Ministerstwo Spraw Zagranicznych zgłosiło uwagi do projektu ustawy, która ma uregulować dopuszczanie do ruchu ciągników sprowadzanych spoza UE; głównie ciągników marki Belarus. Choć sam kierunek zmian został oceniony pozytywnie, MSZ wskazuje na poważny problem – przepisy mogą w praktyce legalizować pojazdy, które nie spełniają unijnych wymagań technicznych.
Spór o Belarusy wraca w nowej odsłonie
Projekt nowelizacji (precyzyjnie: ustawy o zmianie ustawy o systemach homologacji pojazdów oraz ich wyposażenia oraz niektórych innych ustaw) powstał m.in. jako odpowiedź na wieloletni problem rejestracji ciągników – głównie marki Belarus – sprowadzanych z państw trzecich. W wielu przypadkach były to maszyny formalnie „używane”, choć faktycznie trafiały do UE po raz pierwszy, co pozwalało ominąć wymogi homologacyjne.
Sądy i organy administracji zaczęły podważać takie rejestracje, powołując się na wyrok TSUE, zgodnie z którym ciągnik spoza UE – choćby używany – powinien być traktowany jak nowy pojazd i spełniać unijne normy.
Rząd chce teraz uporządkować sytuację i jednocześnie ochronić rolników, którzy kupili takie maszyny w dobrej wierze.
Gdzie MSZ widzi problem?
W swojej opinii MSZ potwierdza, iż projekt ustawy realizuje wyrok TSUE i idzie w dobrym kierunku – wprowadza obowiązek dopuszczenia indywidualnego dla ciągników spoza UE.
Jednocześnie resort wskazuje na najważniejszy problem, a mianowicie fakt, iż przepisy przejściowe mogą pozwolić na obejście nowych zasad.
Chodzi o mechanizm, który uznaje wcześniejsze rejestracje za równoważne dopuszczeniu do ruchu i pozwala wznowić zakończone postępowania i „uratować” ciągniki poprzez wdrożenie procedury automatycznego dopuszczenia.
– Stosowanie tego przepisu doprowadzi do obejścia projektowanych przepisów wymagających spełnienie przez omawiane pojazdy wymagań technicznych wynikających z procedury krajowego indywidualnego dopuszczenia pojazdów – czytamy w opinii MSZ.
Zdaniem MSZ: takie rozwiązanie jest sprzeczne z wyrokiem TSUE i rozporządzeniem 167/2013, bo umożliwia dopuszczenie pojazdów bez faktycznego sprawdzenia ich zgodności z normami UE.
Legalizacja tylnymi drzwiami?
To dokładnie ten element projektu, który wcześniej budził największe emocje. Nowelizacja przewiduje bowiem utrzymanie w mocy dotychczasowych rejestracji ciągników bez homologacji oraz możliwość ich ponownej legalizacji, co z jednej strony ma chronić rolników przed utratą sprzętu i stratami finansowymi, z drugiej zaś może oznaczać de facto zalegalizowanie nieprawidłowości, które projekt miał wyeliminować.
Problem szerszy niż tylko Belarusy
Sprawa dotyczy nie tylko jednego producenta. W ostatnich latach do Polski trafiły tysiące pojazdów spoza UE, często niespełniających norm emisji i wymagań homologacyjnych.
Projekt ustawy ma:
- wprowadzić jasne zasady dopuszczenia takich pojazdów,
- ograniczyć napływ maszyn niespełniających norm,
- a jednocześnie rozwiązać problem już zarejestrowanych ciągników.
To właśnie ten ostatni element – zdaniem MSZ – jest najsłabszym punktem regulacji.
Opinia MSZ ma szczególne znaczenie, bo dotyczy zgodności z prawem UE. jeżeli jej zastrzeżenia się potwierdzą, projekt może wymagać zmian, aby uniknąć konfliktu z unijnymi regulacjami.

3 godzin temu















