W 2006 r. miałem okazję zainwestować w pewien fundusz zamknięty. Nazywa się Investor FIZ i istnieje do dzisiaj. Założyła go grupa gwiazd z równych funduszy wzajemnych (zwanych także inwestycyjnymi), która starała się inwestować aktywnie, iść na lewarze, grać na spadki, a przede wszystkim, wreszcie zacząć coś swojego. W chwili zakupu jednostka uczestnictwa kosztowała ok. 1500 zł i za tyle kupiłem. Świetnie, bo rok wcześnie zaczynali od 1000 zł. Potem było lepiej. Na szczycie hossy (2007) notowania doszły do 2800 zł. W dwa lata od założenia. Wszystkie media piały z zachwytu. Świat stał otworem. A potem nadeszła klęska.
Osobiście stosując ruchomy „stop loss” wyszedłem z gry w 2008 r. na poziomie 2200 zł. I dobrze zrobiłem. W listopadzie 2012 r. kurs wynosił 1050 zł potem spadł jeszcze do 950 zł. Wtedy giełda wystrzeliła, podobnie jak złoto, wiele towarów itd. Wspomniałem na wstępie, iż Investor FIZ istnieje do dzisiaj. Wiecie za ile mogę kupić jedną jednostkę uczestnictwa? Za ok. 1150 zł. 15% przez 21 lat. – 64% przez 19 lat. Czy dalej wierzysz, iż na przestrzeni długiego czasu, stosując strategię „kupuj i trzymaj” osiągniesz sukces inwestycyjny?
Oczywiście, „gwiazdy”, które najpierw zarobiły na lewarowanych transakcjach 200% w dwa lata, a potem zaliczyły spadek o ponad 60%, już nie firmują funduszu. Po zaliczeniu spadku aktywów o 25% w maju 2012 (w miesiąc!) wycofali się z biznesu. Nie śledziłem później ich losów. Teraz je sprawdziłem. Panowie nazywali się Grzegorz Mielcarek, Maciej Wiśniewski, Arnold Mardoń, Andrzej Kaczorowski i Michał Słysz. Na LinkedIn znalazłem część z nich.
Grzegorz Mielcarek przez cały czas tam funkcjonuje jako absolwent ekonomii na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Jeszcze w 2016 r. wieszczył w „Pulsie biznesu” pobrexitową bessę, do 2020 r. położył jeszcze Corum TFI.
Maciej Wiśniewski był członkiem rady nadzorczej Agory, co też chwały mu nie przynosi.
Arnold Mardoń wyświetla mi się jako „open to work” i „Independent Equity,Futures & Crypto Investor”.
Andrzej Kaczorowski to „trader by vocation & passion” a w tej chwili „equity&crypto trader”.
Wreszcie Michał Słysz opisuje sam siebie jako „investment advisor, fund manager, co-founder of Investors TFI, analyst, gold/silver market commentator.”
I teraz zauważcie. Dwaj (Maciej Wiśniewski i Grzegorz Mielcarek) znaleźli jeszcze ryzykantów, aby dać im pracę w finansach. Wszyscy panowie skończyli ekonomię. Co mogło pójść nie tak?









