Pierwsze tygodnie wiosny przynoszą niepokojący sygnał z pól: gleba zaczyna się przesuszać szybciej, niż wielu się spodziewało. Choć miejscami – zwłaszcza na południu kraju – wody jest aż nadmiar, w skali całej Polski coraz wyraźniej rysuje się problem deficytu wilgoci.
Niepokojący start sezonu: wilgoć znika z gleby w szybkim tempieMapa wilgotności nie pozostawia złudzeń
Jeszcze na początku marca sytuacja wyglądała stabilnie – gleby trzymały zapas wody po zimie. Jednak brak opadów gwałtownie zmienił obraz.
Najbardziej niepokojące są dane dla wierzchniej warstwy gleby (0–7 cm), która już teraz wykazuje oznaki przesuszenia. Nie lepiej wygląda sytuacja głębiej – w warstwie 7–28 cm oraz poniżej 30 cm również zaczyna brakować optymalnej wilgotności.
W Wielkopolsce sytuacja jest szczególnie wymowna:
- tylko centralna część regionu utrzymuje jeszcze zadowalający poziom uwilgotnienia,
- w pozostałych obszarach wilgotność spada do 35–40%, co oznacza już realne przesuszenie.
To moment krytyczny – rośliny ruszają z wegetacją, a zasiewy jare dopiero wschodzą. Bez odpowiedniej ilości wody ich rozwój może zostać zahamowany już na starcie.
Paradoks wiosny: mokro i sucho jednocześnie
Na południu Polski sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W województwach małopolskim i śląskim lokalnie występuje choćby nadmierne uwilgotnienie gleby, a roztwór glebowy bywa przesycony wodą.
To jednak wyjątek od reguły. W większości kraju:
- rzeki wróciły do stanów średnich i niskich,
- tylko pojedyncze lokalizacje – jak Sękówka w Małopolsce – osiągają poziomy ostrzegawcze.
Dla rolnictwa oznacza to jedno: zasoby wody w krajobrazie gwałtownie się kurczą.
Dobra pogoda dla maszyn, zła dla gleby
Brak opadów ma swoją jasną stronę – pola są dostępne, a prace agrotechniczne idą pełną parą. Siewy, nawożenie czy zabiegi ochrony można wykonywać bez większych przeszkód.
Ale to krótkoterminowa korzyść. W dłuższej perspektywie:
- każdy dzień bez deszczu pogłębia deficyt wody,
- rośliny gwałtownie wykorzystują zgromadzoną wilgoć,
- pojawia się ryzyko stresu wodnego już na początku sezonu.
Woda w systemie – kluczowa decyzja już teraz
Eksperci nie mają wątpliwości: to moment, w którym trzeba zacząć zatrzymywać wodę wszędzie, gdzie to możliwe.
Najważniejsze działania:
- podtrzymywanie wody w rowach i urządzeniach melioracyjnych,
- ograniczanie jej odpływu z pól,
- wykorzystanie każdej możliwości retencji.
Doświadczenia z poprzednich lat są jednoznaczne – kto nie zatrzyma wody wiosną, latem będzie jej dramatycznie brakować.
Rzeki i zbiorniki – sytuacja pod kontrolą, ale…
Dane hydrologiczne na razie nie wskazują na zagrożenie:
- Warta w Poznaniu: 176 cm – poziom wód niskich górnych,
- zbiornik Jeziorsko utrzymuje znaczną rezerwę powodziową – ponad 92 mln mł,
- dopływ i odpływ pozostają na stabilnym poziomie.
To jednak nie powód do spokoju. Niski stan rzek na początku sezonu wegetacyjnego to sygnał ostrzegawczy, nie komfortowa sytuacja.
Scenariusz na najbliższe tygodnie
Jeśli opady nie pojawią się w najbliższym czasie, rolnicy mogą stanąć przed poważnym problemem:
- pogorszenie wschodów upraw jarych,
- słabszy rozwój systemu korzeniowego,
- większa podatność roślin na stres i choroby.

2 godzin temu













