Leo Express ma kłopoty. Połączenia na Słowację odwoływane

5 godzin temu
Zdjęcie: Fot. LEO Express


Kontrolowany przez hiszpańskie koleje państwowe Renfe czeski przewoźnik kolejowy walczy z dużymi problemami operacyjnymi po debiucie z dniem 30 kwietnia na dwóch trasach na Słowację. Przeważająca część nowych połączeń została czasowo odwołana, ponieważ spośród trzech zestawów Talgo jeden został uszkodzony przez wandala, a kolejny okazał się nieprzygotowany do eksploatacji.

Fot. LEO Express

Rozwój konkurencji w pasażerskim transporcie kolejowym jest w Polsce powszechnie utożsamiany z czeskimi spółkami RegioJet i Leo Express, które uruchomiły regularne połączenia komercyjne pomiędzy Pragą a Ostrawą z wydłużeniami odpowiednio w 2011 i 2012 roku. Pierwszy spośród wyżej wymienionych przewoźników, szczególnie znany w naszym kraju z uwagi nieudaną próbę zdobycia nowego rynku, znacząco zwiększył od tego czasu skalę działalności i jest dziś obecny nie tylko na rynku przewozów komercyjnych, ale również na rynku połączeń PSO (ang. Public Service Obligation). Na tle RegioJeta rozwój Leo Express przebiegał przez tych kilkanaście lat znacznie mniej spektakularnie. Od momentu rozpoczęcia działalności operacyjnej do dziś spółka posiada na własność zaledwie 5 sztuk pięcioczłonowych Flirtów produkcji Stadlera.

Z czasem przewoźnikowi udało się także zdobyć dwa kontrakty na realizację połączeń PSO Mówimy tu o niewielkim pakiecie tras lokalnych w północnej części kraju pardubickiego oraz obleganej relacji z Bratysławy do Komarna, obsługiwanych z wykorzystaniem pojazdów należących do pooli taborowych. Wiele wskazuje na to, iż przewoźnik przejmie także jeszcze w tym roku obsługę przez okres 5 lat dalekobieżnej linii komunikacyjnej Ex36, łączącej Pragę przez Pilzno i Domažlice z Monachium, ponieważ wygrał ogłoszony przez czeski resort transportu przetarg (trzeba tu jednak zastrzec, iż odwołanie złożyły państwowe České dráhy, co oddaliło perspektywę zawarcia umowy). Można z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, iż było to możliwe dzięki zapewnieniu taboru w postaci używanych wagonów pasażerskich od Deutsche Bahn przez hiszpańskie koleje państwowe Renfe.

W tym miejscu trzeba przypomnieć, iż Renfe od 2021 roku posiadają kontrolny pakiet udziałów w Renfe – w przeważającej mierze bezpośrednio, a po części za pośrednictwem swojej czeskiej spółki zależnej. Przejęcie przez Renfe stworzyło także grunt pod pierwsze od początku realizacji przewozów znaczące zwiększenie pracy eksploatacyjnej w segmencie komercyjnym dzięki przekazaniu w użytkowanie trzech zestawów Talgo VI z pasywnym systemem wychylnego nadwozia. Są to bardzo osobliwe pojazdy, złożone z bardzo krótkich wagonów, na których połączeniach znajdują się jednoosiowe wózki. Tak pomyślana konstrukcja zapewnia znaczne zmniejszenie masy, a także poszerzenie nadwozia przy zachowaniu skrajni – kosztem komfortu jazdy. Używane składy od Renfe, prowadzone przez należące do Railpoola elektrowozy Vectron produkcji Siemensa, zadebiutowały w ostatnich dniach na dwóch relacjach na Słowację.

Przypomnijmy, iż Leo Express od 30 kwietnia miał uruchomić 2 pary pociągów na dobę na reaktywowanej po krótkiej przerwie relacji do Preszowa (przez Pardubice, Ołomuniec, Ostrawę i Żylinę) oraz tyle samo na całkiem nowej trasie do Bratysławy (przez Pardubice, Ołomuniec, Přerov i Břeclav). Użycie sformułowania „miał uruchomić” nie jest tu przypadkowe, ponieważ mamy w tym przypadku do czynienia z falstartem. Dwa spośród trzech zestawów Talgo VI zostały czasowo wyłączone z eksploatacji, co spowodowało odwołanie większości nowych połączeń. Pasażerowie będą musieli się liczyć z utrudnieniami do 11 maja, choć znaczna część połączeń zostanie uruchomiona 4 dni wcześniej. Trzeba jednak przyznać, iż problemy operacyjne na nowych trasach są tylko częściowo zawinione przez Leo Express.

Idź do oryginalnego materiału