Mlekomaty ratunkiem dla hodowców

3 godzin temu
Zdjęcie: Mlekomaty ratunkiem dla hodowców


Prawie trzy lata sytuacja na rynku mleka była stabilna. Pomimo wysokich kosztów produkcja mleka była bardziej dochodowa niż inne gałęzie produkcji rolnej. Jesienią jednak cena mleka zaczęła spadać. Hodowcy uzależnieni są od cen, jakie płacą im za surowiec zakłady mleczarskie. Niektórzy jednak biorą sprawy w swoje ręce i sami handlują mlekiem, na przykład w mlekomatach.

Mleko cały czas tanieje

W Kombinacie Rolnym Kietrz utrzymywanych jest ponad osiem tysięcy krów. Spadek ceny mleka o kilkanaście czy kilkadziesiąt groszy na litrze przekłada się na milionowe straty w gospodarstwie.

Mariusz Sikora, prezes Kombinatu Rolnego Kietrz:

-Jeżeli chodzi o mleko, to jego cena sukcesywnie spada od miesięcy jesiennych. Zaczynając od września w Kombinacie jest już ponad 40 groszy niżej. I jest to kwota obniżenia dochodu o ponad 18 milionów w stosunku rocznym, ze względu na ten spadek ceny.

Co się wydarzy na tym rynku mlecznym?

– Są jakieś pierwsze oznaki na giełdach światowych w kwestii masła. Jest więc nadzieja, iż ta tendencja spadkowa może przynajmniej się zatrzymać, bo teraz w każdym miesiącu cena jest coraz niższa i doszliśmy już do granicy opłacalności.

Ratunkiem sprzedaż bezpośrednia

Damian Morcinek, rolnik z Rzędowic:

– Mleczarnie przez cały czas obniżają ceny. Za styczeń była kolejna obniżka o 15 groszy. Patrząc na rynek mleczarstwa to ta opłacalność z miesiąca na miesiąc drastycznie maleje. Nasze gospodarstwo jest to wielopokoleniowe, z tradycjami rodzinnymi i w tej chwili ma 20 hektarów ziemi oraz ponad 20 krów dojnych. Ja od niespełna 3 lat temu rozpocząłem Rolniczy Handel Detaliczny, w którym początkowo przetwarzałem tylko tuszki drobiowe. Potem rozszerzyłem RHD o mleko i nabiał, a 7 stycznia tego roku rozpocząłem sprzedaż mleka poprzez mlekomat. Nasze mleko ma 5,26 procent tłuszczu, więc w sklepie takiego mleka nigdzie nie dostaniemy. Tym bardziej, iż jest ono świeże, niepasteryzowane i od razu po udoju dostarczane do mlekomatu. Musi się tylko wychłodzić i zostać zabutelkowane.

Jest już drugi mlekomat

– Od 27 stycznia jest już drugi mlekomat w tej samej lokalizacji, bo na chwilę obecną mleko się sprzedaje, klienci są zadowoleni i myślę, iż jest to inicjatywa do dalszego rozwoju. Początkowo dowoziliśmy mleko dwa razy dziennie, ale było ciężko ze względów logistycznych i organizacyjnych, dlatego podjąłem decyzję, iż będą dwa automaty, ale za to dowóz będzie raz dziennie. A jeżeli chodzi o opłacalność, to wiadomo, iż z mlekomatem są też duże koszty związane z zakupem butelek, czy koszty naszej pracy. Mimo wszystko jednak nie jest to jakaś zaporowa różnica, ale jest to różnica pomiędzy ceną skupową, a ceną w mlekomacie.

Pierwsze miesiące testowe

– Wiadomo, iż jest to dopiero pierwszy miesiąc testowy, dlatego myślę, iż przeprowadzę kalkulacje opłacalności po dłuższym terminie i dłuższych prognozach. jeżeli będzie dalej taki popyt na nasze mleczko, klienci będą dalej tacy zadowoleni i dam rady podołać wszystkim wymaganiom, to jak najbardziej będę starał się rozwijać. Ponieważ nasze gospodarstwo nie ma 100 czy 150 hektarów, dlatego choćby nie jesteśmy w stanie podnieść opłacalności poprzez dopłaty bezpośrednie, a koszty mimo wszystko są duże. Musimy co miesiąc pokrywać nasze stałe opłaty i spłacać raty kredytów, więc myślę, iż jest to taka deska ratunku.

Automaty sprzedażowe dla mniejszych gospodarstw

Martin Ziaja, prezes Opolskiego Związku Hodowców Bydła:

– Pomysł kolegi, który zajmuje się bezpośrednią sprzedażą, czyli tak zwanym RHD, oceniam jak najbardziej pozytywnie. Myślę, iż na rynku jest dla wszystkich miejsce. Może nie równomiernie, ale jest to taka nisza rynkowa, którą jak najbardziej powinny wypełnić mniejsze gospodarstwa. Nie jest to może rozwiązanie dla gospodarstw, które mają 100, 200 czy 300 krów, może to nie jest idealne, ale właśnie dla gospodarstw, które mają kilkanaście krów czy kilka krów to jest bardzo dobre rozwiązanie. Oczywiście trzeba pamiętać o jakości produkcji mleka, żeby klient się nie zraził, bo o ile coś zawalimy, to wtedy można cały rynek stracić. choćby trzeba bardziej dbać, aniżeli sprzedając do mleczarni, dlatego iż klientela bardzo gwałtownie mogłaby się odsunąć. Ale rozwiązanie, pomysł jest bardzo dobry, bardzo trafiony właśnie dla mniejszych gospodarstw i zwłaszcza o ile ktoś ma te warunki bliżej dużych aglomeracji miejskich, czy w regionach turystycznych jak Podhale, Pomorze, czy Mazury, to tam takie rozwiązania są bardzo słuszne.

dr Mariusz Drożdż

Idź do oryginalnego materiału