W Hamburgu szykuje się wielka modernizacja portu.
Jak dalej poinformował serwis WEI Globalnie na podstawie informacji niemieckiego portalu welt.de, senat miasta szacuje potrzeby inwestycyjne portu do końca dekady na ponad 8 mld euro. Przy czym nie chodzi tutaj o kosmetyczne remonty, ale o utrzymanie pozycji jednego z najważniejszych hubów logistycznych Europy. Około 60 proc. tej kwoty ma zostać przeznaczone na budowę i remonty mostów, 27 proc. na nowe nabrzeża i infrastrukturę wodną, a ok. 6 proc. na infrastrukturę kolejową. Reszta środków ma dotyczyć m.in. projektów energetycznych i przygotowania terenów portowych.
Hamburg musi jednocześnie remontować starzejące się obiekty, dostosowywać port do większych jednostek
Skala tych planów pokazuje, iż porty coraz mniej przypominają zwykłe miejsca przeładunku towarów. Są strategiczną infrastrukturą gospodarczą, energetyczną i bezpieczeństwa. Hamburg musi jednocześnie remontować starzejące się obiekty, dostosowywać port do większych jednostek, rozwijać zaplecze kolejowe i utrzymywać konkurencyjność wobec Rotterdamu, Antwerpii-Bruggii oraz rosnących portów bałtyckich. Wśród powodów tak dużych nakładów wymienia się m.in. wzrost kosztów budowlanych oraz konieczność odnowienia kluczowych elementów infrastruktury, takich jak Köhlbrandbrücke.
Port w Hamburgu od dekad obsługuje istotną część polskiego handlu zagranicznego. W pierwszej połowie 2024 r. Polska była czwartym największym partnerem Hamburga w ruchu kontenerowym, a przez port przechodziło ponad 10 proc. polskiego handlu kontenerowego. W 2024 r. niespełna 310 tys. TEU w relacji z Polską było realizowane feederami łączącymi Hamburg z terminalami w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie. Do tego dochodziło ok. 30 pociągów blokowych tygodniowo, odpowiadających za ok. 107 tys. TEU oraz transport drogowy szacowany na kolejne 40 tys. TEU.
Wzmocniony Hamburg będzie jeszcze skuteczniej konkurował o ładunki z Polski i Europy Środkowej
Inwestycje Hamburga mogą więc oddziaływać na polską gospodarkę dwojako. Z jednej strony sprawniejszy niemiecki port oznacza dla części polskich eksporterów i importerów krótszy czas obsługi, większą przewidywalność dostaw i dostęp do globalnych połączeń żeglugowych. Może to obniżać koszty logistyki dla firm korzystających z tego kierunku, zwłaszcza w handlu kontenerowym z Azją czy Ameryką.
Z drugiej strony wzmocniony Hamburg będzie jeszcze skuteczniej konkurował o ładunki z Polski i Europy Środkowej, przejmując część marży, miejsc pracy i wartości dodanej, które mogłyby zostać w krajowym systemie portowo-kolejowym. To z takich danych bierze się powracające w branży określenie, iż Hamburg jest „największym polskim portem”. Na pewno Hamburg pozostaje jednym z najważniejszych zagranicznych portów dla polskiej gospodarki. jeżeli Hamburg inwestuje miliardy w mosty, nabrzeża, kolej i energetykę portową, robi to nie tylko dla siebie. Walczy o ładunki z całej Europy Środkowej, w tym z Polski. A to przypomina, iż w logistyce wygrywa nie ten, kto ma dostęp do morza, ale ten, kto potrafi połączyć port z przemysłem, koleją, magazynami i globalnymi szlakami handlu.

5 godzin temu








