"Nie ma zaimków w Biblii". Prawica wybrała wzgórze, na którym chce umierać

10 godzin temu
Jak polska narodowa prawica kopiuje głupie mody z Zachodu? Czy w amerykańskiej Konstytucji są zaimki? Jakie są propozycje polskich niebinarnych form językowych? I co było pierwsze: zaimki niezdradzające płci czy tory kolejowe na ziemiach polskich? W najnowszym odcinku "Co to ma znaczyć" rozmawiamy o zaimkach - a raczej o aferze, którą rozpętała o nie prawica. Zaprasza Marta Nowak.


Zobacz wideo


Jest rok 2023. Floryda, miasto Tallahassee. Uczniowie ósmej klasy w ramach lekcji historii sztuki oglądają rzeźbę Dawida dłuta Michała Anioła. W szkole rozpętuje się piekło. Rodzice robią aferę, iż dzieciom w szkole pokazuje się wizerunek nagiego mężczyzny. Dyrektor szkoły próbuje się bronić, podkreślając, jaka to dobra, konserwatywna placówka edukacyjna. Tłumaczy: "My tu uczymy dzieci matematyki singapurską metodą. Uczymy ich mówić po łacinie. MY TU NIE UŻYWAMY ZAIMKÓW".


REKLAMA


Nie można mówić - ani po łacinie, ani po angielsku - bez używania zaimków. Zaimki to: "ja", "ty" "on", "ona", "ono", "mój", "nasze", "jej", "jego", "nimi". Ale przykład z Tallahassee wskazuje dobitnie: dla części prawicy słowo "zaimki" nie oznacza części mowy - tylko lewicowe wydziwianie, z którym trzeba walczyć. choćby kosztem podstawowej logiki. Oto tweety amerykańskiej polityczki Lavern Spicer: "Ja nigdy w życiu nie użyłam zaimka". "Nie ma zaimków w Biblii". "Nie ma zaimków w Konstytucji".
O co tu chodzi?
To oczywiście nie jest jakaś pozbawiona ideologii kampania przeciwko gramatyce języka angielskiego. To kampania przeciwko transpłciowości i niebinarności, a raczej: przeciwko temu, żeby osoby niebinarne i transpłciowe traktować z szacunkiem czy po prostu dać im normalnie żyć. Donald Trump i republikanie od dawna szczują na osoby trans. A polska prawica z upodobaniem ich kopiuje.
Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka za rządów PiS, opowiadał, iż edukatorzy seksualni w szkołach "wychwytują zaniedbane dzieci" i bez wiedzy rodziców "dają im jakieś środki farmakologiczne, żeby zmieniać im płeć". Krzysztof Bosak nazywał transpłciowość "zagrożeniem dla młodzieży", a o zabiegu korekty płci mówił "samookaleczenie". Konrad Berkowicz, poseł, naśmiewał się z filmików, na których ludzie mówią, jakie są ich zaimki. Paulina Matysiak, posłanka niedawno wyrzucona z Razem za brak współpracy z własnym ugrupowaniem i ewidentne ciążenie w stronę PiS, bardzo krytykowała lewicę, iż nadmiernie zajmuje się zaimkami. A prawicowi detektywi - wzorem amerykańskich kolegów - tropią na Twitterze męskie rysy twarzy u kobiet.
Fakty i fantazje
W tym odcinku "Co to ma znaczyć" opowiadam właśnie o panice moralnej wokół zaimków, a tak naprawdę - wokół niebinarności i transpłciowości. Czy rzeczywiście to wymysły kawiorowej lewicy, czy może transpłciowe dzieci rodzą się także na Podkarpaciu, nie tylko na Starym Mokotowie? Czy w polityce można godzić ogień z wodą i zajmować się więcej niż jedną sprawą naraz? Kto tak naprawdę więcej uwagi poświęca transpłciowości - prawica czy lewica? I jakie najbardziej emblematyczne walki odbywały się w tej kwestii na polskim Twitterze?


Ale opowiadam też o faktach, a nie tylko o fantazjach i wyobrażeniach. Będzie o tym, jak u osób transpłciowych czy niebinarnych przebiegają decyzje o tym, żeby zacząć używać swoich wybranych zaimków. O tym, jak często (czy też: jak rzadko) używanie form innych niż przypisanych przy urodzeniu to eksperyment lub etap, z którego się wyrasta. O tym, jak wyglądają niebinarne formy - albo ich propozycje - w polszczyźnie. I o historycznych przykładach konkretnych osób, które najpewniej były transpłciowe lub niebinarne na długo, zanim mieliśmy odpowiednie pojęcia, by o tym mówić.
"Co to ma znaczyć" to tworzony przez Martę Nowak solowy cykl materiałów w ramach podcastu "Co to będzie". Możecie go obejrzeć i posłuchać na YouTube, Spotify i Apple Podcasts. Na tych samych kanałach czeka na Was także "Co mi to da" - solowego cyklu Miłosza Wiatrowskiego-Bujacza.
Idź do oryginalnego materiału