, kosztami produkcji a popytem instytucjonalnym”. Odpowiedź na to pytanie może nadejść w ciągu najbliższych tygodni – wraz z marcową korektą trudności i kolejną falą danych o napływach do spotowych ETF-ów.
Źródła: CNBC, CoinDesk, Hashrate Index, VanEck

10 godzin temu