MRiRW: najpierw odłów dzików, potem odstrzał poza strefą zagrożenia

41 minut temu

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podkreśla, iż w strefach zagrożenia ASF najbardziej skutecznym rozwiązaniem jest odłów dzików, a następnie ich odstrzał poza obszarem zagrożonym. Takie stanowisko resort przedstawił w odpowiedzi na interpelację posła PiS i byłego ministra rolnictwa Roberta Telusa, który zwrócił się o informacje dotyczące podstaw prawnych i praktyki działań związanych z redukcją populacji dzików w ogniskach afrykańskiego pomoru świń.

MRiRW: najpierw odłów dzików, potem odstrzał poza strefą zagrożenia

Sprawa ma duże znaczenie dla hodowców trzody chlewnej, bo ASF przez cały czas pozostaje jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla produkcji świń w Polsce. Główny Inspektorat Weterynarii prowadzi aktualne mapy ognisk ASF i obszarów objętych ograniczeniami, a regionalizacja jest na bieżąco aktualizowana zgodnie z przepisami unijnymi.

ASF przez cały czas uderza w hodowców świń

Afrykański pomór świń to choroba, która nie jest groźna dla ludzi, ale dla gospodarstw utrzymujących trzodę może oznaczać dramatyczne konsekwencje: wybicie stada, strefy ograniczeń, problemy ze sprzedażą zwierząt i dodatkowe wymagania bioasekuracyjne.

Dlatego kontrola populacji dzików pozostaje jednym z elementów walki z wirusem. Dziki są istotnym rezerwuarem ASF w środowisku, a znalezienie padłego lub zakażonego osobnika może uruchomić całą procedurę działań terenowych i administracyjnych.

Według danych podawanych przez administrację weterynaryjną, w 2025 roku w Polsce stwierdzono 3429 ognisk ASF u dzików oraz 18 ognisk u świń. Choroba występowała na obszarze 14 województw, co pokazuje, iż problem nie ma charakteru lokalnego.

Ministerstwo: najważniejszy jest odłów w strefie zagrożenia

W odpowiedzi na interpelację MRiRW wskazało, iż po pojawieniu się ogniska wirusa najskuteczniejszą metodą jest odłów dzików na obszarze zagrożonym, a następnie przeprowadzenie odstrzału poza jego granicami. Takie działanie ma ograniczać przemieszczanie się zwierząt i minimalizować ryzyko dalszego roznoszenia wirusa.

To istotne rozróżnienie. Nie chodzi wyłącznie o samo zwiększenie liczby odstrzelonych dzików, ale o sposób prowadzenia działań w terenie. W strefie zagrożenia liczy się ograniczenie ruchu zwierzyny, szybkie ustalenie miejsc jej bytowania oraz sprawna likwidacja potencjalnych źródeł zakażenia.

Wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak przypomniał jednocześnie, iż najwięcej kompetencji w zakresie gospodarki łowieckiej mają jednostki podległe Ministerstwu Klimatu i Środowiska, w tym przede wszystkim Polski Związek Łowiecki. Resort rolnictwa może uczestniczyć w działaniach pośrednio, ale nie jest jedynym organem odpowiedzialnym za redukcję populacji dzika.

Redukcja dzików odbywa się etapami

Podstawą gospodarki łowieckiej są tzw. plany okresowe — roczne lub kilkuletnie. To na ich podstawie prowadzona jest planowa redukcja populacji dzików. Celem jest utrzymywanie zagęszczenia dzika na poziomie do 1 sztuki na 2 km².

Gdy zagrożenie ASF rośnie, o wzmocnienie odstrzału mogą wnioskować m.in. władze samorządowe, powiatowy lekarz weterynarii albo izby rolnicze. Dodatkowo, poprzez akty prawa miejscowego, możliwe jest zarządzenie tzw. odstrzału sanitarnego. Jest on uzupełnieniem planowej redukcji i zwykle pojawia się tam, gdzie ryzyko związane z ASF staje się szczególnie wysokie.

Dla rolników oznacza to, iż działania przeciw ASF nie zależą wyłącznie od jednej instytucji. W praktyce wymagają współpracy administracji weterynaryjnej, myśliwych, samorządów, Lasów Państwowych, służb terenowych i organizacji rolniczych.

Drony, psy tropiące i fotopułapki mają pomagać w terenie

Ministerstwo wskazuje, iż działania prowadzone po wykryciu ogniska ASF wspierane są przez narzędzia terenowe. Chodzi m.in. o drony, psy tropiące i fotopułapki, które pomagają ustalić miejsca bytowania dzików oraz lokalizować padłe zwierzęta.

To ważne, bo w przypadku ASF czas reakcji ma ogromne znaczenie. Każdy padły dzik może być potencjalnym źródłem wirusa w środowisku. Im szybciej zostanie znaleziony, zgłoszony, przebadany i usunięty, tym mniejsze ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się choroby.

System informatyczny ma usprawnić zgłoszenia

Koordynację działań ma wspierać system informatyczny zarządzany przez inspektoraty weterynarii. Zasada jest prosta: każdy odnaleziony martwy lub odstrzelony dzik powinien zostać niezwłocznie zgłoszony do systemu.

Obowiązek informacyjny dotyczy m.in. myśliwych, pracowników parków narodowych i innych obszarów chronionych oraz pracowników Służby Leśnej. Zgłoszenia zawierają zwykle współrzędne geograficzne miejsca, w którym odnaleziono martwe zwierzę.

Na tej podstawie system generuje mapę lokalizacji. To ułatwia planowanie kolejnych działań: poszukiwań, odłowów, kontroli, pobierania prób i usuwania padliny. W przypadku ASF taka mapa nie jest dodatkiem administracyjnym, ale narzędziem do realnej pracy w terenie.

Zakaz dokarmiania dzików ma ograniczać ryzyko

W działania ograniczające ryzyko ASF pośrednio może angażować się również Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Przykładem jest całoroczny zakaz dokarmiania dzików oraz ograniczenie ilości paszy używanej do nęcenia.

Tego typu rozwiązania mają zmniejszać koncentrację zwierząt w jednym miejscu. Im większe skupiska dzików, tym łatwiej o kontakt między osobnikami i potencjalne przenoszenie wirusa. W praktyce chodzi więc nie tylko o redukcję liczby zwierząt, ale także o ograniczenie sytuacji sprzyjających rozprzestrzenianiu się ASF.

Ile dzików jest w Polsce? Dane są niepewne

Precyzyjne określenie liczby dzików w Polsce jest trudne. Oficjalne dane GUS wskazują, iż w 2025 roku liczebność dzików wynosiła około 59,8 tys. osobników. Dla porównania, w 2015 roku było to 264,8 tys., a w 2020 roku 75,2 tys.

Eksperci zwracają jednak uwagę, iż oficjalne szacunki nie muszą obejmować całej populacji, zwłaszcza dzików żyjących w miastach i na terenach trudno dostępnych. W rozmowie z PAP dr hab. Jakub Gryz z Instytutu Badawczego Leśnictwa wskazywał, iż w Polsce nie ma rzetelnego, naukowego systemu monitoringu zwierząt łownych w skali całego kraju.

Według części przyrodników, po uwzględnieniu populacji miejskiej oraz rocznego przyrostu naturalnego rzeczywista liczba dzików może być wyższa niż wskazują oficjalne dane. W przestrzeni publicznej pojawiają się szacunki mówiące o 80–150 tys. osobników.

Dla hodowców najważniejsza pozostaje bioasekuracja

Redukcja populacji dzika jest ważnym elementem walki z ASF, ale nie zastępuje bioasekuracji w gospodarstwach. Hodowcy trzody przez cały czas muszą pilnować podstawowych zasad: zabezpieczenia budynków, mat dezynfekcyjnych, kontroli wjazdów i wejść, adekwatnego przechowywania pasz oraz ograniczenia kontaktu świń z osobami i sprzętem mogącym przenieść wirusa.

ASF nie wybacza błędów organizacyjnych. Jeden przypadek choroby w stadzie oznacza poważne straty dla gospodarstwa i ograniczenia dla okolicznych producentów. Dlatego działania wobec dzików powinny iść równolegle z dyscypliną po stronie hodowców.

Walka z ASF wymaga szybkich działań i jasnej odpowiedzialności

Stanowisko MRiRW pokazuje, iż w sytuacji zagrożenia nie wystarczy samo planowe zmniejszanie liczby dzików. Po wykryciu ogniska potrzebne są działania celowane: odłów w strefie zagrożenia, odstrzał poza jej granicami, szybkie zgłaszanie padłych dzików i precyzyjna koordynacja w terenie.

Dla rolników najważniejsze jest to, aby procedury działały gwałtownie i były egzekwowane. ASF pozostaje chorobą, która uderza nie tylko w pojedyncze gospodarstwa, ale w całe regiony produkcji trzody. Dlatego każda luka w systemie — opóźnione zgłoszenie, brak reakcji na padłego dzika czy słaba koordynacja odstrzału — może mieć realne konsekwencje dla hodowców.

Kto odpowie za pola zniszczone przez ptaki? KRIR domaga się pilnych zmian
Idź do oryginalnego materiału