
Podczas gdy giełdowe wykresy pokazują jedynie ogólne trendy, prawdziwa walka o zysk rolników toczy się na lokalnych punktach skupu. Najnowsze dane transakcyjne obnażają głębokie podziały na mapie Polski – bliskość portów oznacza potężny zastrzyk gotówki, podczas gdy regiony centralne i południowe muszą mierzyć się z niższymi wycenami. Sytuację dodatkowo komplikuje masowy napływ nowej kukurydzy, który mocno uderzył w krajowe stawki.

















