Autorzy obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej chcą obowiązkowych badań psychologicznych dla myśliwych, większej przejrzystości Polskiego Związku Łowieckiego (PZŁ) i likwidacji polowań komercyjnych – podaje focuseurope.pl. PZŁ zmianom jest niechętny. Czy mimo to projekt ma szansę na poparcie w parlamencie?
Myśliwi pod kontrolą: Obywatele chcą zmienić prawo łowieckiePo raz pierwszy od wielu lat przeciwnicy obecnego modelu łowiectwa próbują zmienić przepisy nie poprzez działania organizacji społecznych czy kolejne petycje, ale wykorzystując narzędzie demokracji bezpośredniej. Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Uwaga! Polowanie. Zmieńmy prawo łowieckie. Na dobre” rozpoczął zbiórkę 100 tys. podpisów potrzebnych do wniesienia obywatelskiego projektu nowelizacji Prawa łowieckiego do Sejmu.
Autorzy projektu chcą zmienić sposób funkcjonowania systemu łowieckiego. Proponują obowiązkowe okresowe badania lekarskie i psychologiczne dla wszystkich myśliwych posiadających broń, utworzenie publicznego rejestru polowań, obowiązek publikowania sprawozdań finansowych przez Polski Związek Łowiecki oraz likwidację tzw. polowań komercyjnych.
Jak mówi Katarzyna Jaślar z Fundacji Akcja Demokracja w rozmowie FocusEurope.pl, która jest zaangażowana w zbiórkę podpisów pod projektem, spotkania z obywatelami pokazują, iż wiele osób nie zdaje sobie sprawy z obowiązujących przepisów dotyczących polowań.
– Kiedy opowiadaliśmy, jakie zmiany proponujemy i dlaczego są potrzebne, ludzie często byli zaskoczeni. Nie wiedzą, iż myśliwi nie przechodzą obowiązkowych okresowych badań lekarskich i psychologicznych. Zaskakuje ich również, iż Polski Związek Łowiecki nie publikuje swoich sprawozdań finansowych, a w Polsce przez cały czas organizowane są polowania komercyjne – wyjaśnia.
Osoby ubiegające się o uprawnienia myśliwskie i pozwolenie na broń do celów łowieckich przechodzą badania lekarskie i psychologiczne, ale po uzyskaniu pozwolenia nie muszą ich odnawiać. Taki obowiązek co pięć lat dotyczy natomiast posiadaczy broni do ochrony osobistej oraz ochrony osób i mienia.
– Regularne badania powinny eliminować osoby, które ze względu na stan zdrowia nie powinny mieć broni w rękach – tłumaczy Jaślar.
Jej zdaniem właśnie te kwestie najczęściej budzą emocje osób, które po raz pierwszy stykają się z funkcjonowaniem systemu łowieckiego.
– Główne postulaty projektu dotyczą bezpieczeństwa ludzi oraz ograniczenia nadmiernej, negatywnej ingerencji myśliwych w środowisko; nie dążymy do całkowitego zakazu polowań – wyjaśnia.
Polski Związek Łowiecki uważa, iż proponowane zmiany nie uwzględniają społecznych i gospodarczych konsekwencji oraz pomijają rolę myśliwych w gospodarce łowieckiej. Organizacja zapowiada, iż jeżeli projekt trafi do Sejmu, przedstawi szczegółowe stanowisko wobec wszystkich proponowanych rozwiązań.
– Nie sprzeciwiamy się badaniom okresowym. Chcemy jedynie, aby wszyscy posiadacze broni byli traktowani jednakowo – mówi Wacław Matysek, p.o. rzecznika prasowego PZŁ w rozmowie z FocusEurope.pl.
Dodaje, iż dziś obowiązek okresowych badań nie dotyczy także kolekcjonerów czy osób posiadające broń do celów rekonstrukcji historycznych.
Odnosząc się do argumentu o bezpieczeństwie podczas polowań, Matysek podkreśla, iż Polski Związek Łowiecki przeanalizował wszystkie wypadki z ostatnich lat.
– Żaden z nich nie był spowodowany złym stanem zdrowia myśliwego – podkreśla.
Jeśli chodzi o kwestię polowań komercyjnych, obowiązujące prawo łowieckie przez cały czas dopuszcza ich organizowanie. Są one odpłatne i przeznaczone dla myśliwych z Polski i z zagranicy. Organizują je koła łowieckie oraz ośrodki hodowli zwierzyny.
– Zakaz takich polowań jest jedną z tych propozycji, która budzi najmniej wątpliwości wśród ludzi. Większości nie mieści się w głowie, iż ktoś może płacić za zabijanie zwierząt dla sportu czy trofeów. Wiele osób było przekonanych, iż takie polowania w Polsce już dawno nie istnieją – mówi dla FocusEurope.pl Krzysztof Wychowałek z Ośrodka Działań Ekologicznych „Źródła”.
Twórcy projektu proponują likwidację tej formy polowań, argumentując, iż zwierzęta nie powinny być traktowane jako przedmiot działalności komercyjnej. Z taką argumentacją nie zgadzają się jednak myśliwi.
– Polowania komercyjne nie są dodatkowym odstrzałem. realizowane są w ramach limitu określonego w rocznym planie łowieckim, który opiniowany jest przez izby rolnicze, wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast i zatwierdzany przez adekwatnego nadleśniczego Państwowego Gospodarstwa Leśnego w uzgodnieniu z Polskim Związkiem Łowieckim – podkreśla Matysek.
Jak dodaje, dochody z takich polowań nie trafiają do prywatnych kieszeni myśliwych, ale finansują działalność kół łowieckich, przede wszystkim wypłatę odszkodowań za szkody wyrządzane przez zwierzynę oraz prowadzenie gospodarki łowieckiej.
Finanse Polskiego Związku Łowieckiego nie są jednak powszechnie dostępne, ponieważ Związek nie publikuje swoich sprawozdań finansowych.
– W tym momencie sprawozdań finansowych PZŁ nikt nie widzi poza urzędem skarbowym. choćby minister klimatu i środowiska, który ich nadzoruje. Cały system finansów Polskiego Związku Łowieckiego jest jedną wielką tajemnicą, do której nikt nie ma dostępu – mówi Krzysztof Wychowałek.
Faktycznie w tej chwili przepisy nie nakładają na Związek obowiązku publicznego udostępniania sprawozdań finansowych, choć sporządza on takie dokumenty i podlega nadzorowi adekwatnego ministra. Autorzy projektu proponują zwiększenie przejrzystości finansów PZŁ. Chcą, aby Związek publikował roczne sprawozdania finansowe.
– My co roku składamy ministrowi adekwatnemu do spraw środowiska sprawozdanie z wykonanych zadań. Sprawozdanie, które jest zatwierdzone przez Naczelną Radę Łowiecką – tłumaczy Matysek i dodaje, iż jeżeli ustawa wprowadzi obowiązek publikowania sprawozdań finansowych, to będą one publikowane.
Warto wyjaśnić, iż sprawozdanie z wykonanych zadań nie jest tożsame ze sprawozdaniem finansowym. Pierwszy dokument opisuje działalność organizacji i stopień realizacji jej ustawowych zadań, natomiast sprawozdanie finansowe przedstawia sytuację majątkową.
Polacy chcą zmian, ale…
Osoby zaangażowane w obywatelski projekt ustawy nie ukrywają, iż liczą na rozpoczęcie parlamentarnej debaty nad proponowanymi zmianami. Ich zdaniem zainteresowanie obywateli podczas zbiórki podpisów pokazuje, iż wiele postulatów – takich jak wspomniane już obowiązkowe okresowe badania dla myśliwych, likwidacja polowań komercyjnych czy większa przejrzystość finansów Polskiego Związku Łowieckiego – cieszy się szerokim społecznym poparciem.
Jednocześnie badania opinii publicznej pokazują, iż stosunek Polaków do łowiectwa jako działalności jest bardziej złożony. Społeczeństwo nie odrzuca samej idei regulowania liczebności zwierząt, choć faktycznie oczekuje większego bezpieczeństwa, przejrzystości i społecznej kontroli nad aktywnością myśliwych.
Badanie More in Common Polska pokazuje, iż aż 89 proc. respondentów popiera obowiązkowe okresowe badania lekarskie dla myśliwych, a 76 proc. opowiada się za zwiększeniem minimalnej odległości prowadzenia polowań od zabudowań do 500 metrów. Jednocześnie 78 proc. badanych uważa, iż polowania organizowane wyłącznie dla rozrywki powinny zostać zakazane.
Ponad połowa respondentów dostrzega jednak potrzebę działalności myśliwych w regulowaniu populacji zwierząt i ochronie upraw.
Szerszej perspektywy dostarcza z kolei badanie przeprowadzone przez firmę Savanta w listopadzie 2023 r. na zlecenie koalicji dziesięciu organizacji prozwierzęcych, m.in. Eurogroup for Animals i Humane Society International. Sondaż objął 10 tys. mieszkańców obszarów wiejskich z dziesięciu państw Unii Europejskiej – po tysiącu respondentów z Niemiec, Francji, Hiszpanii, Holandii, Włoch, Belgii, Polski, Danii, Szwecji i Rumunii.
Badanie nie dotyczyło jednak całych społeczeństw, ale wyłącznie mieszkańców terenów wiejskich, którzy na co dzień najczęściej stykają się z polowaniami.
Polska nie należy ani do państw najbardziej przychylnych łowiectwu rekreacyjnemu, ani do jego najostrzejszych krytyków. Polowanie za „rozrywkę jak każda inna” uznaje 28 proc. Polaków – kilka więcej niż w Niemczech (24 proc.), ale znacznie mniej niż w Rumunii (42 proc.) czy w Danii (50 proc.) i Szwecji (48 proc.). Jednocześnie Polacy najczęściej spośród wszystkich badanych wskazują, iż odstrzał powinien być dopuszczalny wyłącznie wtedy, gdy uzasadniają go niezależne ekspertyzy naukowe – takie stanowisko podziela 73 proc. respondentów.
Polacy akceptują łowiectwo przede wszystkim jako narzędzie ochrony przyrody i zarządzania populacjami zwierząt, oczekując jednocześnie większego nacisku na bezpieczeństwo, dobrostan zwierząt oraz naukowe uzasadnienie polowań.
Takie właśnie postulaty znalazły się w obywatelskim projekcie ustawy. Aby jednak projekt trafił do Sejmu, jego autorzy muszą najpierw zebrać 100 tys. podpisów. O jego dalszych losach zdecyduje układ sił w parlamencie.
Kto wpływa na prawo?
Zwolennicy inicjatywy przekonują, iż proponowane zmiany są potrzebne nie tylko ze względu na bezpieczeństwo, ale również dlatego, iż przez lata głównym uczestnikiem prac nad prawem łowieckim pozostawało środowisko myśliwych.
– Myśliwi od lat są obecni w Sejmie i uczestniczą w pracach nad przepisami, które ich dotyczą. Obywatelski projekt jest próbą włączenia do tej debaty także głosu społeczeństwa – przekonuje Katarzyna Jaślar.
Faktem jest, iż Polski Związek Łowiecki aktywnie uczestniczy w każdych pracach nad zmianami prawa łowieckiego. Jako organizacja wykonująca ustawowe zadania z zakresu gospodarki łowieckiej regularnie przedstawia opinie do projektów ustaw i rozporządzeń oraz bierze udział w konsultacjach publicznych i posiedzeniach komisji sejmowych.
Przedstawiciele PZŁ podkreślają, iż praktyczne doświadczenie środowiska myśliwych powinno być uwzględniane przy tworzeniu nowych przepisów.
Aktualnie Polski Związek Łowiecki liczy ok. 131 tys. członków. Nie istnieje jednak publiczny rejestr członków, a dane o przynależności konkretnej osoby do związku są danymi osobowymi i podlegają ochronie. Stąd też nie wiadomo, ilu jest wśród nich polityków.
Krzysztof Wychowałek zwraca uwagę, iż między innymi z tego powodu wpływ środowiska łowieckiego na politykę trudno zmierzyć. Jego organizacja próbowała ustalić, ilu parlamentarzystów należy do Polskiego Związku Łowieckiego, jednak nie udało się zebrać pełnych danych.
– Próbowaliśmy to ustalić, rozsyłając zapytanie. Odpowiedziało 183 parlamentarzystów, a pozostali nie zareagowali, więc nie udało się uzyskać całościowego obrazu – mówi.
Wacław Matysek podkreśla, iż Związek nie ma podstaw prawnych, by zachęcać swoich członków do ujawniania takiej informacji. – Kto chce to dobrowolnie może to zrobić, ale my nie możemy takich rzeczy nakazać – wyjaśnia.
Polski Związek Łowiecki jest aktywnym uczestnikiem procesu legislacyjnego na poziomie krajowym. Na poziomie europejskim myśliwych reprezentuje Europejska Federacja Łowiectwa i Ochrony Przyrody (FACE), zrzeszająca organizacje łowieckie z blisko 40 państw i reprezentująca około siedmiu milionów członków.
FACE nie jest jedynie organizacją parasolową zrzeszającą krajowe związki łowieckie. To także jedna z grup interesu działających w Brukseli. W swojej strategii na lata 2023–2027 federacja wprost wskazuje, iż chce zwiększać społeczną akceptację dla łowiectwa.
Cel ten realizuje nie tylko poprzez kampanie informacyjne, ale także aktywnie uczestnicząc w pracach nad unijnymi przepisami – od prawa dotyczącego odbudowy przyrody po regulacje odnoszące się do amunicji ołowianej i broni palnej.
Prawo łowieckie to także polityka
Organizacje reprezentujące myśliwych starają się wpływać na kształt prawa, ale działa to również w drugą stronę. Łowiectwo coraz częściej staje się elementem politycznej rywalizacji i sposobem na zdobywanie poparcia określonych grup wyborców.
Przykładem są Włochy, gdzie rząd Giorgii Meloni zaproponował liberalizację części przepisów dotyczących polowań. Reforma ma nie tylko wymiar praktyczny, ale także polityczny – jest sygnałem skierowanym do środowisk wiejskich i myśliwych, a projekt zmian pojawił się w okresie silnej rywalizacji na prawicy. Meloni stara się utrzymać poparcie konserwatywnego elektoratu wobec rosnącej konkurencji ze strony bardziej radykalnych ugrupowań.
Również w Polsce rywalizacja o elektorat po prawej stronie sceny politycznej przybiera na sile, a włoski przykład pokazuje, iż debata o łowiectwie coraz częściej wykracza poza kwestie ochrony przyrody. Staje się elementem sporu o rolę państwa, wpływ grup interesu i granice regulacji działalności prowadzonej z użyciem broni palnej.
Zwolennicy projektu mają świadomość, iż zmiana Prawa łowieckiego będzie wymagała zmierzenia się zarówno z wpływami środowiska łowieckiego, jak i politycznymi interesami. Mimo to pozostają optymistami.
– Wierzę, iż uda się rozpocząć poważną debatę o zmianach. Już samo to, jak ludzie reagowali podczas zbiórki podpisów, pokazało nam, iż wielu z nich oczekuje większego bezpieczeństwa i przejrzystości – mówi Katarzyna Jaślar. Dodaje, iż na ten moment najważniejsze jest zebranie potrzebnej liczby podpisów, w co zaangażowało się już ponad 3000 osób. Mają czas do końca sierpnia.
Krzysztof Wychowałek uważa, iż projekt w obecnym kształcie nie wyjdzie z Sejmu, ale mimo to pozostaje dobrej myśli.
– Trafi do komisji, będzie zmieniany. Ale jest w nim bardzo wiele rzeczy, które według mnie mają szansę zostać przyjęte.
Olga Jurkowska
focuseurope.pl

1 godzina temu















