Miedź, złoto, srebro i uran jednocześnie na wieloletnich lub historycznych szczytach. Ostatni raz tak było w 1980 roku. Tyle iż tym razem za rajdem stoją nie tylko rynkowe siły popytu i podaży, ale także świadoma polityka państw, które traktują łańcuchy dostaw surowców jako infrastrukturę bezpieczeństwa narodowego.
W lutym 2026 roku rynki surowcowe weszły w fazę, której jeszcze kilka lat temu nie przewidywał żaden konsensus analityczny. Złoto, które w styczniu osiągnęło historyczny szczyt 5 608 USD za uncję trojańską, w ostatnich dniach ustabilizowało się w okolicach 5200 USD – wciąż o blisko 70% powyżej poziomu sprzed roku. Miedź na London Metal Exchange przebiła w styczniu 14 500 USD za tonę i utrzymuje się powyżej 13 000 USD (ok. 9 000 USD rok wcześniej). Srebro, po styczniowym rekordzie 121,6 USD za uncję, wróciło do ok. 90 USD, ale i tak jest ponad dwukrotnie droższe niż dwanaście miesięcy temu. Uran spot w styczniu przebił 100 USD za funt po raz pierwszy od dwóch lat, a w tej chwili notowany jest przy poziomie 89 USD.
Te cztery surowce rosną jednocześnie po raz pierwszy od 1980 roku! Pytanie, które zadają sobie zarządzający portfelami na całym świecie, brzmi: czy mamy do czynienia z klasycznym supercyklem surowcowym, czy też z czymś jakościowo innym?
Gromadzenie zapasów strategicznych
CNBC opublikowało we wtorek 24 lutego obszerne śledztwo zatytułowane „Governments are rushing to hoard metals in 'resource nationalism’ era„. Artykuł dokumentuje bezprecedensową globalną akcję gromadzenia zapasów strategicznych. Stany Zjednoczone uruchomiły 2 lutego program „Project Vault„ – rezerwę surowców krytycznych wartą ok. 12 mld USD, finansowaną pożyczką 10 mld USD z Export-Import Banku (EXIM) i blisko 2 mld USD od sektora prywatnego. Celem jest zmniejszenie zależności od Chin w zakresie ziem rzadkich, galu, germanu i innych materiałów niezbędnych dla przemysłu obronnego, sektora AI i elektromobilności.
Australia ogłosiła w styczniu utworzenie strategicznej rezerwy minerałów krytycznych o wartości 800 mln USD, stawiając na antymon, gal i metale ziem rzadkich. Unia Europejska – w ramach strategii RESourceEU – pracuje nad wspólną rezerwą surowców, którą mają współtworzyć Włochy, Francja i Niemcy. Korea Południowa przeznaczyła ok. 172 mln USD na rozbudowę własnych zapasów, a Indie i Brazylia podpisały dwustronne porozumienie o współpracy w zakresie minerałów krytycznych.
Patrick Schröder (Chatham House), określił ten trend mianem „nowej fali gromadzenia zapasów, w której dominują metale i minerały„. Natalie Scott-Gray, analityczka w StoneX, mówi wprost o „nacjonalizmie surowcowym i nadrabianiu zaległości„ wobec Chin, które od lat budują strategiczne rezerwy metali.
Nie tylko geopolityka: AI i centra danych jako nowy motor popytu
O ile geopolityczny wymiar jest oczywisty – Chiny kontrolują ponad 60% globalnych mocy przetwórczych ziem rzadkich i dominują w rafinacji galu i germanu – o tyle nowym, strukturalnym czynnikiem popytowym jest rewolucja AI. Centra danych, które stanowią fizyczny fundament sztucznej inteligencji, generują gwałtownie rosnące zapotrzebowanie na miedź (okablowanie, transformatory, systemy chłodzenia), uran (stabilne źródło energii jądrowej) oraz metale ziem rzadkich (magnesy trwałe w silnikach i komponentach serwerów).
Według S&P Global globalny popyt na miedź ma wzrosnąć z 28 mln ton w 2025 roku do 42 mln ton w 2040 roku. Bez znaczącej ekspansji podaży rynek zmierza w kierunku deficytu rzędu 10 mln ton. NexGen Energy prowadzi wstępne rozmowy z operatorami centrów danych o potencjalnym finansowaniu projektów uranowych, analogicznie do modelu, w którym producenci samochodów współfinansują łańcuch dostaw baterii. Jednocześnie sekretarz energii USA Chris Wright ogłosił restart krajowego wzbogacania uranu, m.in. przy udziale francuskiego Orano i wsparciu finansowym Departamentu Energii w wysokości 900 mln USD.
Uran zyskuje na „potrójnej krytyczności”: kwestii podaży, zdolności paliwowych i polityce niezawodności energetycznej. Popyt ze strony reaktorów jądrowych – 185-200 mln funtów rocznie – jest stały i nienegocjowalny, a z kolei nowe projekty małych reaktorów modułowych (SMR) mogą go dodatkowo zwiększyć.
Goldman Sachs: „popyt ubezpieczeniowy”, ale nie supercykl
Goldman Sachs w lutowym raporcie „Still Bullish Gold” podniósł cel cenowy złota do 5 400 USD za uncję do końca 2026 roku, ale jednocześnie wyraźnie odciął się od narracji o supercyklu.
Lina Thomas, analityczka Goldman Sachs ds. surowców, stwierdziła:
„Nie oczekujemy supercyklu, w którym ceny będą rosnąć bez końca”.
Bank opisuje obecny rajd jako „popyt ubezpieczeniowy” – inwestorzy i rządy kupują metale jako zabezpieczenie przed inflacją, ryzykiem geopolitycznym i słabnącym dolarem, a nie dlatego, iż fundamenty uzasadniają trwale wyższy pułap cenowy.
Z drugiej strony Jeff Currie, były szef działu surowców Goldman Sachs, prognozował jeszcze w styczniu „kolejną dekadę wzrostów cen metali i minerałów krytycznych„, wskazując na strukturalne niedoinwestowanie w nowe moce wydobywcze. Rozbieżność ta oddaje niepewność: ceny są napędzane jednocześnie przez czynniki spekulacyjne (pozycjonowanie funduszy na rynku miedzi Natalie Scott-Gray określa jako „przesadzone i oderwane od realiów rynkowych”) oraz przez realne ograniczenia podaży, takie jak katastrofy naturalne w kopalniach Kakula (Ivanhoe Mines) i Grasberg (Freeport-McMoRan) w 2025 roku.
Walka o środek łańcucha – miejsce, w którym naprawdę kryje się ryzyko
Raport Critical Minerals Institute z 22 lutego postawił tezę, która zasługuje na szczególną uwagę inwestorów: prawdziwym wąskim gardłem zachodniej polityki surowcowej nie jest wydobycie, ale przetwórstwo, czyli tak zwany „midstream”. Bez krajowych mocy hutniczych i rafineryjnych same zapasy surowców nie zapewniają rzeczywistego bezpieczeństwa dostaw. Stany Zjednoczone posiadają złoża miedzi, ale nie mają wystarczających zdolności przetwórczych. W przypadku ziem rzadkich Chiny przetwarzają ponad 80% globalnej produkcji, choćby jeżeli złoża są rozproszone geograficznie.
Waszyngton odpowiada na to wielotorowo. Oprócz Project Vault rozwinięto mechanizm „cen minimalnych” dla surowców krytycznych. Cena NdPr (mieszanki neodymu i prazeodymu) przekroczyła 123 USD/kg, powyżej ustalonego progu wsparcia 110 USD/kg powiązanego z MP Materials. System ten ma neutralizować klasyczną chińską strategię tłumienia cen, która w przeszłości wielokrotnie eliminowała zachodnich konkurentów.
Jednocześnie cła antydumpingowe na chiński grafit mogą łącznie sięgnąć 220%, a decyzja US International Trade Commission spodziewana jest w marcu. Departament Stanu podpisał z Uzbekistanem porozumienie o współpracy w zakresie minerałów krytycznych, a z Japonią pakiet inwestycyjny o wartości 36 mld USD, obejmujący m.in. projekty surowcowe.
Wnioski dla rynku i inwestorów
Europejski Trybunał Obrachunkowy (ETO) ostrzegł, iż cele UE dotyczące dywersyfikacji dostaw surowców krytycznych do 2030 roku „wydają się nieosiągalne„ bez szybszego rozwoju krajowego przetwórstwa. Kontrast z podejściem amerykańskim – opartym na mechanizmach cenowych, cłach i bezpośrednim finansowaniu – jest wymowny.
Dla inwestorów najważniejsze wnioski są trzy. Tradycyjny model „wysokie ceny zwiększają podaż” działa wolniej niż kiedykolwiek: procedury pozwoleń, koszty energii i opór społeczny wydłużają czas uruchomienia nowych mocy do 10‑15 lat. Po drugie, struktura popytu zmieniła się jakościowo – obok tradycyjnego przemysłu pojawił się sektor AI, który konsumuje metale na skalę porównywalną z elektryfikacją transportu. Po trzecie, polityka surowcowa stała się elementem polityki bezpieczeństwa, co oznacza, iż mechanizmy rynkowe będą coraz częściej modyfikowane przez interwencje państwowe – ceny minimalne, cła, dotacje i strategiczne rezerwy.
Czy to supercykl?
Goldman Sachs twierdzi, iż nie. Ale choćby jeżeli spekulacyjna piana opadnie, strukturalne fundamenty – niedoinwestowanie, przetwórczy monopol Chin, popyt ze strony AI i obrony – pozostaną. A rządy, które jeszcze kilka lat temu traktowały surowce jako towar, dziś traktują je jak broń.
Źródła: Critical Minerals Institute, CNBC, Reuters, StoneX, Goldman Sachs

12 godzin temu







