„Nie zróbcie rolników w bambuko”. Wroński ostrzega przed ukraińskim zbożem

3 godzin temu

Najbliższe tygodnie mogą przesądzić o sytuacji na polskim rynku zbóż. Marcin Wroński ze Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona ostrzega, iż jednoczesne rozmowy o imporcie, tranzycie, kontyngentach i finansowaniu transportu ukraińskich produktów rolnych mogą w kolejnych miesiącach uderzyć w ceny oraz możliwości sprzedaży polskiego zboża. – Minister rolnictwa powinien pilnować tych spraw teraz, żeby za kilka miesięcy nie okazało się, iż polscy rolnicy znowu zostali z problemem, a minister zrobił ich w bambuko – mówi Wroński.

„Nie zróbcie rolników w bambuko”. Wroński ostrzega przed ukraińskim zbożem

Jego zdaniem działania Ukrainy nie są przypadkowe. Kijów równolegle zabiega o poprawę warunków eksportu na kilku frontach, a każdy z tych elementów może mieć znaczenie dla polskich gospodarstw.

Ukraina szuka nowych dróg dla swojego zboża

Wroński zwraca uwagę, iż ograniczenia w eksporcie przez Morze Czarne oraz słabszy popyt na części tradycyjnych rynków zmuszają Ukrainę do intensywnego poszukiwania nowych możliwości sprzedaży produktów rolnych.

Ukraina szuka nowych rynków, działając równolegle na kilku płaszczyznach – podkreśla Marcin Wroński.

Jednym z kierunków są działania prowadzone na poziomie Komisji Europejskiej dotyczące zniesienia zakazów importu ukraińskiego zboża obowiązujących w Polsce, na Węgrzech i Słowacji.

Równocześnie prowadzone są rozmowy dotyczące większego wykorzystania polskiej infrastruktury kolejowej i portowej do tranzytu ukraińskich produktów.

1,1 mld euro na transport ukraińskich produktów

Kolejnym elementem, na który zwraca uwagę przedstawiciel Samoobrony, jest postulat dotyczący unijnego wsparcia dla transportu ukraińskiej żywności przez państwa członkowskie.

Według Wrońskiego Ukraina chce, aby Unia Europejska przeznaczyła na ten cel 1,1 mld euro.

Jego zdaniem takie rozwiązanie miałoby bezpośredni wpływ na konkurencyjność cenową produktów ze Wschodu.

W efekcie końcowym spowoduje to potanienie i tak tańszych ukraińskich produktów rolnych – ocenia Wroński.

Ukraina zabiega jednocześnie o zwiększenie kontyngentów umożliwiających większy eksport żywności na rynek unijny.

„Dla naszego rynku każdy z tych postulatów jest niekorzystny”

Wroński przekonuje, iż choćby częściowa realizacja ukraińskich postulatów może zwiększyć presję na polski rynek.

Ukraina wie, iż jak nie wszystkie, to część z jej postulatów uda się zrealizować, a dla naszego rynku każdy z nich jest niekorzystny – mówi.

Szczególnie krytycznie ocenia zwiększenie tranzytu ukraińskiego zboża przez polskie porty. Jego zdaniem może to prowadzić do sytuacji, w której odbiorcy dotychczas kupujący polskie zboże zaczną w większym stopniu korzystać z dostaw ukraińskich.

Podobny problem może pojawić się w przypadku zwiększenia dostępu ukraińskich produktów do rynku całej Unii Europejskiej.

Większy import wschodniego zboża do Unii Europejskiej to mniejszy eksport naszego na ten sam rynek. Efekt może być tylko jeden: polscy rolnicy będą mieli większy problem ze sprzedażą swojego zboża i w efekcie niższe ceny – argumentuje Wroński.

Kto pilnuje interesów polskich rolników?

Przedstawiciel Samoobrony zwraca uwagę, iż najważniejsze rozmowy nie zawsze prowadzone są bezpośrednio przez resort rolnictwa. W sprawach dotyczących tranzytu, handlu, ceł czy kontyngentów uczestniczą również m.in. resorty rozwoju, spraw zagranicznych oraz infrastruktury.

To właśnie dlatego, jego zdaniem, Ministerstwo Rolnictwa powinno aktywnie uczestniczyć w ustalaniu polskiego stanowiska.

Chcielibyśmy wierzyć, iż Ministerstwo Rolnictwa interesuje się tymi rozmowami i ma na nie wpływ – zaznacza Wroński.

Przypomina przy tym sytuację z połowy 2025 roku dotyczącą nowej umowy handlowej z Ukrainą. Według jego relacji ówczesny minister rolnictwa miał deklarować, iż wcześniej nie znał szczegółów porozumienia.

„Minister nie może dowiadywać się po fakcie”

Wroński podkreśla, iż w przypadku decyzji wpływających bezpośrednio na rynek zbóż resort rolnictwa nie może pozostawać jedynie obserwatorem.

Minister rolnictwa nie może dowiadywać się po fakcie o ustaleniach, które mogą zdecydować o cenach zbóż, możliwościach ich sprzedaży i dochodach setek tysięcy gospodarstw – mówi.

Jego zdaniem zadaniem ministra powinno być reprezentowanie interesów rolników wszędzie tam, gdzie zapadają decyzje dotyczące dostępu produktów ukraińskich do polskiego i unijnego rynku.

Rolnicy oczekują konkretnego stanowiska rządu

Wroński uważa, iż samo zapewnianie o monitorowaniu sytuacji nie wystarcza. Środowisko rolnicze powinno znać stanowisko polskiego rządu wobec poszczególnych propozycji zgłaszanych przez Ukrainę.

Potrzebna jest jasna odpowiedź: jakie stanowisko zajmuje polski rząd wobec ukraińskich postulatów i czego konkretnie broni w rozmowach prowadzonych z Ukrainą i na forum Unii Europejskiej? – pyta.

Jak podkreśla, kiedy decyzje dotyczące importu, tranzytu czy kontyngentów zostaną już podjęte, możliwość ich odwrócenia może być znacznie ograniczona.

Rolnicy nie mogą kolejny raz usłyszeć, iż minister o najważniejszych dla nich ustaleniach po prostu nie wiedział – zaznacza.

Ukraińska flaga przed KE. Von der Leyen mówi wprost o miejscu Ukrainy w UE

„Nie zróbcie rolników w bambuko”

Zdaniem Wrońskiego stawką w obecnych negocjacjach nie są wyłącznie kwestie administracyjne czy handlowe. Chodzi przede wszystkim o przyszłe ceny zbóż, możliwości sprzedaży produkcji oraz dochody gospodarstw.

Dlatego apeluje, aby resort rolnictwa już teraz aktywnie uczestniczył w rozmowach dotyczących ukraińskich produktów rolnych.

Minister rolnictwa powinien pilnować tych spraw teraz — żeby za kilka miesięcy nie okazało się, iż polscy rolnicy znowu zostali z problemem, a minister zrobił ich w bambuko – podsumowuje Marcin Wroński, zastępca przewodniczącego Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona w województwie kujawsko-pomorskim.

Idź do oryginalnego materiału