Między dekarbonizacją 
a konkurencyjnością – Polska 
w nowym porządku przemysłowym

1 godzina temu

Dostęp do zasobów naturalnych w dużej mierze determinuje sposób, w jaki poszczególne państwa budują dobrobyt swoich społeczeństw. W uproszczony sposób można podzielić globalny porządek świata na państwa, które dysponują własnymi opłacalnymi w wydobyciu zasobami paliw kopalnych – na tyle dużymi, by móc budować na nich dobrobyt w horyzoncie dekad, „petropaństwa”, a także państwa, które nie posiadając takich zasobów, są zmuszone do budowania dobrobytu, bazując na gospodarce opartej na wiedzy i nowych technologiach – „elektropaństwa”.


Są one, po pierwsze, skazane na przyspieszony rozwój zeroemisyjnych źródeł energii, przeważnie odnawialnych, i bardziej efektywne wykorzystanie energii, a elektryfikacja jest dominującym sposobem osiągnięcia tego celu tam, gdzie to technicznie możliwe i uzasadnione.


Po drugie, powinny one jednocześnie rozwijać technologie i branże przemysłowe, które zastępują przemysły tradycyjnie wykorzystujące węglowodory przez technologie oparte na elektryfikacji sektorów transportu, produkcji, przetwórstwa, ciepłownictwa.


Kilka ostatnich lat dobitnie pokazuje, co dzieje się z państwami, które bagatelizują swoją sytuację i nie dekarbonizują się odpowiednio szybko: stają się zakładnikami petropaństw, skazując swoją gospodarkę na stagnację, jeżeli nie są w stanie obronić się przed ekspansją technologiczną państw dbających o modernizację, rozwój technologiczny swojego przemysłu. Kryzys energetyczny wywołany amerykańsko-izraelską napaścią na Iran nie tylko spowodował wzrost cen węglowodorów, ale w dalszej kolejności może doprowadzić do zagrożenia ich fizycznej dostępności. Na niepewnym i ograniczonym dostępie do drogiej ropy naftowej nie da się zbudować dobrobytu. Świadomość tych ograniczeń i zagrożeń była, obok zmian klimatycznych, motorem dekarbonizacji Unii Europejskiej pod szyldem EU Green Deal.


Dość gwałtownie okazało się, iż dojście do net-zero może być postrzegane jako szansa. Dekarbonizacja przemysłu i źródeł energii oraz poprawa efektywności energetycznej i zasobowej to gigantyczny, rozłożony na dekady proces modernizacyjny. W taki sposób odczytały go państwa azjatyckie, chociażby Chiny, Korea Południowa czy Tajwan.


W Europie jesteśmy spóźnieni względem wiodących ośrodków technologicznych, przemysłów cleantech, mimo iż ich rozwój powinien być motorem wzrostu gospodarczego w długim okresie i prowadzi do osiągnięcia trzech celów na raz:

  • poprawy bezpieczeństwa energetycznego i odzyskania strategicznej autonomii;

  • podtrzymania aktywności gospodarczej w przetwórstwie (przeciwdziałanie deindustrializacji), a także

  • poprawy nadszarpniętego sentymentu względem transformacji energetycznej w oczach europejskich wyborców.


Stąd rozwój przemysłów czystych technologii (cleantech) stał się jednym z dwóch priorytetów Komisji Europejskiej pod hasłem Clean Industrial Deal.


Sektor cleantech to portfel różnorodnych produktów, począwszy od mniej skomplikowanych, np. takich jak panele fotowoltaiczne czy pompy ciepła, do superinnowacyjnych, np. baterie do samochodów elektrycznych. Początki tych technologii wywodzą się bardzo często z dziedzictwa europejskiej myśli technologicznej, która rozwijała się dzięki wysokim standardom środowiskowym w Europie. Z biegiem czasu ta atrakcyjność została dostrzeżona przez inne globalne potęgi, zarówno w kontekście długookresowym (ostatnie cztery plany pięcioletnie Chińskiej Republiki Ludowej), jak i w interwencjach gospodarczych (amerykański Inflation Reduction Act). W efekcie w ostatnich latach wyraźnie zaostrzyła się globalna konkurencja na rynkach produktów cleantech.


W tym wyścigu Europa wyraźnie traci swoją pozycję. Europejskie korporacje (być może pozbawione wystarczającego wsparcia publicznego) nie umiały wyskalować produkcji w stopniu pozwalającym pokryć rosnące potrzeby rodzimych odbiorców, nie mówiąc już o budowie dominującej pozycji na rynku globalnym. Taka sytuacja może rodzić dylemat: transformacja „szybka” czy „po europejsku”, opierająca się na europejskiej myśli technicznej i gwarantująca europejskie miejsca pracy.


Tymczasem obserwowana w Chinach automatyzacja i skalowanie produkcji obniżają jednostkowe koszty i sprzyjają innowacjom, tworząc dalsze pozytywne sprzężenie zwrotne. Już teraz bardzo często zdolności produkcyjne przekraczają możliwości absorpcji rodzimego rynku. Wisienką na torcie jest cyfryzacja urządzeń cleantech umożliwiająca również realizację celów pozagospodarczych.


Dla Europy to ostatni dzwonek, ale – mimo świadomości momentu dziejowego – podejmowane działania nie są wystarczające. Korporacje europejskie, na przykład wchodzące w skład przemysłu motoryzacyjnego, domagają się raczej obniżenia standardów i spowolnienia procesu transformacji, zamiast koncentrować się na poszukiwaniu sposobów na budowę przewag europejskiego przemysłu na arenie globalnej.


Inicjatywy legislacyjne koncentrują się na mobilizowaniu do działania rządów państw członkowskich w udoskonalaniu procedur administracyjnych, nie tworząc nowych przewag konkurencyjnych UE i nie zasilając inwestycji nowymi strumieniami finansowymi, aby wyrównywać pole gry względem subsydiowanej konkurencji.


W polityce handlowej Europa jest podzielona pomiędzy zwolenników obrony rodzimego rynku europejskiego i te państwa, których podmioty wyprowadziły produkcję do państw azjatyckich – głównie Chin – i w dalszym ciągu korzystają na dostępie do kurczącego się rynku chińskiego czy z niższych niż w Europie kosztów produkcji.


Również w Polsce rozwój branży cleantech wciąż znajduje się zbyt nisko na liście priorytetów politycznych – zwłaszcza jeżeli uwzględnić udział przemysłu w tworzeniu polskiego dobrobytu czy mówiąc bardziej formalnie, polskiego produktu krajowego brutto, a także budowę przewag konkurencyjnych w przyszłości. Przez lata Polska po mistrzowsku wykorzystywała dwa strukturalne czynniki wzrostu: dostęp krajowych eksporterów wykorzystujących relatywnie niższe koszty pracy do jednolitego rynku europejskiego oraz transfery finansowe pochodzące ze wspólnotowego budżetu.


Dziś jednak oba silniki polskiego cudu gospodarczego tracą moc. Produkty made in Poland przestają być atrakcyjne na jednolitym rynku, czy to z uwagi na wysoki ślad węglowy polskiej energetyki, czy z powodu rosnących kosztów pracy.


W interesie Polski leży utrzymanie konkurencyjności w ramach unijnych łańcuchów dostaw, ponieważ ponad połowa polskiej produkcji jest w nie włączona. Nie istnieje prosta możliwość zastąpienia unijnych partnerów – choćby ze względu na geografię handlu i głębokość istniejących powiązań przemysłowych. Jednocześnie tektoniczne zmiany, których dziś doświadczamy, otwierają przestrzeń do przesunięć pozycji wewnątrz europejskich łańcuchów wartości. Dla Polski może to być szansa na awans i wypychanie regionalnych konkurentów, ale równie dobrze – ryzyko utraty części dotychczas zajmowanego rynku. Dla dużych gospodarek unijnych odzyskanie części europejskiego tortu przemysłowego kosztem Polski może być atrakcyjną perspektywą, zwłaszcza jeżeli w grę wchodzi ochrona rodzimych miejsc pracy.


Dlatego należy zadać sobie pytanie:


Jakie działania Polska powinna dziś podjąć, aby sektor cleantech budował w nadchodzących latach polską konkurencyjność, wspierał nasze bezpieczeństwo gospodarcze oraz suwerenność energetyczną i technologiczną?

STRATEGIA ADEKWATNA DO OBECNYCH CZASÓW


1. Nadanie rozwojowi branży cleantech priorytetu w krajowej strategii gospodarczej i przemysłowej


Rozwój przemysłów cleantech powinien zostać wpisany do krajowej strategii przemysłowej jako jeden z fundamentów przyszłej konkurencyjności polskiej gospodarki. Jego rola jest podwójna: z jednej strony może stać się nową gałęzią wzrostu, zdolną generować produkty, technologie i usługi o wysokiej wartości dodanej; z drugiej jest warunkiem utrzymania konkurencyjności pozostałych sektorów przemysłu, które bez dostępu do czystych technologii, taniej energii i rozwiązań dekarbonizacyjnych będą traciły pozycję w europejskich łańcuchach dostaw.


Wybór krytycznych rozwiązań będzie w dużym stopniu zależał od planowanych kierunków przyszłego rozwoju gospodarczego. jeżeli więc chcemy utrzymać przemysły energochłonne, których Europa Zachodnia w dużym stopniu się pozbyła, wówczas konieczna jest specjalizacja w wąskich technologiach dekarbonizacji procesów wysokotemperaturowych, a rynek odbiorców jest wąski.


Jeśli z kolei stawiamy na przemysły lekkie, które można łatwo zelektryfikować dostępnymi na rynku rozwiązaniami, wówczas należy postawić na dostępność tańszej względem gazu, wyprodukowanej dzięki zeroemisyjnych źródeł, energii elektrycznej. Zagwarantowanie dostępu do taniej, zeroemisyjnej energii uzasadni ekonomicznie inwestycje w elektryfikację procesów przemysłowych – a mowa o dziesiątkach tysięcy mniejszych firm o ograniczonych zdolnościach inwestycyjnych.


Każda z tych opcji wymaga specjalizacji w innych segmentach przemysłów cleantech, ma inny zestaw wymagań regulacyjnych, kompetencji czy instrumentów pomocy państwa, odmienne struktury zaangażowanego kapitału i obarczona jest innym zestawem ryzyk, które trzeba zabezpieczyć.


Dlatego polska strategia nie może ograniczać się jedynie do diagnozy. Powinna wskazywać krótką listę priorytetów, rozstrzygać, jakie zmiany regulacyjne są konieczne, gdzie koncentrować środki publiczne i prywatne, a gdzie potrzebny jest inwestor zagraniczny, gdzie należy budować krajowe zdolności oraz przypisywać odpowiedzialność za wdrożenie konkretnym instytucjom. Polska ma skończone zasoby, strategia przemysłowa powinna być narzędziem ich koncentracji. Bez zdefiniowania i wprowadzenia w życie takiej strategii przemysł cleantech pozostanie w Polsce zbiorem pojedynczych rozproszonych projektów, a nie osią nowej polityki przemysłowej budującej polski dobrobyt w perspektywie kolejnych dziesięcioleci.

2. Zapewnienie konkurencyjności sektorom kontrybuującym do cleantech


Przemysły cleantech nie powstają w próżni. Będą się rozwijały dzięki sektorom, które są w Polsce od lat: budownictwa i materiałów budowlanych, przemysłu motoryzacyjnego i innych środków transportu, przemysłu stoczniowego, IT, przemysłu lotniczego, a nade wszystko przemysłu maszynowego. To eksperci zatrudnieni w tych przemysłach posiadają umiejętności projektowania i wdrażania do produkcji, dlatego utrzymanie ich konkurencyjności, wzmocnienie kooperacji międzybranżowej 
i transfer wiedzy będą krytyczne dla rozwoju sektora cleantech w Polsce.


Relacja działa jednak także w drugą stronę. Cleantech może nadać tym sektorom nowe życie: otworzyć je na produkcję o rosnącym rynku zbytu, wyższej wartości dodanej i większej odporności na presję kosztową. Transformacja energetyczna tworzy krajową trampolinę popytową dla nowych produktów i usług. Z tej perspektywy cleantech nie jest dodatkiem do istniejącej bazy przemysłowej, ale szansą na jej modernizację i nową ekspansję. jeżeli transformacja energetyczna ma odbywać się w Polsce na dużą skalę, powinna w możliwie dużym stopniu wzmacniać krajową bazę przemysłową. Chodzi o maksymalizowanie krajowego udziału w tych segmentach łańcuchów wartości, w których mamy lub możemy zbudować przewagę: od projektowania i produkcji komponentów, przez integrację systemów, po serwis, oprogramowanie i usługi inżynierskie.

3. Zaprogramowanie ekspansji zagranicznej polskiego cleantech


Krajowa transformacja energetyczna powinna być trampoliną popytową dla polskich firm, ale nie może być ich jedynym rynkiem. jeżeli cleantech ma stać się nowym źródłem wzrostu, musi mieć komponent eksportowy i obejmować sprzedaż produktów, komponentów, usług inżynierskich, rozwiązań cyfrowych i kompetencji integratorskich na rynkach zagranicznych. W przeciwnym razie cleantech
made in Poland stanie się głównie substytucją importu, a nie nowym źródłem wartości dodanej i ekspansji gospodarczej.


Naturalnymi kierunkami są rynki, na których w najbliższych latach będą realizowane duże programy modernizacji energetyki, infrastruktury i przemysłu, w sposób oczywisty jednolity rynek europejski, w tym w szczególności Europa Środkowa, ale też Ukraina czy Bałkany oraz szerzej rozumiane rynki infrastrukturalne. Wymaga to aktywnego wsparcia państwa: kredytów eksportowych, ubezpieczeń KUKE, dyplomacji gospodarczej, wsparcia udziału w przetargach międzynarodowych oraz budowania konsorcjów zdolnych oferować nie tylko pojedyncze komponenty, ale całe rozwiązania. Celem powinno być to, aby krajowa transformacja nie tylko zwiększała udział polskich firm w inwestycjach realizowanych w Polsce, ale także wzmacniała globalną konkurencyjność polskich dóbr i usług cleantech.

4. Zwiększenie podaży taniej, czystej energii przez liberalizację przepisów o OZE


Sukces elektropaństw w dużym stopniu zależy od dostępu do nadmiaru taniej, czystej energii. Budowa nowego systemu energetycznego jest przedsięwzięciem złożonym i wykracza poza zakres tego tekstu, ale Polska wciąż nie wykorzystuje wielu nisko wiszących owoców. W pierwszej kolejności chodzi o liberalizację przepisów i regulacji dotyczących trzech obszarów:

  • energetyki wiatrowej na lądzie,
    w przypadku której jesteśmy blisko politycznego konsensusu i dysponujemy krajowym know-how po stronie produkcji urządzeń i komponentów. Liberalizacja ustawy wiatrakowej przyniosłaby korzyści zarówno odbiorcom energii, jak i producentom uczestniczącym w łańcuchu dostaw dla energetyki wiatrowej. Mimo różnic technologicznych onshore może być również wstępem do budowania wyższego komponentu krajowego w offshore;

  • agrofotowoltaiki,
    czyli podwójnego wykorzystania ziemi: do produkcji rolnej i produkcji energii elektrycznej zarazem. Przy zachowaniu dualnego charakteru instalacji oraz realnego udziału rolników takie rozwiązanie mogłoby zwiększyć produkcję energii odnawialnej w Polsce, zapewnić dodatkowe źródło dochodu gospodarstwom rolnym, a w wybranych przypadkach także poprawiać warunki uprawy określonych gatunków roślin. To rozwiązanie przetestowane już w wielu krajach, w tym w Czechach. Nie ma powodu, aby budowa takich instalacji nie mogła być współfinansowana z nowego unijnego budżetu;

  • samochodów elektrycznych jako rozproszonego magazynu energii,
    czyli technologii V2X. Ich znaczenie polega nie tylko na odchodzeniu od paliw kopalnych w transporcie, ale także na możliwości wypłaszczania dobowego profilu zużycia energii elektrycznej i zwiększania elastyczności systemu. V2X może zmniejszyć wielkość inwestycji w źródła energii elektrycznej, która jest potrzebna w momentach największego zapotrzebowania na tę energię, czyli w godzinach porannych i wieczornych. Użytkownicy samochodów elektrycznych powinni mieć możliwość wprowadzania energii do sieci – zarówno na własny użytek, jak i w celu jej sprzedaży bezpośrednio do systemu elektroenergetycznego.


5. Zmapowanie niezbędnych inwestycji zagranicznych


Sektor cleantech obejmuje szeroki zakres produktów, a w konsekwencji także łańcuchów dostaw. W części ich elementów Polska ma już zbudowaną przewagę konkurencyjną, ale w innych – często strategicznych – ich nie posiada. Nie jesteśmy w stanie być dobrzy we wszystkim i nie zawsze warto budować zdolności od podstaw. Tam, gdzie obecność Polski w łańcuchu wartości jest krytyczna, a krajowych kompetencji brakuje, potrzebne będą punktowe partnerstwa z inwestorami zagranicznymi. Ich celem nie powinno być jednak samo przyciągnięcie zakładu produkcyjnego, ale transfer kompetencji, zakorzenienie dostawców, rozwój polskich ośrodków naukowych i zwiększenie krajowej wartości dodanej.


Takie decyzje powinny jednak wynikać z precyzyjnej mapy potrzeb przemysłowych. Państwo powinno wiedzieć, które elementy łańcuchów dostaw chce przejąć lub zakotwiczyć w Polsce, z kim warto wchodzić w partnerstwa i co może przyciągnąć danego partnera: dostęp do czystej energii, zaplecze produkcyjne, kompetencje inżynierskie czy dostęp do unijnych łańcuchów dostaw. Równie ważne jest budowanie wokół takich inwestycji krajowego ekosystemu firm i sektora nauki, tak aby zagraniczne zakłady nie miały charakteru eksterytorialnych wysp, ale realnie podnosiły zdolności polskiej gospodarki.

PROAKTYWNE KSZTAŁTOWANIE RAM EUROPEJSKICH


6. Wykorzystanie ram CID do realizacji krajowych celów gospodarczych


Clean Industrial Deal (CID) tworzy gęstą architekturę inicjatyw i regulacji, których szczegóły będą przekładały się na konkretne nisze gospodarcze i szanse biznesowe. Dlatego Polska powinna traktować CID nie tylko jako ramy jakiejś unijnej polityki, ale jako pole gry o własne interesy przemysłowe. Po etapie aktywnego kształtowania regulacji europejskich przychodzi czas na ich implementację – wtedy zaczyna się liczyć umiejętność wykorzystania tych przepisów na własne potrzeby: rozpoznania, które definicje, wymogi i kryteria będą wzmacniać rodzime podmioty, które będą służyć koncernom zlokalizowanym w Polsce, a na których Polska w ogóle nie skorzysta. To rozróżnienie ma znaczenie, bo firmy z polskim kapitałem, zagraniczne zakłady produkcyjne oraz centra projektowe, serwisowe i integratorskie w różny sposób budują krajową wartość dodaną.


Dobrym przykładem jest Industrial Accelerator Act. Ma on wzmacniać europejskie sektory strategiczne, m.in. przez wymogi dotyczące produktów Union origin i niskoemisyjnych w zamówieniach publicznych oraz systemach wsparcia. Z polskiej perspektywy jednym ze sztandarowych postulatów powinno być podniesienie rangi europejskiej miedzi jako surowca krytycznego dla elektryfikacji (na równi z „zieloną stalą”), a także kabli i transformatorów jako urządzeń kluczowych dla rozbudowy sieci i przemysłu net zero. Podobnie powinniśmy znaleźć sposób na rozwój sektora urban mining (odzysku surowców). We wszystkich tych przypadkach wyższa ranga regulacyjna może bezpośrednio wzmacniać polskich wytwórców. Równie istotna będzie ocena, na ile polscy producenci skorzystają na segmencie produktów niskoemisyjnych.

FINANSOWANIE PRZY OGRANICZONEJ PRZESTRZENI FISKALNEJ


7. Przekierowanie bodźców publicznych z kompensowania kosztów paliw kopalnych na elektryfikację gospodarki


Ostatnie kryzysy nadwyrężyły budżet państwa i ograniczyły przestrzeń do prowadzenia aktywnej polityki gospodarczej. Polska wydaje znaczące środki najpierw na import paliw kopalnych, następnie subsydiuje ich wydobycie i konsumpcję, a w sytuacjach kryzysowych łagodzi skutki wahań ich cen przez dopłaty, utrwalając bodźce do pozostawania przy aktywach, które nie budują polskiej suwerenności energetycznej, są kosztowne, emisyjne i strategicznie ryzykowne. Tymczasem jedynym trwałym rozwiązaniem jest maksymalne uniezależnienie gospodarki od importowanych paliw kopalnych. Ograniczenie ich importu oraz elektryfikacja możliwie wielu obszarów gospodarki pozwoliłyby zatrzymać w kraju miliardy złotych.


Inaczej niż w przypadku paliw kopalnych, które trzeba stale kupować, na elektryfikację wydajemy pieniądze na inwestycje, a potem przede wszystkim inwestycyjnie wykorzystujemy, tworząc aktywa służące przez lata.


Aby ten impuls inwestycyjny rzeczywiście nastąpił (w dużym stopniu finansowany przez firmy i gospodarstwa domowe), elektryfikacja musi się opłacać. Koszt wymiany urządzeń czy modernizacji procesów powinien zwracać się dzięki niższym rachunkom za czystą energię elektryczną. To wymaga zmiany struktury bodźców: stopniowego przenoszenia obciążeń (np. podatkowych) na paliwa kopalne, których rolę w gospodarce chcemy zmniejszać, oraz równoległego zwiększania dostępności taniej czystej energii. Zmiana ta musi być jednak projektowana sekwencyjnie: najpierw użytkownicy powinni mieć realnie dostępną, czystszą i tańszą alternatywę, a dopiero potem powinien rosnąć bodziec cenowy do odchodzenia od paliw kopalnych. Ekwiwalent programu CPN, ukierunkowany szerzej na elektryfikację i trwałe obniżenie kosztów energii, mógłby uodpornić gospodarstwa domowe na przyszłe szoki cenowe, a jednocześnie wzmacniać strategiczną autonomię państwa.


Polska dysponuje już strumieniami finansowymi, których celem jest dekarbonizacja gospodarki – takimi jak przychody z ETS czy powiązany z nimi Fundusz Modernizacyjny. Powinny być one wykorzystywane w sposób, który realizuje strategiczne cele państwa: bezpieczeństwo energetyczne, odporność gospodarczą i rozwój krajowego sektora cleantech. Wymaga to jasnego rozstrzygnięcia, które koszty transformacji powinno ponosić państwo, a które mogą zostać przeniesione na firmy i gospodarstwa domowe. Państwo powinno finansować przede wszystkim te elementy, bez których prywatne inwestycje nie nastąpią albo będą zbyt ryzykowne: infrastrukturę przesyłową, cyfryzację systemu, przygotowanie terenów inwestycyjnych czy mechanizmy ograniczające ryzyko pierwszych wdrożeń. Firmy i gospodarstwa domowe powinny natomiast finansować znaczną część inwestycji końcowych: wymianę urządzeń, modernizację procesów, zakup nowych technologii. Stanie się to jednak tylko wtedy, gdy rachunek ekonomiczny będzie korzystny.


Podobna logika powinna obowiązywać w zamówieniach publicznych o charakterze inwestycyjnym: państwo powinno wybierać rozwiązania najkorzystniejsze w całym cyklu życia, a nie tylko najtańsze w momencie zakupu. Warunkiem mobilizacji kapitału prywatnego pozostaje także stabilność i wiarygodność prawa oraz zapowiedzi publicznych. Bez przewidywalnych reguł choćby najlepsze programy wsparcia nie uruchomią inwestycji w skali potrzebnej do elektryfikacji gospodarki.


Wszystkie te zmiany mogą przełożyć się na zwiększone zapotrzebowanie na produkty polskiego sektora cleantech, wzmacniając krajowe łańcuchy wartości i zwiększając skalę korzyści z transformacji.

8. Racjonalne przekierowanie funduszy europejskich na cleantech


Przy ograniczonej przestrzeni fiskalnej Polska nie będzie w stanie konkurować z największymi gospodarkami UE skalą krajowej pomocy publicznej. Tym większe znaczenie mają fundusze europejskie – nie tylko ich ogólna pula, ale także struktura wsparcia i sposób ich wykorzystania. Środki, którymi Polska będzie dysponować w kolejnych latach, powinny w większym stopniu pracować na zwiększanie popytu na (krajowy) cleantech i budowę krajowych zdolności produkcyjnych: modernizację bazy przemysłowej, rozwój nowych przewag technologicznych, zwiększanie podaży taniej czystej energii, elektryfikację gospodarki oraz wzmacnianie pozycji Polski w europejskich łańcuchach wartości.


Dlatego najważniejsze jest odejście od logiki rozproszonego finansowania pojedynczych inwestycji na rzecz koncentracji środków tam, gdzie mogą one budować trwałe przewagi przemysłowe. Fundusze europejskie powinny wspierać nie tylko absorpcję technologii, ale także tworzenie polskiego ekosystemu firm, dostawców, kompetencji i instytucji finansujących transformację. W warunkach, w których Polska nie wygra wyścigu subsydiów z państwami takimi jak Niemcy, racjonalne wykorzystanie środków europejskich staje się jednym z najważniejszych narzędzi polityki przemysłowej.

9. Przygotowanie do skutecznego konkurowania o pule konkursowe, w tym z Europejskiego Funduszu Konkurencyjności


Projekt Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028-2034 przesuwa akcent unijnego budżetu w stronę konkurencyjności, technologii i bezpieczeństwa gospodarczego. Z ponad 2 bln euro całego budżetu 659,7 mld euro ma przypaść na dział związany z konkurencyjnością i bezpieczeństwem, w tym 264,3 mld euro na Europejski Fundusz Konkurencyjności oraz 200 mld euro na badania i innowacje. Jednocześnie środki na spójność, rolnictwo i bezpieczeństwo żywnościowe pozostają największą częścią budżetu, ale relatywnie maleje znaczenie klasycznych kopert krajowych.


Dla Polski oznacza to zmianę reguł gry. Coraz większa część środków będzie trafiać nie tam, gdzie wynika to z narodowej alokacji, ale tam, gdzie pojawią się najlepsze projekty z punktu widzenia europejskiej konkurencyjności. Europejski Fundusz Konkurencyjności może być ważnym źródłem finansowania rozwoju sektora cleantech, ale nie daje Polsce żadnej gwarancji udziału. Projekty realizowane w Polsce będą konkurować z inwestycjami z państw, które często mają większą przestrzeń na pomoc publiczną, niższy koszt kapitału, ze względu na udział w strefie euro, i sprawniejsze procedury administracyjne.


Dlatego przygotowanie do nowego budżetu UE musi zacząć się przed jego formalnym uruchomieniem. Polska potrzebuje portfela zaawansowanych projektów cleantech, zdolności budowania konsorcjów, mechanizmów zapewniania wkładu krajowego, szybszych procesów związanych z udzielaniem pozwoleń, warunków inwestycyjnych, które zrekompensują słabości fiskalne, i rzeczowego wsparcia administracyjnego.

10. Obniżenie kosztów kapitału dla inwestorów


Kolejnym ograniczeniem dla inwestorów w Polsce jest wysoki koszt kapitału, zwłaszcza w porównaniu ze strefą euro. W praktyce składają się na niego dwa podstawowe elementy: koszt pieniądza w czasie oraz premia za ryzyko. Pierwszy wynika z ogólnych warunków makroekonomicznych i ceny finansowania dostępnej w gospodarce. Drugi zależy od tego, jak inwestorzy i instytucje finansowe oceniają ryzyka związane z danym projektem, sektorem i państwem, w którym inwestycja ma zostać zrealizowana.


W przypadku inwestycji cleantech ma to szczególne znaczenie, ponieważ wiele projektów wymaga wysokich nakładów początkowych, a ich opłacalność zależy od stabilnych warunków finansowania w całym okresie życia inwestycji. Polska nie może łatwo zmienić strukturalnej przewagi państw strefy euro, które korzystają z tańszego finansowania. Może jednak ograniczać tę część kosztu kapitału, która wynika z ryzyka. Potrzebne są instrumenty zwiększające przewidywalność inwestycji: gwarancje publiczne, preferencyjne pożyczki, mechanizmy łączenia środków publicznych i prywatnych, wsparcie dla długoterminowych kontraktów oraz lepsze wykorzystanie instytucji takich jak BGK, PFR czy KUKE.


Obniżenie kosztu kapitału powinno być traktowane jako element polityki przemysłowej, a nie wyłącznie problem rynku finansowego. Szczególnego znaczenia nabiera zarządzanie ryzykami, które podnoszą koszt finansowania: regulacyjnym, administracyjnym, technologicznym, rynkowym oraz walutowym. Bez ich ograniczania choćby dobrze przygotowane projekty w Polsce będą przegrywać z podobnymi inwestycjami realizowanymi w krajach oferujących tańsze i bardziej przewidywalne finansowanie.

PROINWESTYCYJNY POLICY MIX


11. Stworzyć rynek dla polskiego sektora cleantech


Rozwój sektora cleantech wymaga nie tylko podaży technologii, finansowania i sprawnych procedur, ale także stabilnego popytu – zarówno publicznego, jak i prywatnego. Rządowa polityka wzmacniania komponentu krajowego jest krokiem w dobrą stronę – pod warunkiem iż będzie służyć realizacji jasno określonej strategii przemysłowej, a nie stanie się zbiorem rozproszonych preferencji zakupowych. Zamówienia publiczne, inwestycje infrastrukturalne i polityka zakupowa spółek publicznych powinny wzmacniać te kompetencje, łańcuchy dostaw i obszary wartości dodanej, które Polska świadomie uzna za strategiczne.


Kluczowa będzie jednak praktyka. Preferencja krajowa jest instrumentem bardzo delikatnym: źle zaprojektowana może naruszać reguły jednolitego rynku, podnosić koszty inwestycji albo obniżać ich jakość. Dlatego nie chodzi o proste preferowanie krajowych firm, ale o kryteria związane z przedmiotem zamówienia: jakość, ślad środowiskowy, bezpieczeństwo dostaw, lokalne zaplecze serwisowe, koszty w całym cyklu życia i odporność łańcuchów dostaw. Tak rozumiany komponent krajowy ma być narzędziem budowy kompetencji i odporności gospodarki, a nie zamknięcia się na konkurencję. Warto jednocześnie monitorować, czy rządowe plany w zakresie komponentu krajowego rzeczywiście znajdują odzwierciedlenie w praktyce zakupowej, strukturze zamówień i udziale krajowych firm w realizowanych inwestycjach.


Równie istotny jest popyt prywatny. Firmy i gospodarstwa domowe będą inwestować w elektryfikację, efektywność energetyczną, własne źródła energii, magazyny, urządzenia grzewcze, pojazdy elektryczne czy modernizację procesów tylko wtedy, gdy będzie to ekonomicznie racjonalne i przewidywalne. Dlatego tworzenie rynku dla polskich produktów cleantech wymaga połączenia standardów, bodźców cenowych, finansowania i stabilnych regulacji. Celem powinno być to, aby krajowa transformacja nie tylko zwiększała popyt na czyste technologie, ale także wzmacniała globalną konkurencyjność polskich produktów i usług cleantech.

12. Proinwestycyjna reforma polskiego prawa


Polska przestaje konkurować kosztami i ceną, nie jest w stanie konkurować hojnością pomocy publicznej ani kosztami kapitału. Aby pozostać atrakcyjnym miejscem do inwestowania w cleantech mimo tych ograniczeń i silnej konkurencji ze strony innych państw UE, należy więcej uwagi poświęcić jakości otoczenia regulacyjnego: przewidywalności prawa, sprawności administracji (w tym szybkości procedur).


Celem proinwestycyjnej reformy prawa powinno być usunięcie tych barier, które realnie blokują inwestycje w sektor cleantech, podnoszą ich koszt albo zwiększają ryzyko regulacyjne. Dotyczy to w szczególności prawa energetycznego, podatkowego, budowlanego, środowiskowego i prawa pracy. Nie chodzi o kolejne ogólne hasło deregulacji, ale o stworzenie warunków, w których inwestycje w cleantech w Polsce będą bardziej atrakcyjne niż w innych państwach konkurujących o środki z Europejskiego Funduszu Konkurencyjności, szybsze, bardziej przewidywalne i łatwiejsze do sfinansowania – także ze środków nowego budżetu UE. Reforma powinna wskazać, które przepisy wymagają szybkiej zmiany, gdzie potrzebna jest lepsza koordynacja administracji, a gdzie problemem nie jest samo prawo, ale jego niestabilność lub nieprzewidywalna interpretacja.

13. Stworzenie katalogu działek przemysłowych dla potencjalnych
inwestorów


Polska powinna dysponować aktualnym katalogiem terenów przemysłowych i poprzemysłowych, na których można gwałtownie lokować nową produkcję cleantech. Nie chodzi wyłącznie o bazę nieruchomości, ale o praktyczne narzędzie obsługi inwestora, obejmujące informacje o powierzchni, stanie prawnym, dostępnej mocy przyłączeniowej, infrastrukturze, możliwościach logistycznych i ograniczeniach środowiskowych. Katalog powinien wskazywać nie tyle wolne grunty, ile lokalizacje realnie gotowe do inwestycji – z przejrzystym statusem administracyjnym i potencjałem do osadzenia nowych zakładów cleantech w istniejących ekosystemach przemysłowych, np. z przyłączem do sieci elektroenergetycznej.

14. Stworzenie mechanizmów uzyskiwania kompetencji na potrzeby sektora cleantech


Rozwój branży cleantech będzie ograniczany nie tylko przez kapitał, energię i regulacje, ale także przez dostępność kompetencji. Polska potrzebuje mechanizmów, które pozwolą gwałtownie identyfikować luki kadrowe i technologiczne w sektorach kluczowych dla transformacji. Część tych kompetencji należy budować w kraju, przez szkolnictwo branżowe, uczelnie techniczne, programy przekwalifikowania i współpracę firm z nauką. Część trzeba będzie pozyskać z zewnątrz: przez partnerstwa technologiczne, udział w projektach badawczo-rozwojowych i przyciąganie zagranicznych specjalistów. Celem powinno być nie tylko zaspokojenie bieżącego popytu na pracowników, ale także stworzenie umiejętności projektowania, produkcji, wdrażania i serwisowania technologii cleantech w Polsce.

Podsumowanie


Cleantech jest dla Polski szansą na awans do roli producenta, integratora i eksportera rozwiązań o wyższej wartości dodanej, potrzebnych gospodarce net zero. Tym razem startujemy z relatywnie dobrej pozycji – z silną bazą przemysłową, kompetencjami inżynieryjnymi, miejscem w europejskich łańcuchach wartości i dużym krajowym rynkiem transformacji. Dlatego rozwój branży cleantech powinien stać się nie tylko osią polityki przemysłowej, ale także przedmiotem ponadpartyjnego konsensusu. Rekomendowane działania nie służą wyłącznie jednej branży: mogą obniżyć koszty energii, zwiększyć inwestycje, wzmocnić krajową wartość dodaną, poprawić odporność gospodarczą i pomóc całej Polsce przejść do modelu konkurencyjności opartego na technologii, produktywności i bezpieczeństwie.




Autorzy:


Sonia Buchholtz – kierowniczka programu Gospodarka i klimat, dyrektorka ds. fundraisingu, Instytut Zrównoważonej Gospodarki
Marcin Korolec – prezes, Instytut Zrównoważonej Gospodarki






Artykuł jest częścią raportu „Zielone Finanse w Polsce 2026”, przygotowanego pod redakcją Ludwika Koteckiego i Katarzyny Szwarc. Raport został opracowany przez UN Global Compact Network Poland we współpracy z Instytutem Odpowiedzialnych Finansów i powstał ze wsparciem partnerów strategicznych – Związku Banków Polskich oraz Polskiego Funduszu Rozwoju S.A. (PFR).


Tegoroczna edycja raportu analizuje m.in.: finansowanie realnej transformacji gospodarki, konkurencyjność Polski, bezpieczeństwo energetyczne oraz rozwój polityki przemysłowej. W raporcie znajdują się również inne artykuły eksperckie, które przedstawiają różne aspekty zielonej transformacji i rynku finansowego w Polsce.


Pełny raport dostępny jest online: Zielone Finanse w Polsce 2026


Polecamy również:



  • Polska oszczędza na profilaktyce zdrowotnej. Firmy przejmują część roli państwa

  • Paliwo drożeje, Orlen liczy miliardy. Teraz zaczyna się spór o podatek od nadmiarowych zysków

  • Morze w kryzysie, gospodarka pod presją. Nowy plan dla Bałtyku budzi spór

Idź do oryginalnego materiału