
Internet odkrył kolejny sposób na monetyzację tragedii. Na platformach predykcyjnych można dziś spekulować nie tylko polityką czy sportem, ale także tym, jak gwałtownie ogień pochłonie kolejne hektary lasów.
Chciwość graczy na rynku predykcyjnym doprowadziła już do m.in. wyniesienia sekretów z Google’a, Białego Domu oraz sił specjalnych amerykańskiej armii. Jednak w żadnym wypadku nie jest to szczyt ludzkiego braku wyobraźni – ten osiągnęliśmy wraz z wybuchem pożarów lasów. Gdy tysiące mieszkańców Ameryki Północnej walczy o życie i dorobek całych pokoleń, użytkownicy platform Polymarket oraz innych serwisów handlują kontraktami dotyczącymi tego, jak daleko dotrze ogień, ile hektarów strawi i kiedy uda się go opanować.
Rynek predykcyjny ma nowe oczko w głowie: ekstremalne upały i pożary lasów
Rynki predykcyjne w ostatnich miesiącach stały się jednym z najszybciej rozwijających się segmentów internetowej spekulacji. Po spadku zainteresowania NFT i ostudzeniu emocji wokół kryptowalut część inwestorów przeniosła uwagę na platformy takie jak Polymarket czy Kalshi. Zamiast obstawiać wyniki u bukmachera, użytkownicy kupują i sprzedają kontrakty odzwierciedlające prawdopodobieństwo przyszłych wydarzeń – od wyborów i decyzji banków centralnych po premiery produktów technologicznych czy wydarzenia sportowe.
Mechanizm działania jest prosty. Platforma tworzy pytanie, najczęściej z odpowiedzią „tak” lub „nie”, a cena kontraktu – mieszcząca się zwykle między 0 a 1 dolarem – odzwierciedla ocenę rynku dotyczącą szans wystąpienia danego zdarzenia. jeżeli kontrakt „tak” kosztuje 0,76 dolara, rynek wycenia prawdopodobieństwo jego realizacji na około 76 proc. Po rozstrzygnięciu wydarzenia zwycięskie kontrakty są rozliczane po pełnym dolarze.
Wobec w tej chwili szalejących pożarów w Kanadzie – które doprowadziły do zadymienia i smogu w północnych rejonach Stanów Zjednoczonych, platforma Polymarket uruchomiła możliwość przyjmowania zakładów dotyczących zanieczyszczenia w Filadelfi, Nowym Jorku i Chicago. Jednak w żadnym wypadku nie jest to pierwszy przypadek, gdy internauci mogli zarobić na pożarach lasów.
W styczniu 2025 r., gdy pożary Eaton i Palisades dopiero rozprzestrzeniały się w rejonie Los Angeles, na Polymarket pojawiło się blisko 20 rynków związanych z katastrofą. Użytkownicy handlowali kontraktami dotyczącymi liczby spalonych akrów, terminu opanowania żywiołu czy odpowiedzi na pytanie, czy płomienie dotrą do Santa Monica. Według danych przytoczonych przez Aeon Magazine wartość zawartych transakcji przekroczyła 1,2 mln dol. Podobne rozwiązania zaczęły pojawiać się także poza Polymarketem. Na rynku pojawiła się m.in. platforma WyldFyre, która koncentruje się wyłącznie na pożarach w Kalifornii i reklamuje się hasłem „Nie da się przewidzieć pożaru lasu. Można jednak na nim zarabiać”, zapowiadając w przyszłości uruchomienie handlu za prawdziwe pieniądze.
Twórcy Polymarket utrzymują, iż platforma nie służy do klasycznego hazardu. Według przedstawicieli firmy – cytowanych przez CNN – użytkownicy handlują kontraktami między sobą, a ceny mają odzwierciedlać zbiorową ocenę prawdopodobieństwa przyszłych wydarzeń. Firma twierdzi również, iż usuwanie takich rynków nie zapobiega katastrofom, natomiast ogranicza dostęp do prognoz tworzonych przez uczestników rynku.
Czy ludzie zaczną podpalać lasy w imię zysku?
Wątpliwości ekspertów nie dotyczą wyłącznie kwestii etycznych. Ed Nordskog, były śledczy i profiler z biura szeryfa hrabstwa Los Angeles zajmujący się podpaleniami, zwraca uwagę, iż pożary – w przeciwieństwie do huraganów czy trzęsień ziemi – mogą zostać celowo wywołane przez człowieka. Finansowa zachęta może więc zwiększać ryzyko podpaleń lub prób wpływania na rozwój już istniejącego pożaru. Obawy budzi również możliwość wykorzystania poufnych informacji przez osoby uczestniczące w akcjach gaśniczych. Między innymi z tego powodu gubernator Kalifornii Gavin Newsom zaostrzył przepisy dotyczące wykorzystywania informacji poufnych przez urzędników państwowych na rynkach predykcyjnych.
Problemy związane z rynkami predykcyjnymi nie kończą się na pożarach. Francuski Le Monde opisał przypadek z kwietnia, gdy czujniki temperatury na lotnisku Charlesa de Gaulle’a w Paryżu dwukrotnie odnotowały nagły wzrost temperatury. Dane wykorzystywano do rozliczania kontraktów na Polymarket, dlatego pojawiły się podejrzenia manipulacji pomiarami. Francuska służba meteorologiczna Météo-France złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, natomiast Polymarket zapewnił, iż monitoruje platformę pod kątem nielegalnych działań i wykorzystuje transparentność technologii blockchain do identyfikowania potencjalnych sprawców.
Argument o przydatności takich prognoz nie przekonuje jednak instytucji odpowiedzialnych za walkę z żywiołami. Amerykańska Służba Leśna (US Forest Service) oraz Kalifornijski Departament Leśnictwa i Ochrony Przeciwpożarowej (Cal Fire) w rozmowie z CNN podkreślają, iż prognozowanie pożarów opierają na modelach naukowych wykorzystujących dane meteorologiczne, ukształtowanie terenu, roślinność i dostępne zasoby, a nie na przewidywaniach uczestników rynku.







.webp)

