Od 25 czerwca Leo Express jeździ z Krakowa do Warszawy już nie dwa, ale cztery razy dziennie w każdym kierunku. Nowe połączenia obsługiwane są wykorzystywanymi do granic możliwości Flirtami. Dwa dni wcześniej spółka uzyskała także decyzję o przyznaniu otwartego dostęp, umożliwiającą wydłużenie nowego połączenia Frankfurt nad Menem – Bohumín do Przemyśla.
(fot. LeoExpress)Jeżeli zastanowić się, które wydarzenia na polskim rynku kolejowym w ostatnim roku były najbardziej znaczące, z pewnością należałoby wymienić wśród takowych pojawienie się konkurencji w komercyjnych przewozach pasażerskich. Mowa tu przede wszystkim o wejściu na nasz rynek czeskiego przewoźnika kolejowego RegioJet, które z wielu przyczyn (w dużej mierze zawinionych przez spółkę, ale – przyznajmy to uczciwie – nie tylko) zakończyło się dość spektakularnym niepowodzeniem. Przypomnijmy, iż RegioJet w ubiegłym roku w okresie od września do grudnia jeździł pilotażowo z Warszawy do Krakowa – w mało atrakcyjnych porach dnia i z nie najlepszymi czasu przejazdu, gdyż otrzymał indywidualny rozkład jazdy w trybie ad hoc. Zaplanowane na grudzień skokowe zwiększenie oferty przewozowej okazało się niemożliwe, głównie z uwagi na ogromne niedobory pracowników.
Na początku marca RegioJet ustabilizował ofertę przewozową, uruchamiając wszystkie założone w rocznym rozkładzie jazdy pociągi z Warszawy do Poznania (6 par) i Trójmiasta (3 pary) oraz połowę pociągów łączących stolicę z Krakowem, tj. 4 pary (na 2 pary przepadły sloty z uwagi na nieuruchomienie połączeń w grudniu, a na pozostałe zabrakło przepustowości z uwagi na prace na linii kolejowej nr 8 pomiędzy Kozłowem a Krakowem). Zaledwie miesiąc później doszło do trzęsienia ziemi – RegioJet zapowiedział, iż po majówce zakończy realizację przewozów na trasach krajowych w Polsce. W międzyczasie doszło także do zaskakującej podwyżki cen na trasach z Warszawy do Krakowa i Trójmiasta, w efekcie której pociągi spółki w piątki i weekendy stały się minimalnie tańsze niż Pendolino – zupełnie wbrew wcześniejszym deklaracjom Radima Jančury, właściciela RegioJet.
Na tym tle zupełnie inaczej przedstawia się rozwój innego przewoźnika z czeskim rodowodem, czyli Leo Express. Spółka ta była obecna w Polsce od wielu lat na trasie Kraków – Praga. Z uwagi na ograniczoną liczbę posiadanego taboru zwiększenie oferty przewozowej na trasach do Polski nie było możliwe – Leo Express wciąż posiada zaledwie 5 sztuk pięcioczłonowych elektrycznych zespołów trakcyjnych Flirt produkcji Stadlera. Ekspansję, choć wciąż w bardzo umiarkowanym tempie, umożliwiło dopiero pozyskanie 3 zestawów Talgo, należących do hiszpańskich kolei państwowych Renfe, które od kilku lat posiadają kontrolny pakiet udziałów w Leo Express (częściowo bezpośrednio, częściowo poprzez szwedzką spółkę zależną). Choć ich wprowadzenie do ruchu, delikatnie mówiąc, nie obyło się bez problemów, spółka mogła wreszcie znacząco zwiększyć po latach stagnacji pracę eksploatacyjną w segmencie komercyjnym.

3 godzin temu







