Walka o dostęp do ziemi nabiera nowego wymiaru. Tym razem nie chodzi o grunty orne, ale o łąki i pastwiska, które dla wielu gospodarstw są fundamentem produkcji zwierzęcej. Coraz częściej pojawia się pytanie: czy państwowe użytki zielone trafiają tam, gdzie są naprawdę potrzebne?
Kto powinien mieć pierwszeństwo do łąk z KOWR? Hodowcy stawiają sprawę jasnoGłos w tej sprawie zabrała Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny, kierując apel do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa o zmianę zasad przetargów.
Pasza zaczyna się od ziemi
Dla gospodarstw utrzymujących bydło, owce czy kozy dostęp do trwałych użytków zielonych nie jest dodatkiem – to warunek utrzymania produkcji. Bez łąk i pastwisk rośnie uzależnienie od rynku pasz, a wraz z nim koszty.
W praktyce oznacza to jedno: mniej własnej paszy to niższa opłacalność i większe ryzyko produkcji.
Dlatego – jak podkreślają przedstawiciele branży – sposób rozdysponowania gruntów z zasobu KOWR ma bezpośredni wpływ na przyszłość wielu gospodarstw, szczególnie rodzinnych.
Problem przetargów: ziemia nie zawsze trafia do hodowców
Obecny system przetargowy coraz częściej budzi kontrowersje. Zdarza się, iż łąki i pastwiska dzierżawią podmioty, które nie prowadzą produkcji zwierzęcej.
Efekt? Hodowcy, którzy realnie potrzebują tych gruntów:
- muszą ograniczać produkcję,
- kupują drogie pasze z zewnątrz,
- tracą konkurencyjność.
Jak zauważa Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny, taka sytuacja prowadzi do nieracjonalnego wykorzystania użytków zielonych i osłabia lokalne rolnictwo.
Postulat: pierwszeństwo dla tych, którzy produkują
Środowisko hodowców proponuje konkretne zmiany. najważniejszy postulat to wprowadzenie preferencji dla rolników utrzymujących zwierzęta przy przetargach na dzierżawę łąk i pastwisk.
Wśród propozycji pojawiają się m.in.:
- premiowanie gospodarstw w zależności od skali produkcji (np. liczby DJP),
- organizowanie przetargów ograniczonych dla hodowców z danej gminy lub powiatu,
- uwzględnianie realnego zapotrzebowania paszowego gospodarstwa.
To podejście ma jeden cel – powiązać dostęp do ziemi z rzeczywistą produkcją rolną.
Stawka jest większa niż tylko dzierżawa
Zmiana zasad to nie tylko kwestia wygody dla hodowców. W grę wchodzą znacznie szersze konsekwencje:
- bezpieczeństwo żywnościowe,
- utrzymanie produkcji zwierzęcej w Polsce,
- ochrona trwałych użytków zielonych,
- stabilność gospodarstw rodzinnych.
Łąki i pastwiska pełnią też istotną rolę środowiskową – ich adekwatne użytkowanie wpływa na retencję wody, bioróżnorodność i strukturę gleby.
Decyzja po stronie KOWR
Apel trafił do Dyrektora Generalnego KOWR i wpisuje się w szerszą debatę o tym, kto powinien mieć priorytet w dostępie do państwowej ziemi.
Dla wielu gospodarstw odpowiedź jest oczywista:
ziemia paszowa powinna trafiać do tych, którzy rzeczywiście karmią nią zwierzęta.
To spór, który może przesądzić o przyszłości produkcji zwierzęcej w Polsce – zwłaszcza w czasach rosnących kosztów i coraz większej presji rynkowej.

2 godzin temu







