Ten scenariusz nie dotyczy już tylko niemieckiego rynku. jeżeli diesel faktycznie podrożeje do 3,3 euro za litr, rolnicy po obu stronach Odry dostaną rachunek, który sięgnie dużo dalej niż sama stacja paliw.
Jeszcze rok temu diesel po 10 zł za litr wydawał się scenariuszem z gatunku political fiction. Dziś ekonomiści zza Odry mówią już nie o 10, ale o niemal 14 zł za litr. Co dalej z rolnictwem za Odrą i… nad Wisłą.
Nie są to głosy ulicznych proroków, ale poważnych analityków. jeżeli ich prognozy się sprawdzą, rolnictwo w całej Europie stanie przed jednym z największych kosztowych wyzwań ostatnich dekad.
Diesel po 3,3 euro? To już nie fantazja
Niemiecki ekonomista Gerrit Heinemann z Uniwersytetu Nauk Stosowanych Dolnego Renu nie owija w bawełnę. Według niego, jeżeli napięcia geopolityczne nie ustąpią, a szlaki transportowe – zwłaszcza przez Cieśninę Ormuz – pozostaną zagrożone, cena oleju napędowego może przekroczyć 3,30 euro za litr. Przy obecnym kursie oznacza to około 14 zł.
To poziom, przy którym wielu rolników zacznie z nostalgią wspominać czasy, gdy narzekaliśmy na paliwo po 6 zł. Bo jak wiadomo, rolnik jest w stanie znieść wiele, ale nie wszystko naraz.
Dlaczego właśnie diesel?
Olej napędowy jest krwią współczesnego rolnictwa. To on napędza ciągniki, kombajny, ładowarki, opryskiwacze, a także cały transport płodów rolnych. Gdy cena diesla rośnie, rosną adekwatnie wszystkie koszty produkcji.
Heinemann już wcześniej trafnie przewidział skoki cen paliw. W marcu zapowiadał benzynę po 2,30 euro i diesla po 2,20–2,50 euro. Wielu pukało się wtedy w czoło. Dziś już nikt się nie śmieje.
Ile to oznacza dla gospodarstwa?
Policzmy. Średnie gospodarstwo o powierzchni 100 hektarów zużywa rocznie od 8 do 12 tys. litrów oleju napędowego. Przyjmijmy umiarkowane 10 tys. litrów.
- przy cenie 6,50 zł/l koszt paliwa wynosił 65 tys. zł,
- przy cenie 10,00 zł/l – już 100 tys. zł,
- przy cenie 14,00 zł/l – aż 140 tys. zł.
To oznacza wzrost kosztów o 75 tys. zł rocznie względem poziomu sprzed zaledwie kilku lat. Innymi słowy – równowartość niezłego agregatu uprawowego albo raty za nowy ciągnik.
W większych gospodarstwach skala robi się wręcz brutalna. Przy zużyciu 30 tys. litrów rocznie dodatkowy koszt względem paliwa po 6,50 zł wyniesie aż 225 tys. zł.
To dopiero początek?
Prezes Niemieckiego Instytutu Badań Ekonomicznych, Marcel Fratzscher, ostrzega, iż drogie paliwo to tylko pierwszy klocek w tej kosztowej układance. Za nim ruszą kolejne. Droższa energia oznacza bowiem:
- wyższe koszty produkcji nawozów,
- droższe suszenie ziarna,
- wzrost cen środków ochrony roślin,
- wyższe koszty transportu i magazynowania,
- droższe przetwórstwo żywności.
Krótko mówiąc: jeżeli diesel drożeje o 30–40 proc., to rachunek końcowy w gospodarstwie rośnie znacznie szerzej niż tylko na stacji paliw.
Ulgi? Ekonomiści studzą entuzjazm
Niemieccy ekonomiści nie pozostawiają złudzeń co do skuteczności czasowych obniżek podatków paliwowych. Oliver Holtemöller z Instytutu Leibniza wskazuje, iż choćby obniżka podatku o 17 centów na litr nie daje pełnej korzyści użytkownikom.
Dlaczego? Bo przy ograniczonej podaży część ulgi przejmują pośrednicy i rynek. Innymi słowy – rząd dopłaca, ale paliwo i tak drożeje. Efekt ulgi bywa krótkotrwały i często znika szybciej niż poranna rosa na ściernisku.
Co to oznacza dla polskiego rolnika?
Choć mówimy o prognozach niemieckich, polski rynek paliw nie funkcjonuje w próżni. Ceny hurtowe w Europie są ze sobą ściśle powiązane. jeżeli diesel w Niemczech osiągnie 3,3 euro, to w Polsce również zobaczymy poziomy, które dziś wydają się abstrakcyjne.
A trzeba pamiętać, iż polskie gospodarstwa są zwykle bardziej wrażliwe na wzrost kosztów niż niemieckie. Marże są niższe, a możliwości przenoszenia podwyżek na odbiorców – mocno ograniczone.
Żywność też zdrożeje
Fratzscher zwraca uwagę na jeszcze jeden mechanizm. Gdy rosną koszty energii, drożeje cała produkcja rolna. Od nawozu po pieczywo. To oznacza, iż wzrost cen paliwa prędzej czy później znajdzie odbicie w cenach żywności.
Pytanie tylko, czy rolnik odzyska te pieniądze w skupie. Historia uczy, iż nie zawsze. Często droższy chleb nie oznacza automatycznie lepszej ceny pszenicy.
Co dalej?
Scenariusze są dwa. jeżeli sytuacja geopolityczna się uspokoi, ceny mogą wrócić poniżej 2 euro za litr. Ale jeżeli konflikty będą się przeciągać, a dostawy ropy zostaną zakłócone, poziom 3 euro za litr może stać się nową rzeczywistością.
A wtedy 3,3 euro za litr diesla przestanie być sensacyjnym nagłówkiem. Stanie się codziennym problemem każdego gospodarstwa.
Rolnictwo w czasach drogiej energii
Przed rolnikami kolejna lekcja ekonomii. Ta sama, którą rynek powtarza od lat: tania energia była przywilejem, nie prawem. Teraz rachunek przychodzi do zapłaty.
I choć ciągnik bez paliwa nie pojedzie, jedno jest pewne – przy cenach ON na poziomie 3,3 euro każdy przejazd po polu będzie wymagał nie tylko paliwa, ale i bardzo chłodnej kalkulacji.

1 godzina temu












