Elon Musk zapowiedział, iż w przyszłym roku przekaże po jednej akcji SpaceX „każdemu dzieciakowi w Ameryce”. Przy obecnym kursie byłby to prezent wart około 10,5 mld USD, więcej niż jakakolwiek dotychczasowa darowizna na rzecz amerykańskich dzieci. Tyle iż poza dwoma zdaniami na X nie wiadomo adekwatnie nic: kto dostanie akcje, kiedy i w jaki sposób. Bardzo dużo mówi za to moment, w którym ta deklaracja padła.
Dwa zdania, które poruszyły rynek
Wpis pojawił się w poniedziałek nad ranem czasu amerykańskiego:
„Next year, I will give one of my SpaceX shares to every kid in America. This will be the first of many.” („W przyszłym roku dam jedną z moich akcji SpaceX każdemu dziecku w Ameryce. To będzie pierwsza z wielu.”)
Musk nie dodał żadnych szczegółów. Nie wiadomo, czy „kid” oznacza każdą osobę poniżej 18. roku życia, czy jakąś węższą grupę. Nie odpowiedział też użytkownikom, którzy pytali, czy chodzi o wszystkie dzieci przebywające w USA, czy wyłącznie o obywateli. Nie wyjaśnił również, co oznacza „pierwsza z wielu”. Forbes zauważa, iż sformułowanie „moje akcje” sugeruje darowiznę z prywatnego pakietu Muska, a nie emisję nowych akcji przez spółkę. Termin w 2027 r., sposób ustalania uprawnionych i mechanizm transferu pozostają jednak nieznane.
Next year, I will give one of my SpaceX shares to every kid in America.
This will be the first of many.
— Elon Musk (@elonmusk) October 19, 2026
Rynek przyjął zapowiedź spokojnie. W handlu przedsesyjnym kurs SPCX rósł o ponad 1%, do 147,52 USD, ale Forbes wiąże to raczej z ogólnym odbiciem kontraktów na amerykańskie indeksy po wyprzedaży z zeszłego tygodnia niż z samą deklaracją.
Ile to kosztuje? Mniej, niż się wydaje
Według danych Census Bureau 21,1% z około 341,8 mln mieszkańców USA nie ukończyło 18 lat, czyli około 72,1 mln osób. Przy piątkowym kursie zamknięcia 146,03 USD obietnica jest więc warta około 10,5 mld USD. CNN, przyjmując ok. 73 mln niepełnoletnich, szacuje ją na 10,7 mld USD.
To dużo, ale dla samego Muska niewiele. Z sierpniowego dokumentu złożonego w SEC wynika, iż ma on ok. 4,8 mld akcji SpaceX. Po doliczeniu niezwestowanych nagród i opcji jest to 6,4 mld akcji, czyli 48,4% udziałów w ujęciu beneficjalnym. choćby 72 mln oddanych akcji to więc kilka ponad 1% jego pakietu. Forbes wycenia majątek Muska na 908,5 mld USD. Od czasu debiutu SpaceX jego fortuna kilkakrotnie przekraczała bilion dolarów.
Axios zwraca uwagę na skalę: darowizna byłaby niemal dwa razy większa niż rekordowe 6,25 mld USD, które Michael i Susan Dellowie przekazali na Trump Accounts.
Riposta wymierzona w Anthropic
Bezpośrednim powodem wpisu wydaje się niedzielne ogłoszenie Anthropic. Twórca modeli Claude zapowiedział przekazanie co najmniej 5% swoich akcji do nowego Public Benefit Fund. Po zgodzie akcjonariuszy fundusz ma od razu otrzymać 5% akcji, a zarząd może według uznania dokładać kolejne 2% za każdy 50-procentowy wzrost wyceny ponad ustalony, na razie nieujawniony poziom. Środki mogą trafiać do organizacji non-profit, do wybranych grup jako bezpośrednie wypłaty albo na „śmielsze podejścia” do łagodzenia skutków wypierania pracowników przez AI. Fundusz ma działać jako spółka LLC, a nie fundacja 501(c)(3), i nie będzie finansował lobbingu ani polityki. Według CNN przy ostatniej prywatnej wycenie 5% to ok. 48 mld USD.
Musk odpowiedział Anthropic na X: „Polecam dać akcje bezpośrednio ludziom”, a następnie dopisał, iż on sam właśnie tak zrobi. Około 12 godzin później pojawiła się obietnica dla dzieci. Forbes zastrzega, iż nie wiadomo, czy był to plan przygotowany wcześniej, czy reakcja na ruch konkurenta.
Ta rywalizacja ma też wymiar biznesowy. Anthropic przygotowuje się do debiutu giełdowego, który według CNBC ma nastąpić w listopadzie. Lise Buyer z Class V Group uważa, iż ogłoszenie funduszu jest elementem przygotowań do IPO i ma znaczenie wizerunkowe w czasie, gdy AI jest pod silną presją opinii publicznej. Anthropic wymienia też wprost łagodzenie skutków wypierania pracowników przez AI jako jeden z celów funduszu. Szerzej o finansach spółki pisaliśmy przy okazji analizy prospektu emisyjnego Anthropic. SpaceX po przejęciu xAI rozwija własny model Grok i bezpośrednio konkuruje z Anthropic o kapitał inwestorów.
Trump Accounts, czyli gotowa infrastruktura
Musk nie napisał, czy akcje trafią na Trump Accounts, federalne konta inwestycyjne dla dzieci. Trudno jednak pominąć ten kontekst, bo Waszyngton właśnie zbudował system, przez który taka darowizna mogłaby przejść.
Konta 530A powstały na mocy ustawy podatkowej z 2025 r. i ruszyły 4 lipca 2026 r. Dzieci urodzone w latach 2025-2028 dostają z budżetu jednorazowo 1000 USD. Rodzina może wpłacać do 5000 USD rocznie, a pieniądze są zablokowane do 18. urodzin. Szczegóły opisywaliśmy przy okazji startu programu Trump Accounts. Od tego czasu zasady istotnie się zmieniły. W październiku Departament Skarbu automatycznie założył konta ponad 60 mln dzieci, więc łącznie jest ich już blisko 70 mln. Według Donalda Trumpa wpłacono na nie dotąd ponad 4,5 mld USD.
Najważniejsza zmiana to możliwość darowania pojedynczych akcji. Wcześniej konta mogły zawierać wyłącznie tanie fundusze indeksowe. Zgodnie z tymczasowymi przepisami IRS i Departamentu Skarbu opublikowanymi 30 września darowane akcje co do zasady trzeba trzymać przez pięć lat. Darowizny muszą przechodzić przez organizację non-profit i wymagają zgody resortu. Rodziny nie mogą ich wybrać ani odrzucić. Departament Skarbu dopuszcza wprowadzenie w przyszłości możliwości rezygnacji i zbiera w tej sprawie opinie.
Z czysto technicznego punktu widzenia przepis o darowiznach akcji wygląda tak, jakby napisano go pod deklarację Muska. Pierwsza akcje SpaceX zaoferowała jednak nie Musk, tylko jego najbliższa współpracowniczka.
Shotwell była pierwsza, Trump czekał na Muska
6 lipca Gwynne Shotwell, prezes i COO SpaceX, ogłosiła razem z mężem, iż przekaże po jednej akcji SpaceX na ponad 2 mln Trump Accounts. Akcje mają trafić do dzieci w wieku 11-17 lat z obszarów o niższych dochodach, ze szczególnym uwzględnieniem okolic, w których małżeństwo mieszka w środkowym Teksasie. Przy ówczesnym kursie ok. 165 USD darowizna była warta ok. 320 mln USD. Po spadku notowań jest warta już tylko niecałe 300 mln USD.
Kilka dni wcześniej, 2 lipca, Donald Trump mówił w wywiadzie, iż spodziewa się darowizny akcji od Muska. Musk przez kolejne miesiące nie odnosił się do tego publicznie. Kontekst polityczny jest wyraźny także dziś. Od lipca Musk przekazał ponad 276 mln USD grupom republikańskim i jest największym znanym darczyńcą przed listopadowymi wyborami do Kongresu. Same wpłaty na Senate Leadership Fund we wrześniu wyniosły 158 mln USD.
Lockup i inne praktyczne przeszkody
Jest też kwestia formalna, o której w komentarzach mało kto wspomina. Pakiet Muska objęty jest 366-dniowym lockupem po IPO, który kończy się 12 czerwca 2027 r., bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Musk mówi o „przyszłym roku”, ale nie podał daty. Nie wiadomo więc, czy transfer nastąpi przed końcem lockupu, czy po nim, ani czy umowa lockupowa w ogóle pozwala na taki transfer.
Logistyka też nie jest prosta. Przekazanie ponad 70 mln pojedynczych akcji wymaga rachunków maklerskich lub kont typu Trump Accounts, weryfikacji tożsamości i opiekunów prawnych. Według CNN nie wiadomo, jak akcje miałyby trafić do dziesiątek milionów dzieci ani czy wszystkie byłyby uprawnione. Trump Accounts przysługują dzieciom z numerem Social Security, więc dzieci bez SSN nie skorzystałyby z tej ścieżki. Z kolei dane Census Bureau, na których opierają się wyliczenia, obejmują zarówno obywateli, jak i osoby bez obywatelstwa.
Po stronie darczyńcy jest również wątek podatkowy. Ben Henry-Moreland z Kitces.com zwraca uwagę, iż nowe zasady są atrakcyjne dla zamożnych udziałowców, bo darując akcje bezpośrednio, nie płacą podatku od zysków kapitałowych, który zapłaciliby, sprzedając akcje i przekazując gotówkę. Nie wiadomo, czy Musk zamierza skorzystać z tej ścieżki.
Prezent z ryzykiem koncentracji
Dla dziecka każda darowizna oznacza po prostu pieniądze, których wcześniej nie miało. Pojawia się jednak zastrzeżenie, które dotyczy szczególnie SpaceX. Henry-Moreland ujmuje to tak:
„Z perspektywy posiadacza konta każda z tych darowizn będzie zyskiem netto. Inwestując jednak w pojedynczą akcję, mamy do czynienia ze znacznie wyższym ryzykiem.”
Szef IRS Frank Bisignano przekonywał w CNBC, iż w skali całej populacji „nie będzie żadnego ryzyka koncentracji”. Przeczą temu jednak przepisy Departamentu Skarbu, które wprost przyznają, iż posiadacze kont „poniosą dodatkowe ryzyko w postaci zwiększonej koncentracji portfela”.
Historia notowań SpaceX dobrze pokazuje, o jakim ryzyku mowa. Spółka wyceniła ofertę na 135 USD za akcję i pozyskała rekordowe 75 mld USD przy wycenie 1,77 bln USD. Musk zachował 82% głosów. Kurs doszedł do 225,64 USD już 16 czerwca, a w lipcu spadł poniżej 111 USD. O przyczynach tego spadku pisaliśmy w tekście o akcjach SpaceX w wolnym spadku. Obecny kurs 146 USD jest w połowie tego zakresu. Dziecko, które dostanie akcję i będzie musiało trzymać ją przez pięć lat, przejmie całą tę zmienność.
Richard Rubin z „Wall Street Journal” zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię. jeżeli spółka może sprawić, iż każde dziecko w danym stanie jest jej akcjonariuszem, prezenty w akcjach mogą stać się kartą przetargową w sporach o regulacje, podatki czy pozwolenia na centra danych. Do tego dochodzą konflikty interesów: urzędnik nadzorujący daną branżę może nagle mieć w rodzinie małoletniego akcjonariusza spółki, którą kontroluje. W przypadku SpaceX, który ma kontrakty z NASA i Pentagonem, a teraz także z branżą AI, nie jest to argument czysto teoretyczny.
Między filantropią a PR
Na razie obietnica Muska nie ma żadnego mechanizmu wykonania. Nie ma harmonogramu, kryteriów ani nazwanego pośrednika, a SpaceX nie odpowiedział na prośbę CNBC o komentarz. Kosztowałaby go ok. 1% udziałów, a dałaby rozgłos, którego nie zapewni żadna kampania reklamowa: w ciągu kilku godzin wpis Watcher Guru obejrzało ponad 385 tys. osób. Musk zyskuje też sporo wizerunkowo w sporze z Anthropic o to, która firma AI lepiej dzieli się bogactwem ze społeczeństwem, i to tuż przed spodziewanym debiutem rywala.
Jeśli Musk spełni obietnicę, to w 2027 r. dziesiątki milionów młodych Amerykanów zostaną akcjonariuszami jednej z najbardziej kontrowersyjnych spółek na świecie, kontrolowanej przez jedną osobę. Uczy to inwestowania, ale też pokazuje, co oznacza trzymanie wszystkiego w jednej spółce. Na razie jednak są to tylko dwa zdania na X i będą coś znaczyć dopiero wtedy, gdy pojawią się szczegóły.

6 godzin temu








