Rosnące zapotrzebowanie centrów danych na energię elektryczną zaostrza w Norwegii dyskusję o podziale ograniczonych zasobów energetycznych między tradycyjny przemysł a inwestycje w infrastrukturę cyfrową.
Według raportu Norweskiej Rady Technologicznej (Teknologirådet), opublikowanego 5 października, moc przyłączeniowa centrów danych wzrosła ponad siedmiokrotnie od 2019 roku, a sektor zajmuje znaczną część kolejki oczekujących na dostęp do sieci. Norweski regulator energetyczny NVE podaje, iż w 2025 roku obiekty te zużyły 3,3 TWh energii elektrycznej, dwukrotnie więcej niż w 2023 roku.
Dyskusję podsycają dane urzędu statystycznego SSB. W 2023 roku centra danych generowały 587 koron wartości dodanej na każdą zużytą MWh, wobec 913 koron w tradycyjnym przemyśle energochłonnym. Porównanie opiera się jednak na historycznych danych dotyczących tradycyjnych obiektów i nie uwzględnia jeszcze gospodarczych efektów rozwoju infrastruktury AI.
Hilde Rønningsen, dyrektorka handlowa T1 Energy, w komentarzu dla Digi.no wskazuje, iż ograniczenia energetyczne wynikają przede wszystkim z niedostatecznych inwestycji w moce wytwórcze i sieci przesyłowe. Jej zdaniem ocena sektora powinna obejmować również rozwój dostawców technologii, kompetencji oraz znaczenie infrastruktury dla bezpieczeństwa cyfrowego.
Według SSB wartość dodana norweskiego sektora centrów danych przekroczyła w 2024 roku 1,2 mld koron. Brakuje jednak porównywalnych danych pozwalających określić jego aktualną produktywność energetyczną.
Spór może wpłynąć na zasady przyznawania mocy przyłączeniowych, lokalizację nowych inwestycji oraz tempo rozwoju infrastruktury AI. Przy ograniczonej przepustowości sieci coraz większego znaczenia nabierać będzie ocena rzeczywistych korzyści gospodarczych poszczególnych projektów, a także kosztów ich realizacji dla całego systemu energetycznego.

2 godzin temu










