Kupujesz piwo? Sprawdź etykietę. Kontrola ujawniła poważne błędy

3 godzin temu

Piwo należy do najczęściej wybieranych napojów alkoholowych, ale jego etykieta nie zawsze mówi konsumentowi całą prawdę. Najnowsza kontrola Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych pokazuje, iż problem nie dotyczy pojedynczych przypadków. Nieprawidłowości stwierdzono w 60 ze 134 skontrolowanych podmiotów, czyli u niemal 45 proc. sprawdzonych sklepów i lokali gastronomicznych.

Kupujesz piwo? Sprawdź etykietę. Kontrola ujawniła poważne błędy

Kontrola objęła zarówno sprzedaż detaliczną, jak i gastronomię. Sprawdzano nie tylko to, co widzi konsument na etykiecie lub w menu, ale także zgodność deklaracji producenta z rzeczywistymi parametrami piwa. Wnioski są jednoznaczne: oznaczenie piwa przez cały czas bywa nierzetelne, a konsument może zostać wprowadzony w błąd już na etapie wyboru produktu.

Piwo znane od wieków, ale bez jednej ustawowej definicji

Choć piwo jest jednym z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych napojów na świecie, polskie przepisy nie określają dziś jednej, szczegółowej definicji jego składu i jakości handlowej. Nazwa „piwo” ma więc w praktyce charakter zwyczajowy.

Tradycyjnie za piwo uznaje się napój otrzymany w wyniku fermentacji alkoholowej brzeczki piwnej przy udziale drożdży piwowarskich. Podstawą produkcji są woda, słód i chmiel. To jednak tylko punkt wyjścia, bo współczesny rynek piwa jest znacznie bardziej zróżnicowany.

Obok klasycznych lagerów, piw pszenicznych, stoutów czy lambików coraz większe znaczenie mają piwa kraftowe oraz bezalkoholowe. Producenci eksperymentują z recepturami, dodatkami i stylem warzenia. To daje konsumentowi większy wybór, ale jednocześnie zwiększa znaczenie prawidłowego oznakowania.

Co może znaleźć się w składzie piwa?

Wbrew potocznemu przekonaniu piwo nie zawsze powstaje wyłącznie z wody, słodu, chmielu i drożdży. W produkcji mogą być stosowane również surowce niesłodowane, takie jak jęczmień, pszenica, ryż czy kukurydza. W recepturach pojawiają się też cukier, syropy skrobiowe oraz dozwolone dodatki, m.in. karmel czy substancje stabilizujące.

Samo stosowanie takich składników nie jest automatycznie nieprawidłowością. Problem zaczyna się wtedy, gdy konsument nie otrzymuje rzetelnej informacji albo gdy nazwa, grafika lub opis produktu sugerują coś innego niż faktyczny charakter piwa.

Etykieta nie jest reklamą. Musi informować rzetelnie

Etykieta piwa pełni funkcję marketingową, ale przede wszystkim powinna być źródłem konkretnych informacji. Nie może sugerować cech, których produkt nie posiada, ani ukrywać danych istotnych dla konsumenta.

Na oznakowaniu piwa powinny znaleźć się m.in. nazwa produktu, dane dotyczące jego rodzaju i sposobu przetwarzania, informacja o alergenach, zawartość alkoholu w przypadku piw powyżej 1,2 proc., ilość netto, data minimalnej trwałości, warunki przechowywania oraz dane producenta lub podmiotu odpowiedzialnego.

Jeżeli brak kraju pochodzenia mógłby wprowadzić kupującego w błąd, taka informacja również powinna zostać podana. Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy nazwa, grafika lub opis sugerują konkretny region albo tradycję wytwarzania.

Skład piwa nie zawsze musi być podany

Wielu konsumentów może być zaskoczonych, iż w przypadku piw zawierających więcej niż 1,2 proc. alkoholu producent nie ma obowiązku podawania pełnego wykazu składników ani wartości odżywczej. Część browarów robi to dobrowolnie, często podkreślając prostą recepturę albo kaloryczność produktu.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku piw bezalkoholowych oraz piw o zawartości alkoholu nieprzekraczającej 1,2 proc.. Tutaj wykaz składników oraz wartość odżywcza są obowiązkowe. Jest to szczególnie istotne, ponieważ w tej grupie produktów częściej mogą pojawiać się substancje słodzące, konserwanty lub inne dodatki technologiczne.

Alergeny muszą być wskazane jasno

Nawet wtedy, gdy producent nie musi podawać pełnego składu, nie może pominąć informacji o alergenach. W przypadku piwa najczęściej chodzi o składniki zbożowe, m.in. słód jęczmienny, pszenicę lub płatki owsiane.

IJHARS zwraca uwagę, iż samo określenie „słód” jest niewystarczające. Konsument musi wiedzieć, z jakiego zboża pochodzi składnik mogący powodować alergię lub reakcję nietolerancji. o ile skład jest podany, alergeny powinny być wyraźnie wyróżnione, np. pogrubioną czcionką. jeżeli składu nie ma, informacja powinna pojawić się w formie czytelnego komunikatu, np. „zawiera słód jęczmienny”.

Piwo lane też musi być adekwatnie opisane

Obowiązki informacyjne nie kończą się na butelce czy puszce. W przypadku piwa lanego konsument również powinien mieć dostęp do podstawowych danych. Informacje te powinny być widoczne w miejscu sprzedaży, np. w menu, na tablicy albo przy nalewaku.

Dotyczy to przede wszystkim nazwy piwa, zawartości alkoholu, informacji o alergenach oraz nazwy producenta. W przypadku piw do 1,2 proc. alkoholu konieczne jest również podanie składu. Brak tych danych może oznaczać naruszenie zasad informowania konsumenta.

IJHARS skontrolowała sklepy i lokale gastronomiczne

Ostatnia kontrola IJHARS objęła 134 podmioty. Wśród nich były 52 sklepy oraz 82 lokale gastronomiczne. Nieprawidłowości wykryto w 60 podmiotach, w tym w 18 sklepach i 42 lokalach gastronomicznych.

W zakresie parametrów fizykochemicznych zakwestionowano 10,1 proc. partii, natomiast w zakresie znakowania aż 38 proc. partii. To pokazuje, iż największy problem dotyczy nie tyle samej produkcji, ile informacji przekazywanej konsumentowi.

Alkohol i ekstrakt nie zawsze zgadzały się z deklaracją

W części skontrolowanych partii stwierdzono rozbieżności między deklaracją na etykiecie a wynikami badań. Dotyczyło to m.in. zaniżonego lub zawyżonego ekstraktu brzeczki podstawowej.

To istotny parametr, ponieważ ekstrakt wpływa na charakter piwa – jego pełnię, intensywność i odbiór smakowy. Im wyższy ekstrakt, tym piwo zwykle jest bardziej treściwe i wyraźniejsze w smaku.

Inspektorzy wykryli także przypadki, w których rzeczywista zawartość alkoholu była niższa lub wyższa niż podana na etykiecie. Dla konsumenta taka informacja ma podstawowe znaczenie, dlatego musi być zgodna z rzeczywistością.

Piwo niefiltrowane i niepasteryzowane bez drożdży

Jedna z partii miała nieprawidłowe parametry mikrobiologiczne. Chodziło o produkt deklarowany jako niefiltrowany i niepasteryzowany, w którym nie stwierdzono obecności drożdży.

To istotne, bo takie określenia budują konkretne oczekiwania konsumenta. Piwo opisane jako niefiltrowane i niepasteryzowane kojarzy się z określonym sposobem produkcji oraz cechami produktu. o ile badanie tego nie potwierdza, oznakowanie może wprowadzać w błąd.

Najczęstsze błędy w oznakowaniu piwa

W obszarze znakowania IJHARS zakwestionowała m.in. brak nazwy „piwo”, brak informacji o rodzaju produktu, np. „jasne”, oraz niewskazanie, czy piwo było pasteryzowane, niepasteryzowane lub niefiltrowane.

Problemem było również używanie określenia „świeży” w odniesieniu do piwa poddanego pasteryzacji. Inspektorzy zwracali także uwagę na grafiki lub nazwy sugerujące inne miejsce pochodzenia piwa niż rzeczywiste.

Do błędów należało ponadto podawanie zawartości alkoholu niezgodnej z wynikami badań laboratoryjnych, brak prawidłowego oznaczenia alergenów, niepełne nazwy składników powodujących alergie oraz nieczytelne lub nietrwałe podanie daty minimalnej trwałości i warunków przechowywania.

Na co zwracać uwagę przy zakupie piwa?

Kupując piwo, warto spojrzeć nie tylko na nazwę i cenę. Szczególne znaczenie mają zawartość alkoholu, informacja o alergenach, określenie rodzaju piwa oraz dane dotyczące sposobu przetwarzania, np. czy produkt jest pasteryzowany, niepasteryzowany albo niefiltrowany.

W przypadku piw bezalkoholowych dobrze jest sprawdzić skład i wartość odżywczą, ponieważ te informacje powinny być dostępne. Warto też uważać na hasła marketingowe, które mogą brzmieć atrakcyjnie, ale nie zawsze jasno informują o rzeczywistych cechach produktu.

Kontrola zakończyła się sankcjami

W związku z wykrytymi nieprawidłowościami zastosowano sankcje przewidziane przepisami prawa żywnościowego. Dla konsumentów najważniejszy wniosek jest prosty: etykieta piwa powinna być czytelna, rzetelna i zgodna z rzeczywistością.

Kontrola IJHARS pokazuje, iż rynek piwa jest szeroki i różnorodny, ale wraz z tą różnorodnością rośnie odpowiedzialność producentów i sprzedawców. Konsument ma prawo wiedzieć, co kupuje – niezależnie od tego, czy sięga po klasycznego lagera, piwo kraftowe, bezalkoholowe czy lane w lokalu gastronomicznym.

Koniec tanich paczek z Chin. UE dokręca śrubę i wprowadza cła
Idź do oryginalnego materiału