Prezydenci Francji i USA – Emmanuel Macron i Donald Trump – uzgodnili w poniedziałek w Nowym Jorku wspólne działania na rzecz moratorium na ataki wymierzone w infrastrukturę energetyczną Ukrainy i Rosji. To najpoważniejsza inicjatywa deeskalacyjna od miesięcy, ogłoszona na marginesie 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ – i mająca bezpośredni wpływ na globalny rynek paliw.
„Bardzo konstruktywna” rozmowa w Trump Tower
Spotkanie odbyło się w Trump Tower na Manhattanie. Macron opisał rozmowę jako „bardzo dobrą i bardzo konstruktywną”, a kluczowym tematem – obok sytuacji na Morzu Czerwonym – była wojna rosyjsko-ukraińska.
Prezydent Francji podkreślił dwa filary uzgodnień. Po pierwsze, obaj przywódcy omówili potrzebę przyspieszenia dostaw pocisków przechwytujących dla Ukrainy, które Macron określił jako „kwestię kluczową z punktu widzenia obronności”. Po drugie – i to jest novum – Macron i Trump wspólnie zaangażowali się w wypracowanie moratorium na uderzenia w infrastrukturę energetyczną po obu stronach frontu.
„Połączymy nasze wysiłki, aby zapewnić moratorium na uderzenia w infrastrukturę energetyczną oraz ukraińską infrastrukturę cywilną” – napisał Macron w mediach społecznościowych po spotkaniu z Zełenskim, które odbyło się jeszcze tego samego dnia w Nowym Jorku.
Dlaczego teraz?
Ukraińskie drony od miesięcy systematycznie atakują rosyjskie rafinerie, skutecznie wyłączając z produkcji ponad połowę największych rosyjskich zakładów produkujących diesel. IEA obniżyła prognozę rosyjskiej produkcji ropy do 8,7 mln baryłek dziennie na 2026 rok po tym, jak sierpniowy output spadł do 8,36 mln bpd. Efekt jest odczuwalny globalnie – ceny diesla w USA pobiły rekord na poziomie 6,51 USD za galon, co oznacza wzrost z 3,69 USD rok temu. Według analizy PolitiFact 60-65% ostatniego skoku cen diesla wynika bezpośrednio z ukraińskich uderzeń w rosyjskie rafinerie.
Trump od tygodni naciskał na Kijów, by zaprzestał ataków na rosyjską infrastrukturę rafineryjną, łącząc te uderzenia z rosnącymi cenami paliw w USA. Macron z kolei patrzy na sprawę przez pryzmat zbliżającej się zimy – między październikiem 2025 a marcem 2026 Rosja przeprowadziła co najmniej 423 ataki na ukraińską infrastrukturę elektroenergetyczną, niszcząc 18 dużych elektrociepłowni i ponad 800 kotłowni. Miliony Ukraińców przeszły przez zimę z wielogodzinnymi przerwami w dostawach prądu i ogrzewania.
Reakcje: ostrożny optymizm
Kreml, który już wcześniej „z zadowoleniem przyjął” propozycję moratorium energetycznego ze strony USA, warunkuje swoją zgodę zniesieniem zachodnich sankcji na rosyjski sektor energetyczny. Kijów deklaruje gotowość do „kroków deeskalacyjnych”, ale pod warunkiem weryfikowalnego i wzajemnego wstrzymania rosyjskich ataków na ukraińską infrastrukturę cywilną. Zełenski stwierdził, iż Ukraina jest gotowa wstrzymać uderzenia w głąb Rosji, pod warunkiem gwarancji ze strony USA i partnerów.
Rozbieżność stanowisk jest widoczna gołym okiem – Moskwa chce zniesienia sankcji, Kijów chce gwarancji bezpieczeństwa – ale sam fakt, iż temat jest dyskutowany na najwyższym szczeblu przy okazji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, stanowi postęp. Macron ma we wtorek wygłosić przemówienie na forum ONZ, a Trump również zaplanował wystąpienie, w którego trakcie może spotkać się z irańskim prezydentem Masoudem Pezeshkianem.
Rynkowe implikacje
Dla rynków surowcowych moratorium – choćby jeżeli ograniczone i trudne do wyegzekwowania – miałoby potencjalnie duże znaczenie. Ograniczenie ataków na rosyjskie rafinerie mogłoby przywrócić część utraconej produkcji paliw, łagodząc globalny deficyt diesla. Z kolei wstrzymanie rosyjskich uderzeń w ukraińską sieć energetyczną zmniejszyłoby presję na europejski rynek gazu i energii elektrycznej przed zimą. Ropa Brent, która jeszcze 14 września przekraczała 108 USD za baryłkę, we wtorek handlowana była w okolicach 101 USD – choć spadek ten wynika z kumulacji wielu czynników, nie tylko dyplomatycznych sygnałów.

6 godzin temu







