„Nie utrzymujemy się już z produkcji”. Rolnicy mocno odczuwają kryzys rentowności

4 godzin temu

Prowadzenie gospodarstwa rolnego staje się coraz mniej opłacalne. Według przedstawicieli producentów rolnych problemem są nie tylko niskie ceny skupu, ale przede wszystkim rosnące koszty produkcji i zachwiana relacja między wydatkami a przychodami.


Według kalkulacji Wielkopolskiej Izby Rolniczej strata z 1 ha kukurydzy na ziarno przekracza już 4 tys. zł, a z 1 ha pszenicy ozimej ponad 1 tys. zł. Coraz więcej gospodarstw utrzymuje stabilność głównie dzięki dopłatom i publicznym instrumentom wsparcia.

Produkcja rolna przestaje się opłacać


– Rentowność gospodarstw jest dzisiaj bardzo mocno zachwiana. Szczególnie widać to w kalkulacjach prowadzonych przez Wielkopolską Izbę Rolniczą, z których wynika, iż od kilku sezonów nie zarabiamy na produkcji zbóż takich jak pszenica ozima czy kukurydza – mówi Mateusz Stankiewicz, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.


Jak dodaje, dodatnie wyniki przez cały czas osiągają m.in. producenci rzepaku i buraków. Jednak duże znaczenie ma skala działalności – większa skala pozwala ograniczać koszty.


Według najnowszych kalkulacji Wielkopolskiej Izby Rolniczej wynik finansowy z 1 ha pszenicy ozimej wynosi ponad minus 1 tys. zł, a z 1 ha kukurydzy na ziarno ponad minus 4 tys. zł. Dodatni wynik notuje natomiast rzepak – ponad 710 zł z hektara.


Wyliczenia obejmują większość kosztów prowadzenia gospodarstwa, w tym amortyzację. To pokazuje, jakie rzeczywiste obciążenia ekonomiczne przynosi produkcja rolna.

Rosnące koszty coraz mocniej obciążają gospodarstwa


Głównym problemem są w tej chwili koszty produkcji. Niestety rolnicy mają na nie ograniczony wpływ. Chodzi tu np. o rynki globalne, które dyktują ceny zbóż czy rzepaku. Jak tłumaczy Mateusz Stankiewicz, rolnicy mogą jednak pracować nad kosztami.


Ekspert wskazuje, iż jednym z możliwych rozwiązań mogłaby być większa kooperacja między samymi rolnikami oraz działania ograniczające dysproporcje w podziale marż w całym łańcuchu dostaw żywności. Jako przykład podaje ziemniaki sprzedawane przez rolników za kilkadziesiąt groszy za kilogram, które później trafiają do sklepów w cenie 2-2,50 zł.

Rolniczy kryzys rozlewa się na całą Europę


Według danych Eurostatu realny dochód z działalności rolniczej w przeliczeniu na pełnozatrudnionego wzrósł w całej Unii Europejskiej w 2024 roku jedynie o 0,6 proc. wobec 2023 roku. W Polsce dochód spadł o 1,3 proc. Spadki odnotowano także m.in. we Francji, Niemczech, Rumunii i Holandii.


– Niską rentowność gospodarstw obserwujemy w skali europejskiej. Nie dotyczy to tylko producentów zbóż w Polsce – mówi ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.


Jak dodaje, sytuacja w poszczególnych krajach różni się m.in. ze względu na strukturę rynku i siłę rynku wewnętrznego.


– Dobrym przykładem są Włochy, gdzie mamy dużą produkcję żywności, ale też bardzo silny rynek wewnętrzny i konsumpcję napędzaną przez turystykę. Tam małe przetwórstwo, z którego słyną włoskie gospodarstwa, dobrze się odnajduje w takich realiach – wyjaśnia Mateusz Stankiewicz.

Rolnicy chcą zmian w podziale marż


W debacie o przyszłości sektora pojawia się temat relacji między rolnikami, pośrednikami i sieciami handlowymi.


Komisja Europejska od kilku lat próbuje wzmacniać pozycję rolników w łańcuchu żywnościowym. Unijna dyrektywa zakazuje 16 nieuczciwych praktyk handlowych. Jak wynika z danych Komisji Europejskiej, w 2023 roku w państwach członkowskich wszczęto około 1500 postępowań dotyczących takich praktyk. Około 17 proc. zakończyło się stwierdzeniem naruszeń i sankcjami.


W Polsce za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej grozi kara do 3 proc. obrotu z poprzedniego roku.


– jeżeli chodzi o powszechny dostęp do żywności, musimy współpracować z sieciami spożywczymi. W swoistym trójkącie – rolnicy, sektor zakupowy i państwo – potrzebne jest wsparcie regulacyjne, które unormuje relacje między rolnikami, pośrednikami a handlem. Dziś praktycznie każdy, kto porównuje ceny u rolnika i w sklepie, zadaje sobie pytanie, z czego wynika tak duża różnica – zwraca uwagę Mateusz Stankiewicz.

Dopłaty przez cały czas kluczowe


Obecnie wiele gospodarstw utrzymuje stabilność głównie dzięki instrumentom wspólnej polityki rolnej i krajowym formom wsparcia.


Komisja Europejska zaproponowała już, by po 2027 roku co najmniej 300 mld euro przeznaczyć na wsparcie dochodów i działania kryzysowe dla rolników. Równolegle działa unijne obserwatorium łańcucha rolno-spożywczego AFCO, którego celem jest zwiększenie przejrzystości cen, kosztów i podziału marż.


Zdaniem przedstawicieli branży rozwiązania takie jak sprzedaż bezpośrednia czy rolniczy handel detaliczny mogą poprawiać sytuację części gospodarstw. Tyle iż nie rozwiązują systemowego problemu rentowności całego sektora.


– Rozwiązań jest wiele. Mamy propozycje dotyczące lokalnych półek czy większego korzystania z produktów wytwarzanych lokalnie, ale do tego potrzebna jest zgoda i zaangażowanie wszystkich stron. Nasze rekomendacje muszą być zbieżne z tym, co jest w stanie zaproponować administracja krajowa, ale też z tym, na co będą gotowe sieci handlowe. Bez wspólnego działania nie uda się trwale poprawić sytuacji dochodowej gospodarstw – podsumowuje Mateusz Stankiewicz.




Polecamy także:



  • UOKiK miał pytania o promocje, a Beliani nie odpowiedziało ani razu

  • Zbrojeniówka przyspiesza. Niewiadów szykuje produkcję amunicji na dużą skalę

  • Rolnicy zmieniają podejście do produkcji. Efekty widać w plonach

Idź do oryginalnego materiału